13 naszych "ulubionych" typów komentatorów

Kochamy naszych czytelników. Bez Was Focha by nie było! Jednak mamy też swoich "ulubionych inaczej" komentatorów: erudytów z bożej łaski, moralizatorów i zwykłych hejterów.

Wzruszam się, czytając po raz setny, że jestem pozbawioną talentu mizantropką, a pozostałe redaktorki to równie „tempe pizdy” (pisownia oryginalna). Drodzy Komentatorzy (nie wszyscy, ci szczególnej troski), wiemy, że tak naprawdę kochacie nas nienawidzić i choć stanowicie jakiś nikły 1% komentujących na Fochu, to wyróżniacie się - negatywnie, ale zawsze. Niniejszą listą dziękujemy za czytanie (zazwyczaj) bez zrozumienia, wnikliwe (choć rzadko trafne) analizy i osobiste (lecz niedalekie) wycieczki.

Rys. Magda DanajRys. Magda Danaj

1. Państwo pozytywni

„Nie lubię osób, które nie lubią 99% innych. Jak można mieć w sobie tyle zawiści, zazdrości i frustracji na ludzi?”, martwią się o nas ci, którzy nie mają w sobie za grosz „zawiści, zazdrości i frustracji”. Miło nam, że się o nas troszczycie, ale delikatna introwersja, kontrolowana mizantropia i niewielka dawka krytycyzmu jeszcze nikomu nie zaszkodziły. I troszkę się podliżemy. Wy, państwo pozytywni, jesteście w naszym jednym procencie. Oprócz tych przypadków, gdy bezpardonowo wyzywacie innych od hejterów. Czyżby gorszy dzień?

2. Puryści językowi

„Nie lubimy niechlujnie napisanych artykułów kaleczących piękna polska mowę ogromem barbarzyńskich angielskich wtrętów”, piszą e-literaci kaleczący piękna polska mowa brakiem polskich znaków. Macie nas. Chwalimy się, że znamy słówka „internet” i „Facebook”. Wzięte z barbarzyńskiej angielskiej mowy. A własnego języka nie mamy. I na dodatek niechluje z nas. Na pewno mamy brudno w łazience, nie pierzemy bielizny i nie sprawdzamy pisowni „gżegżółka” w słowniku. Szukamy nauczycieli polskiego. Proszę wysyłać CV.

3. Erudyci ex cathedra

„Primo: bzdety, kobieta w takim stanie nie jest w stanie cokolwiek napisać. Voto: inne Foch-menki nie piszą, gdyż są zajęte” albo: „Czytam i czytam ten artykuł. Czy w końcu może mnie ktoś uświadomić o czym on jest bo pomimo mojego wysokiego IQ nic z tego nie rozumiem”, komentują ci z „wysokim IQ”. Bijemy im pokłony, ciesząc się, że dobrzy z nich panowie, więc nie zabiją, a jeno skarcą. Jeśli już dostąpiłyśmy łaski i pańskie oczy przemknęły przez nasze marne wersy, może panowie ocenią nasze niedostateczne starania. Jak możemy się poprawić? Jak zdobyć pańskie uznanie? Jak podwyższyć sobie IQ? Może skończymy jakieś uniwersytety. Ale czy wpuszczają tam już kobiety?

4. Szowiniści zwyczajni

„Jak za twoimi plecami latają słowa w stylu zdzira, to prawdopodobnie dałaś kilka razy facetom, którym dać nie powinnaś”, uświadamiają nas miłośnicy dobrych kobiet. Dziękujemy. Do tej pory, jak te „zdziry” przelatywały, chroniłyśmy się pod zadaszeniem. Teraz będziemy wiedziały, że to nie żadne atmosferyczne anomalie, a nowe przezwisko dosięgło nas za nasze winy. A jak my nazywamy naszych ukochanych kobietofobów? Męskimi szowinistycznymi świniami. Stare, ale jare. Co najmniej od czasów „Bridget Jones”.

5. Szowiniści nadzwyczajni

„Była śliczna, pociągająca, młodsza ode mnie. W ciągu siedmiu miesięcy spała z dziesięcioma facetami. Ależ to XXI wiek! Dziś po dziesięciu miesiącach usuwana ciąża, psychiatryk, kolejna ciąża z kolejnym bezrobotnym palantem, gnicie na emigracji w Anglii. Niech żyje kobieca wolność!”, „Widzę wiecznie niezadowolone pannice z nosem gdzieś w stratosferze, które mówiąc przede wszystkim: nie, a im są ładniejsze, tym częściej. Stereotypowa piękna Polka to dama kuta na cztery nogi” albo: „Polki chętnie rozkładają nogi przed dewizowymi kolesiami. A że tak się dzieje w Małopolsce to pewnik”. Takie tyrady wygłaszają mizogini o kobietach, które ich nie chciały. Przykro nam, że wszędzie tylko „niezadowolone pannice”, przykro nam, że przez tę Unię Europejską, gendery i inne Fochy kobiety „rozkładają nogi”. A że nie przed naszymi ulubionymi szowinistami, to jakoś mniej nam przykro.

6. Prorocy prowokatorzy

„Islam nadchodzi, już najwyższy czas”, „W Zjednoczonych Emiratach Europejskich wam się odechce strzelać fochy”, wieszczą ci, którzy dostąpili widzenia. Zastanawiamy się, skąd to wiedzą. I czy już planują pielgrzymkę do Mekki. My na razie hidżabu nie zakładamy. A fochów nam się strzelać nie odechce. To nasza praca.

7. Niewinni marzyciele

„Linda niech napisze nie o swoich, przepraszam, kobiecych potrzebach seksualnych, a o umiejętnościach zaspokajania tych potrzeb u drugiej osoby”, rozmarzają się eksperci od ars amandi. Dobrze, spełnimy to życzenie. Chętnie zaspokajamy potrzeby „drugiej osoby” kotletem smażonym w pocie czoła przy trzydziestu stopniach. Odprasowaną koszulą, która od szóstej rano czeka aż miś wstanie na śniadanie. Inteligentną konwersacją w przerwie meczu. A nie, przepraszam. Kobiety to nie roboty domowe. Ale oczywiście pomarzyć można.

8. Dociekliwi detektywi

„Zdecydujcie się w tej Wyborczej, czy łatwa kobieta jest okej, bo jest nowoczesna i wyzwolona, czy odwrotnie”, gorączkują się potrzebujący jasnych odpowiedzi. Wijemy się jak piskorze pod ostrzałem pytań. Na szczęście z tego przesłuchania możemy wyjść z każdej chwili. Bo kobieta zmienną jest.

9. Niezainteresowani fani

„Komu potrzebne takie artykuły? Szkoda czasu na czytanie”, lekceważą ci, którzy czytać nie chcą, ale jakąś tajemną siłą przelatują wzrokiem po ekranie. Dziękujemy za kliki, odsłony i literki, ale jeśli naprawdę nas nie lubicie, nie będziemy tęsknić. Tyle fajnych rzeczy można robić, gdy nie czyta się Focha. Na przykład sprawdzić, co nowego na stronie „Frondy”.

10. Obrońcy moralności

„Takie głupoty. Tylko nastolatki się zgorszą”, „Czy Wy w ogóle wiecie, co umieszczacie na swoich stronach?”, „Autorki szukają usprawiedliwienia dla swojego rozpustnego życia i starają się je przedstawić w świetle chwały”, biczują siebie i nas ci, którzy oczekują od Focha odpowiedzialnej edukacji nieletnich, a najchętniej pokutowania w popiele i włosiennicy, smażenia się w ogniach piekielnych i pielgrzymki na klęczkach na Jasną Górę. Niedoczekanie. Lubimy nasze „rozpustne życie” z lodami czekoladowymi na śniadanie i pracą do późnych godzin popołudniowych.

11. Mistrzowie argumentum ad personam

„Po przeczytaniu tekstu jego autorka jawi mi się jako kobieta w wieku balzakowskim, z pochwą szeroka jak kalosz”, z poetycką emfazą obrażają ci, którzy uwielbiają wpisywać nasze nazwiska w facebookową wyszukiwarkę, śledzą wszelkie nasze poczynania poza-fochowe, stalkują na Instagramie. Tacy antyfani, tyle że niezwykle zainteresowani. Nie, nie schlebia nam to. Ale jesteśmy uprzejme, więc nie odpowiemy: „a autor komentarza jawi się jako mężczyzna w wieku klęski, z penisem wielkości orzeszka”. To by było nieeleganckie.

12. Ostatni sprawiedliwi

„Gdym tak napisał identyczny tekst o najgorszych kochankach mojego życia, to czy byłby to seksizm i buractwo?” albo „A teraz proszę sobie wyobrazić, że taki tekst pisze mężczyzna. Zostałby zmieszany z błotem i pożarty żywcem”, ważą genderyści. I chwała im za to. My, Foszanki może za rzadko patrzymy na świat z męskiej perspektywy. A może nie musimy, bo jesteśmy dziewczynami? A może mężczyźni przychodzą do nas po to, żeby spojrzeć na siebie naszymi oczami? W każdym razie: wszelkie zmiany ról dozwolone, a nawet pożądane.

13. Chamy pospolite

„Srał Was pies!!! Te artykuły piszą popaprańcy od siedmiu boleści!”, wypluwają z siebie ci spod trzynastki, czyli tacy, co nie czytają, bo nie warto, nie lubią, bo jesteśmy niefajne, ale komentują, bo w realu ich opinii na żaden temat nikt słuchać nie chce.

W większości przypadków nie zachowałam oryginalnej pisowni, bo klawiatura więdnie.

Więcej o: