Penis jaki jest, każdy widzi

Jak świat długi i szeroki, jednym, co się w nim mocno trzyma, to przekonania i mity dotyczące seksu. A jak seksu - to i narządów różnych z seksem związanych. Dziś o penisach, członkach, prąciach - w zależności, jak je czule (lub nie) nazywacie.

Mało co tak silnie łączy mężczyzn na całym świecie, jak jedna wspólna obawa, która począwszy od wieku dziecięcego, poprzez okres dorastania, aż do dojrzałości, jest w stanie wywrzeć na każdego z nich ogromy wpływ. To obawa o penisa. A w zasadzie tylko o dwie zasadnicze cechy: jego długość i sprawność. Mali chłopcy w przedszkolach i szkołach zaglądają sobie w spodenki, ciekawi, co mają tam koledzy, starsi przyglądają się sobie po lekcjach WF-u pod prysznicem, porównując rozmiar kolegi z własnym. Sprawy, zwłaszcza obecnie, nie ułatwia pornografia, która pokazuje nastolatkom narządy płciowe w sposób mocno oderwany od rzeczywistości, lansując obraz członka w rozmiarze XXL, o długości mniej-więcej 30 cm i konkretnej objętości. Pomijam fakt, że nikt z młodzieżą na ten temat nie rozmawia, bo to temat na inny artykuł, ale jeśli kogoś dziwi kompleks młodych chłopaków na punkcie swojego ciała, to i ja otwieram oczy ze zdumienia. Przecież niejeden dorosły mężczyzna z ciekawością zagląda do sąsiedniego pisuaru w publicznej toalecie, sprawdzając czy mężczyzna obok nie jest przypadkiem hojniej obdarzony przez naturę niż on sam.

Od najmłodszych lat i dalej poprzez wiek dorastania, seksualność mężczyzn jest - wbrew wszelkim pozorom - obszarem pełnym niepewności i wątpliwości. A co, jeśli się nie sprawdzę lub jeśli ona nie będzie zadowolona? Może seks będzie zbyt krótki? Każde niepowodzenie seksualne u mężczyzny kończy się większą frustracją, która powoduje jeszcze większe lęki przed bliskością i intymnością. Bo a nuż problem się powtórzy? Nierzadko również bywa tak, że taki lęk powoduje zaburzenia erekcji, a mało co jest dla płci - zarówno pięknej jaki i brzydszej (niepotrzebne skreślić, oba się odnoszą do mężczyzn) - tak frustrujące jak świadomość, że nie są w stanie uprawiać seksu. Drugim takim aspektem jest przedwczesny lub zbyt wczesny wytrysk. Nie tylko nastolatek z burzą hormonów i niepohamowanym libido może nie umieć go powstrzymać. To się zdarza i dorosłym mężczyznom, którzy przy takim zaburzeniu zwykle nie są w stanie uprawiać satysfakcjonującego dla obu stron współżycia.

Mężczyzna cierpi, czasem nie wie zupełnie, co się dzieje, bagatelizuje, nie chce nieraz przez długie lata zasięgnąć porady specjalisty - a problem nie znika. Przedwczesny wytrysk to według danych statystycznych najczęstsza dysfunkcja seksualna wśród mężczyzn: jednego na pięciu panów ten problem spotyka. A samo zaburzenie nie ma żadnego związku z wiekiem, jak w przypadku zaburzeń erekcji. Choć problemy te bezpośrednio mają związek z ciałem i psychiką mężczyzn, to mają również bezpośredni wpływ na jakość życia i współżycia seksualnego z partnerką/em. Można długo opisywać, jak kobiety mogą czuć się nieatrakcyjne dla swoich partnerów, bo - jak się najprościej mówi - "jemu nie staje" lub jak sądzą po przedwczesnym wytrysku - "to egoista i myśli tylko o sobie". Problem z penisem mężczyzny, to również problem pary, a bagatelizowanie roli bliskiej osoby skutkuje zdradami, rozczarowaniami, frustracją. Na te problemy, rozumiem jak bardzo intymne, dziś jest mnóstwo lekarstw i technik (jak techniki masturbacyjne) i nie jest wstydem pójście do specjalisty po pomoc. Dziś wstydem jest nie pójść. Bo to ma zły wpływ nie tylko na własne zdrowie, ale cierpi na tym także druga osoba - emocjonalnie i fizycznie.

Nie ma jednak tabletki ani rozbudowanych technik na przekonanie, że tylko to, co duże jest dobre, a im większe tym lepsze. Lepsze nie tylko, żeby mieć orgazm, ale w ogóle, żeby seks mógł się odbyć. Rzadko który pan śmieje się oglądając słynną scenę udawanego orgazmu z filmu "Kiedy Harry poznał Sally", nie wspominając już o równie znanej Samancie Jones z serialu i filmu pod samym tytułem "Seks w wielkim mieście", która to zerwała z bardzo interesującym mężczyzną tylko dlatego, że jego członek był dla niej zdecydowanie za mały.

Żartów na temat rozmiaru penisów jest bardzo dużo - a zranić męskie ego, dość mocno wyrażające się w roli seksualnej, jest bardzo łatwo. Jak wskazują badania Durexa, przyczyną, dla której mężczyźni w ogóle golą włosy łonowe, niekoniecznie jest aspekt higieny i potu, a fakt, że ogolone miejsca intymne sprawiają, że penis, przynajmniej "na oko", wydaje się większy. Tymczasem rozmiar penisa nie jest aż tak ważny jak jego objętość. Jak wskazują badania, miejsca erogenne kobiet, które powinny być pocierane podczas stosunku seksualnego dla dostarczenia jej jak największej przyjemności znajdują się 3-4cm od wejścia do pochwy. A pochwa sama w sobie akomoduje się do wielkości penisa i nawet, jeśli nie ma on 20 cm w stanie wzwodu, to odpowiednia pozycja i ruchy mogą zdziałać orgazmiczne cuda.

Jakby tego było mało, rokrocznie badania amerykańskich naukowców na grupach kilkuset dziewczyn nie będących dziewicami, wskazują, że średnio od 55% kobiet do 84% uważa długość penisa za mniej istotną w relacji seksualnej, a wolą by jego obwód był większy. Podobnie zresztą wskazują wyniki badań Mastersa i Johnson z lat 60. i 70. XX wieku, które obaliły (przynajmniej naukowo) mit, jakoby długość penisa miała wpływ na satysfakcję seksualną u kobiet.

Mimo to nie ma co się oszukiwać: to głównie przez ten pryzmat (wyglądu) jesteśmy na początku oceniani, a chcemy przecież zawsze wypaść jak najlepiej.

Rozmawianie o seksie budzi emocje. Podobnie, jak budzi je przedstawianie rzetelnych badań naukowych, poddanych replikacji, które być może zachęcą ludzi do walki z przekonaniami, które przez wiele lat kształtowały postawy i świadomość seksualną jednostek na całym świecie. Trudno jest bowiem czerpać przyjemność z seksu, kiedy własne ciało i własne narządy płciowe kojarzone są ze wstydem, który ciężko przełamać. Mężczyźni na całym świecie (kobiety również!), czują się niedowartościowani porównując swoje genitalia do innych, słuchając negatywnej oceny zarówno ze strony środowiska, jak i presji, którą na jedną i drugą płeć wywierają media.

WiadomoWiadomo

Niestety - powielane stereotypy i brak wiedzy kształtują indywidualne podejście do sfery seksualnej. Często na bazie lęków i kompleksów, o których się partnerom nie mówi. Tym bardziej mało który facet powie swojej partnerce (czy partnerowi), że jego penis wydaje mu się za mały. Lub zapyta czy jego poprzednik był lepszy (czytaj: większy). Świadomość i wiedza seksualna to umiejętność podejścia do tego z pewnym dystansem i budowania świadomości siebie nie tylko w oparciu o rozmiar. To daje poczucie bezpieczeństwa także osobom, z którymi mężczyzna wchodzi w relacje seksualne: nie traktuje ich przedmiotowo, mając jedynie na celu udowodnienie sobie własnej męskości.

Większa samoświadomość w zakresie seksualności to lepsza znajomość swojego ciała, umiejętność dbania o swoje zdrowie seksualne, które przejawia się nie tylko na poziomie biologicznym, ale również na poziomie emocjonalnym. To także akceptacją swojego ciała - bo to przecież przez nie jesteśmy w stanie czerpać jakąkolwiek przyjemność. Dla mężczyzn nie tylko związaną z wytryskiem, ale - przede wszystkim - przyjemność psychiczną.

Bo jedno, niestety - o czym panowie wiedzą, a panie nie chcą słyszeć - czasem nie równa się drugiemu. Ale to już temat na kolejny tekst.

Więcej o: