Weekend w cztery strony Polski: góry, sztolnie, wydmy i jeziora

Gdzie warto wyruszyć, by choć na chwilę podładować wewnętrzne baterie? Właściwie wszędzie, ale na dobry początek, by posmakować czegoś nowego szczególnie polecam Kowary, Sielpię, Wyspę Sobieszewską i Arkadię.

Nie wybrałam może idealnie czterech kierunków geograficznych - o tym, co pięknego skrywa polski wschód jeszcze wam opowiem. Mam natomiast cztery takie miejsca mniej oczywiste, które bardzo lubię, a wizyty w nich zapisały się ciepło w mojej pamięci. Gotowi? To ruszamy w drogę!

Sielpia

Konkretnie to Sielpia Wielka z przyległościami - zalewem, który powstał w połowie XX wieku, pięknymi, zielonymi terenami i wreszcie wisienką na torcie, czyli muzeum. Ja wiem, że niektórzy dostają drgawek na samo wspomnienie tego strasznego słowa na "m", ale tu absolutnie warto przyjść, zwłaszcza jeśli się lubi zabawy z woda i oglądanie starych mechanizmów i części. Działa tu bowiem Muzeum Techniki Okręgu Staropolskiego. W zabytkowych budynkach zgromadzono niesamowite mechanizmy, które pamiętają jeszcze pierwszą połowę XIX wieku i stanowiły najnowocześniejsze rozwiązania doby rewolucji przemysłowej. Pośród maszyn oraz pojedynczych elementów wypatrzeć można piękne wyroby kowalskie. W pobliżu nie brak też ścieżek turystycznych. Jednym z milszych spacerów, jakie odbyliśmy po okolicy, było przejście z Sielpi do Piekiełka, czyli skał, które znajdują się w okolicach wsi Gatniki. Sosnowy las skutecznie chronił przed słońcem, a same skałki wyglądały przedziwnie wyrastając przed nami niemalże znikąd.

Skarby z muzeum w Sielpi, fot. Dominika Węcławek

Skarby z muzeum w Sielpi, fot. Dominika Węcławek

Inną atrakcją Sielpi jest wspomniany już zalew. Ma piaszczyste plaże i pomosty, można go okrążać i pławić się w nim. Jest tylko jeden kłopot z ta okolicą - to nie jest dobre miejsce dla odludków, zwłaszcza w weekendy i w wakacje. Jeśli dobrze czujecie się w kurortowym gwarze - możecie tu śmiało wpadać, kiedy chcecie. Jeśli wolicie szukać samotności, cóż... albo późna jesień, albo środek tygodnia, albo... jedziecie dalej.

Arkadia

Na samotników czeka właśnie ona. To mocno niedoceniona i dla wielu wciąż nieodkryta perełka Mazowsza. Arkadia skrywa się pod Łowiczem, najłatwiej dotrzeć tu własnym samochodem, choć da się też znaleźć połączenia kolejowe, skorzystać z PKS-u lub minibusów odjeżdżających z miasta, albo zwyczajnie - łapać stopa.

To świetne miejsce na całodzienny spacer połączony z piknikiem. Park powstał niemal 240 lat temu. Inicjatorką była Helena Radziwiłłowa, która zamieszkiwała w pałacu w pobliskim Nieborowie. Na początku, zgodnie z panująca wówczas modą, Arkadia była parkiem w stylu angielskim, zakładającym większy nieład i obecność dzikiej zwierzyny, wyglądało to tak, jakby cały kompleks stał w opozycji do ogrodu typowo barokowego - z florą rygorystycznie dopasowywaną do konkretnej wizji znajdował się przy samym nieborowskim pałacu. Z czasem ogród arkadyjski nabrał charakteru parku romantycznego - zbudowano tu greckie świątynie, rzymskie ruiny, a nawet szwajcarski domek. Dziś wszystko to wygląda przedziwnie. Zwłaszcza, kiedy można spacerować po całym kompleksie, spotykając na ścieżkach nie ludzi, a dzikie ptactwo.

Wyspa Sobieszewska

Choć można na nią dojechać komunikacją miejską w cenie zwykłego biletu, gdańska Wyspa Sobieszewska jest miejscem tak odrębnym, że po wyjściu z autobusu łatwo można stracić orientację. W ciepłe, słoneczne dni nawet w środku tygodnia można się tu poczuć jak podczas pobytu na letnisku. Wzdłuż wąskiej drogi stoją obok siebie typowe wiejskie domy charakterystyczne dla tej części pomorza, a obok nich postgierkowskie klocki, które kojarzą mi się z wypoczynkiem rodem z lat osiemdziesiątych. Słodkim lenistwem, lodami na patyku i oranżadą, oraz herbata w szklankach na wodzie gotowanej przy użyciu grzałki, jak też radioodbiornikiem Śnieżka stojącym na półce nad tapczanem. Idąc spokojnie przez pogrążone w niespiesznej egzystencji tereny zabudowane możemy spokojnie przemierzyć całą wyspę wzdłuż. Warto jednak odbić w las i dotrzeć nad zalew.

Wyspa Sobieszewska... w maju, fot. Dominika WecławekWyspa Sobieszewska... w maju, fot. Dominika Wecławek

Plaże bywają tu spokojniejsze, część terenu zajmuje rezerwat ptactwa. Jeśli już wypatrzycie wszystkich kilkaset gatunków żyjących tu ptaków, możecie ruszyć na poszukiwanie dawnej przystani hydroplanów, willi Forsterówki, rezydencji Obergruppenfuhrera SS Alberta Forstera. Na wyspie są też zabytki industrialne, choćby XIX-wieczna śluza. Nie ma za to nudy.

Kowary

Miasto graniczne - tu, na skraju Kotliny Jeleniogórskiej spotykają się Karkonosze i Rudawy Janowickie. Za Przełęczą Okraj są już Czechy. Kowary mają swój klimat, nie chodzi tu o metaforyczne ujęcie, jakąś niezwykłą atmosferę panującą na starówce, choć i tego nie można miastu odmówić. Po prostu taka a nie inna lokalizacja geograficzna sprawia, że rzeźba terenu jest tu bogata, przez co i warunki pogodowe dość specyficzne. Właśnie z ich powodu na początku XX wieku otwarto tu dwa piękne sanatoria, w których leczono gruźlicę. Świeże powietrze, piękne widoki, niesamowite lasy, tajemnicze krypty i bogata w zabytki starówka to niejedyne atrakcje tego miasteczka.

Podziemne Kowary okazują się być równie intrygujące, co te naziemne. źródło www.sztolniekowary.plPodziemne Kowary okazują się być równie intrygujące, co te naziemne. źródło www.sztolniekowary.pl

Góry okazały się tu pełne bogactw naturalnych, a górnictwo zaczęło się rozwijać już osiemset lat temu. Jednak to, co budzi w turystach największy dreszczyk emocji, miało miejsce w czasie Zimnej Wojny, kiedy to właśnie w Kowarach zaczęto wydobywać rudę uranu, którą wykorzystywali Sowieci w swoim programie nuklearnym. Zdecydowanie warto posłuchać historii snutych przez miejscowych przewodników.

Konkurs ! Do wygrania Volkswagen Golf Sportsvan, tablety Samsung i trzy miesiące filmów za darmo ! Znasz ciekawe miejsca w Polsce? Pochwal się i wygraj !