Zmiksowane zupy - magiczny sposób na przemycenie dzieciom warzyw

Jak sprawić, żeby dzieci zjadły warzywa z uśmiechem i jeszcze poprosiły o dokładkę? Jest na to prosty i wygodny sposób - zmiksowane zupy. Uwaga, tekst zawiera przepisy kulinarne!

Być może są dzieci, które lubią warzywa. Ktoś podobno takie dzieci widział. Na pewno chwalą się nimi dumne matki na forach internetowych, opowiadając jak to ich pociechy pasą się w warzywnych paśnikach. Wszyscy jednak doskonale wiemy, że matki na forach internetowych oraz na placach zabaw konfabulują i koloryzują, czyniąc rzeczywistość piękniejszą.

Warzywa - zielona groza

Smutna prawda jest taka, że w przeciwieństwo do słodyczy, warzywa nie budzą u dzieci wielkiego entuzjazmu, co najwyżej wielką niechęć i nieprzebrane pokłady zdolności aktorskich. Na widok gotowanej marchewki lub brokułów dostają ataku bólu brzucha lub robią się bardzo śpiące. Normalnie Łódzka Szkoła Filmowa. Wyjątek stanowią ogórki i papryka. Pokrojone w słupki i pozostawione na talerzu znikają błyskawicznie. Mimo wszystko te znienawidzone warzywa trzeba jakoś dzieciom przemycić, bo wiadomo, warzywa, witaminy, zdrowie. Dlatego, przynajmniej w naszym przypadku świetnie sprawdzają się zmiksowane zupy z chrupiącymi dodatkami. Jednokolorowa warzywna masa smakuje naprawdę dobrze. Smakuje też dzieciom, które nie widzą w niej brokuła lub pietruszki. Kluczem do sukcesu jest gładkość i dodatki.

Miks jest dobry na wszystko

Miksowanie zup odkryłam przy drugim dziecku, gdy sytuacja ekonomiczna skłoniła mnie do samodzielnego gotowania, zamiast kupowania przetworów w mini słoiczkach za góry złota. Kiedy córka weszła w fazę urozmaicania diety i chciała oraz mogła jeść już coś innego niż mleko i kaszki, zaczęłam wprowadzać jej zupki. Początkowo po prostu przecierałam zupy, które jedliśmy normalnie w domu. Okazało się, że najbardziej lubi ogórkową. Od tamtej pory gotując jakąkolwiek zupę odlewałam część i miksowałam dla córki oszczędzając czas na przygotowanie specjalnych posiłków oraz pieniądze na mini słoiki. Choć mini słoiki bardzo mi się przydały, ponieważ wekowałam w nich zmiksowaną zupę.

Daj dziecku mikserDaj dziecku mikser /fot. Magda Acer

Dzieci uwielbiają miksować, to jedna z najlepszych zabaw w kuchni. Czują się ważne i lubią, gdy rodzice angażują je w domowe czynności. Zabawa mikserem fascynuje dzieci, które uwielbiają wszelkie wydające dźwięki urządzenia. Zauważyłam, że gdy maluchy pomagają w przygotowaniu posiłku, to znacznie chętniej go jedzą. Kiedy przygotowujemy wspólnie posiłki lubimy wymyślać specjalne nazwy dla potraw. I tak zielona zupa krem z porów z klopsikami z mielonego indyka to polewka Shreka z mrocznymi głazami. Zupa krem z pieczonej papryki z suszonymi pomidorami to zupa czerwonego kapturka, która może zamienić się w zupę biedronkę, gdy udekorujemy ją czarnymi oliwkami, lub w zupę muchomora jeśli zrobimy na niej kropki ze śmietany. Kolejną zaletą miksowanych zup jest to, że nie bierzemy udziału w konkursie krojenia na idealną kostkę. Nawet jak pokroicie koślawo, to i tak blender nie pozostawi śladów po waszym cięciu.

Zupa krem z porów zwana polewką Shreka

Składniki:

3 pory;

3 marchewki;

5-6 ziemniaków;

Masło;

Czosnek 4-5 ząbków;

Liście laurowe;

Oregano - 2 łyżeczki;

Sól i pieprz;

2 serki topione (najlepsze będą ziołowe lub ementaler);

Cebuli nie trzeba, bo tę funkcję smakową godnie pełni jej nieślubny syn - por.

Wykonanie jest banalne. Pora (na dobranoc) kroję na plastry i smażę na maśle razem z czosnkiem. Doprowadzam do tego że por mięknie, trwa to jakieś 10 minut. Dorzucam resztę warzyw i przyprawy - tak trzeba je wcześniej pokroić. Ale bez przesady, to nie konkurs, nie musi być równo. Zalewam wodą i gotuję około pół godziny. Dodaję serki topione. Jak trochę wystygnie - miksuję. Podaję z jakimś smakowitym wkładem typu grzanki. Jeśli ktoś potrzebuje mięsa można dodać podsmażone plasterki kiełbasy - to wersja dla leniwej gospodyni, lub mini kotleciki z mięsa mielonego - wersja dla gospodyni ambitnej lub tej, która ma po prostu więcej czasu na pichcenie.

Niestety nie posiadam dokumentacji fotograficznej z procesu produkcji tej zupy. Dlatego zamieszczam zdjęcie tarty ze szpinakiem (też ma w sobie zielone warzywo) i jest wyborna.

Tarta grzechu wartaTarta grzechu warta /fot. Magda Acer

Zupa z pieczonej papryki zwana lokalnie zupą Czerwonego Kapturka

Przyznaję, że tę zupę najlepiej robić jesienią, gdy papryka jest najlepsza, najsłodsza i przepełniona wakacyjnym słońcem, ale teraz również jest przepyszna. To dość pracochłonna potrawa, najwięcej zabawy jest ze zdejmowaniem skóry z pieczonej papryki, ale naprawdę warto. Podczas tego zabiegu możecie sobie wyobrazić, że jesteście Ramsayem Boltonem, czasami to pomaga. W każdym razie do zupy potrzebujemy:

5 - 6 dorodnych papryk (muszą być dorodne i jak najbardziej dojrzałe);

3 marchewki;

2 - 3 pomidory;

5-6 ziemniaków;

2 cebule;

Pomidory suszone - wedle upodobań;

Czosnek, sól, pieprz, słodka papryka (papryka chilli, jak lubicie na ostro);

2 serki topione paprykowe.

Paprykę piekę w piekarniku, żeby skóra zrobiła się czarna. Zajmuje mi to około 20-30 minut, ale mam taki zwykły piekarnik bez wypasów w postaci termoobiegu czy innych fajerwerków. W czasie, gdy papryka grzeje się w piecu, podsmażam na oliwie cebulę.  W wolnej chwili, bo takich przecież nam nie brakuje, możecie pobawić się w układanie wyrazów z warzywnych kostek lub innych brył, które akurat uformujecie za pomocą noża. Dodaję pokrojoną w kostkę marchewkę i ziemniaki. Podsmażam wszystko razem około 7 minut, po czym zalewam wodą, tak, żeby było jej około 2-3 cm nad warzywami. Wodę można dolewać w trakcie gotowania. Chodzi o to, żeby po zmiksowaniu zupa przypominała zupę, a nie zaprawę murarską.

Niezwykła przemiana warzywnych kosteczek w puszystą masęNiezwykła przemiana warzywnych kosteczek w puszystą masę /fot. Magda Acer

Następnie wrzucam upieczoną i oskórowaną paprykę. Chwilę gotuję i dodaję pomidory. Gotuję do miękkości, czyli jeszcze jakieś 20 minut. Dodaję pokrojone serki topione. Po ostygnięciu miksuję. Nie polecam miksować wrzątku, żeby się nie poparzyć. W sumie to nie powinnam tego pisać, bo Focha czytają ludzie inteligentni, ale bezpieczeństwa nigdy za wiele.

Zmiksowaną masę nakładam do miseczek i posypuję różnymi dodatkami. Polecam uprażone na suchej patelni pestki słonecznika, ale mogą też być oliwki i grzanki z czerstwego chleba usmażone na oliwie z dodatkiem ziół. Nie mam pojęcia ile to ma kalorii czy innych magicznych składników, jest pyszne i to się liczy.

Te zupy zostały już zjedzoneTe zupy zostały już zjedzone /fot. Magda Acer

Smacznego miksowania!

Magda Acer, Foch.pl

Więcej o: