Weekend na dolnośląskim szlaku architektury drewnianej

Już dzieciaki wiedzą, że Kazimierz Wielki zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną. Na szczęście i po nim byli tacy, którzy korzystali przede wszystkim z tego teoretycznie mniej trwałego budulca. Dzięki nim możemy wyruszyć w kraj tropem nieco innej architektury.

Na hasło "drewniana zabudowa" wiele przewodników odsyła do Łemków, gdzieś na południowy wschód, podrzucając przy okazji piękne zdjęcia malowniczo usytuowanych kościółków i cerkwi zrębowych oraz chałup. Tymczasem po drugiej stronie kraju, tuż przy niemieckiej granicy znaleźć można także kilka wyjątkowych perełek, które wyglądem mogą zachwycić nawet najbardziej wymagających turystów.

Młyn papierniczy, Duszniki Zdrój

Same Duszniki są przepiękną miejscowością uzdrowiskową o wieloletnich tradycjach. Spokój, zieleń, malownicze położenie - tak, wszystkie te określenia pasują jak ulał do tego miasteczka. Ze swojego dzieciństwa pamiętam szczególnie trzy rzeczy - obrzydliwą wodę zdrojową (mocno zmineralizowana), koncerty chopinowskie i kolorową fontannę, która stanowiła dla nas pierwszy taki pokaz spod znaku "światło i dźwięk". Warto jednak wiedzieć, że także w Dusznikach znajduje się jeden z najbardziej wyjątkowych drewnianych budynków w Polsce - papiernia z 1605 roku. Przepiękny barokowy budynek jest ostatnim takim młynem, jaki przetrwał z czasów, gdy Dolny Śląsk stał papierem. Wnętrza tego niezwykłego budynku były zdewastowane, na szczęście obecnie papiernia zyskała nowe życie. W zabytkowych wnętrzach mieści się muzeum papiernictwa, a oprócz możliwości podziwiania zabytkowych eksponatów można tu dotknąć historii i samemu spróbować czerpać papier takimi samymi metodami, jakie wykorzystywali miejscowi papiernicy setki lat temu.

Papiernia, fot. materiały promocyjnePapiernia, fot. materiały promocyjne

Pijalnia wód mineralnych, Szczawno Zdrój

Pozostając w klimatach leczniczo-wypoczynkowych polecam wam wizytę w Szczawnie, jednym z najstarszych dolnośląskich uzdrowisk. Miasteczko jest urzekające, nie brak tu pięknych, zabytkowych pensjonatów, ale wszystkie one bledną przy pijalni wód mineralnych i połączonej z nią hali spacerowej. Kamienne kolumny, parter z pięknej cegły z gustownymi wzorami, a reszta w drewnie i szkle. Szyk i elegancja rodem z XIX wieku. Kiedy człowiek przechadza się pod tymi ciemnymi drewnianymi, misternie rzeźbionymi łukami, z miejsca nabiera przekonania, że znalazł się poza czasem. Uczucie zdecydowanie przyjemne, zwłaszcza, kiedy przyjeżdża się uciec od codzienności i złapać drugi oddech.

Sanatorium, Międzygórze

Nazywa się Gigant i jest jednym z największych drewnianych domów wczasowych w Polsce. Sanatorium w Międzygórzu przycupnęło u stóp Śnieżnika nad brzegiem jednego ze strumieni. Gości podejmuje od 1882 roku. O ile jednak wnętrza mogą budzić mieszane uczucia, wciąż to raczej przepych w klimacie lat 90. XX wieku, o tyle z zewnątrz "Gigant" przypomina baśniowy pałac ze swoimi drewnianymi galeryjkami, podcieniami i wieżą.

Gigant z Międzygórza, FOT. MACIEJ SWIERCZYNSKI / AGENCJA GAZETAGigant z Międzygórza, FOT. MACIEJ SWIERCZYNSKI / AGENCJA GAZETA

Domki tkaczy, Chełmsko Śląskie

Tkacze zostali sprowadzeni do Chełmska z Czech. Zaprosili ich cystersi z oddalonego o kilka kilometrów klasztoru w Krzeszowie. Tkacze zajmowali kilkanaście domków, z których cztery nazywano Ewangelistami, siedem to byli Bracia, a dwanaście - Apostołowie. Jedenastu Apostołów stało tuż obok rzeki - drewniane, przyklejone do siebie domeczki mieściły warsztaty tkackie i mieszkania. Dwunasty Apostoł to domek wolnostojący. Judasz. Przeklęty - spłonął aż dwa razy (choć wedle innej opowieści zwyczajnie go rozebrano na kawałeczki). W jedenastu ocalałych domach do dziś tętni życie. W Większości lokali mieszkają ludzie. Jedno wnętrze przeznaczono na to, by odtworzyć tam klimat dawnego domku tkaczy, są więc krosna, a komu nie straszna praca, ten może spróbować wprawić w ruch maszynerię i utkać dywanik. Po odpowiedniej dawce wysiłku warto udać się na pielgrzymkę do pobliskiego Krzeszowa. Nie ma bowiem w Polsce piękniejszego przykładu baroku.

Drewniane kościoły, Świdnica, Jawor

Dzieli je trzydzieści kilometrów odległości, łączy wiek, powody powstania (wybudowany po Wojnie Trzydziestoletniej na mocy porozumień pokoju westfalskiego) i szachulcowa budowa - Kościół Św. Trójcy w Świdnicy i Kościół Pokoju w Jaworze to dwie zapierające dech w piersi świątynie. Świdnicka budowla powstała w 1656 roku, zbudowano ją na planie krzyża greckiego, a na jej budowę zużyto około 3 tysiące dębów. Wnętrze zdobią piękne freski, a całość dominuje barokowy ołtarz zbudowany na rocznice stulecia istnienia kościoła. Świątynia w Jaworze jest jednonawowa, ale daleko jej do prostoty.

Jawor, Kościół Pokoju, fot. Krzysztof Rak, AGJawor, Kościół Pokoju, fot. Krzysztof Rak, AG

Są tu cztery piętra empor, a wszystkie balustrady pokryte zostały sugestywnymi scenkami z biblijnego życia. Dodatkowo nie sposób nie zauważyć rzeźbionych w drewnie motywów roślinnych. W takim miejscu nawet kamień byłby skłony uwierzyć w Boga.

Więcej o: