Jak skąpa jesteś - 8 typów mądrego kupca

Oszczędna, czy już skąpa? A może zwyczajnie rozsądna? Liczenie się z pieniędzmi bywa postrzegane jak skąpstwo. Zupełnie niepotrzebnie, to po prostu przewidywanie i myślenie ekonomiczne.

Łatwo i przyjemnie jest szastać pieniędzmi jeśli się je posiada, w końcu do tego służą, do obracania nimi. Trzymanie ich w skarpecie, czy też innym banku, gromadzenie dla samego gromadzenia jest moim skromnym zdaniem trochę smutne. Życie jest zbyt krótkie, żeby nie korzystać z tego, co się własnoręcznie zarobiło. Ale korzystać trzeba mądrze. Nie sztuką jest wydać 3/4 pensji na szpileczki od Diora, o ile z pozostałej 1/4 można spokojnie opłacić rachunki, nie głodować do końca miesiąca i jeszcze mieć za co zatankować. Poznajcie te, które kupują z głową.

Takie tam szpileczki warte dwie pensje, ale powiedziały do mnie Takie tam szpileczki warte dwie pensje, ale powiedziały do mnie "mamo". /fot. Magda Acer

1. Koneserka jakości. Wierzy, że dobre rzeczy mają swoją cenę, że za jakość trzeba zapłacić, w przeciwnym wypadku nie ma klasy, tylko chińskie badziewko, które rozpadnie się po tygodniu. Kupuje niewiele, lecz z rozmysłem. Woli przez dwa miesiące oszczędzać na dobre buty, niż wydać pieniądze na pięć par pepegów z szemranego bazarku.

2. Minimalistka. Szczerze zazdroszczę tej postawy i umiarkowania. Zanim kupi cokolwiek dokona 100 analiz w głowie. Zada sobie 50 razy pytanie "czy ja faktycznie tego potrzebuję?" Skoro żyłam przez 30 lat bez tej rzeczy i byłam względnie szczęśliwa, to może nadal do niczego mi się nie przyda. Nowe buty? Przecież takie już mam. Lub podobne w kolorze i fasonie. Ogranicza się do prostych, uniwersalnych ubrań. Takich, które nigdy nie wyjdą z mody. Idealnie dopasowane dżinsy, biała koszula, proste, białe t-shirty, skórzane mokasyny, eleganckie szpilki, czarna ramoneska. Wszystkie rzeczy są dobrej jakości i bardzo długo wyglądają jak świeżo kupione. Nie podąża ślepo za szalonymi trendami, zawsze świetnie wygląda.

3. Mistrzyni negocjacji. Potrafi znaleźć wadę w każdym produkcie. Dzięki temu przy kasie może wynegocjować świetne rabaty. Negocjuje ceny przy zakupie pomidorów na biobazarku - bo jest już przecież stała klientką, negocjuje z bankiem warunki umowy. Przy kupnie samochodu jest nieustępliwa i nie rusza jej fakt, że Niemiec płakał gdy sprzedawał samochód swojej żony, co nim tylko do kościoła jeździła. Garażowany rzecz jasna, bo każdy, po którym Niemiec płakał był garażowany. Może i garażowany i regularnie serwisowany, ale ona usłyszy że coś w zawieszeniu stuka, z czujnikiem grubości lakieru udowodni, że był bity, choć do żadnej stłuczki miało nie dojść. Potrafi sprawić, że sprzedawca sam zaproponuje jej stały rabat. Nie lubi słowa targowanie. Targowanie brzmi wulgarnie i prosto. Ona negocjuje, dzięki temu nikt jej kitu nie wciśnie, sprzedawcy ją kochają i nienawidzą jednocześnie.

Nikt mi kitu nie wciśnieNikt mi kitu nie wciśnie (CC0/pexels.com)

4. Oryginalna inaczej. Tani Armani - proszę bardzo. Lubi metki, dlatego ubiera się od stóp do głów w Lacosty, Hilfigery, Prady i inne znane nazwiska sprowadzone z Turcji. To nic, że bluzka popruje się po dwóch praniach, że z torebki od niby Michaela Korsa ze złotym kółkiem, co się błyszczy i wzrok przyciąga, będą wychodzić nitki. To nic, liczy się logo, metka i złoty znaczek. Ma być na bogato i z przepychem.

5. Promocyjna tygrysica. Czatuje na wyprzedaże. Nie kupuje ubrań, które nie zostały przecenione. Uwielbia outlety, tam wszystko ma normalną cenę. Dodatkowym magnesem jest wartość na metce z przed i po obniżce. Taki prosty zabieg marketingowy sprawia, że każdy czuje się jakby wygrał na loterii. Czuję, że nie przepłacam, że robię właśnie interes życia.

6. Łowczyni pereł. Ma ten szósty zmysł, który momentalnie podpowiada jej, że trafiła na coś ekstra. Bezbłędnie znajduje diamenty. Na targu staroci wypatrzy cenne artefakty, których nikt nie docenił. W lumpeksie wyłowi oryginalną sukienkę od Gucciego, w outlecie wyszuka najlepsze okazje. Ma trochę szczęścia, trochę talentu i cholernie bystre oko.

7. Selekcjonerka. Jej miłością są sukienki, pióra wieczne w celuloidowych oprawkach, zabytkowe aparaty fotograficzne bądź trywialnie - buty. Ma swoją pasję i tego się trzyma. Woli przez miesiąc jeść zupę zacierkową niż zrezygnować z czegoś, co darzy obsesyjnym uczuciem. Bo butów nigdy nie jest za dużo.

Zamiast ciepłych kluch na obiad wolę stare lustrzankiZamiast ciepłych kluch na obiad wolę stare lustrzanki (CC0/pexels.com)

8. Internetowa hrabina. Przymierza w sklepach buty i sukienki żeby później kupić to wszystko trzy razy taniej przez Internet. Nie da się ukryć, że wymaga to odwagi i pewnej wprawy. Dostawa za darmo, towar sprawdzony, a jak się okaże, że to jednak nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej, to zawsze można zwrócić, bez dodatkowej opłaty. Swego czasu kupiła nawet zabytkowy stół z litego drewna za bezcen. Znam też takie agentki, które nawet suknie ślubne kupowały w sklepach internetowych. Wirtualna przymiarka okazywała się całkiem trafiona.

A jak Ty oszczędzasz na zakupach?

Magda Acer, Foch.pl

Więcej o: