"Wyglądasz odrażająco!" - brzydka prawda o agresji w internecie

Blogerka umieszczająca w internecie lekcje makijażu kryjącego dla dziewcząt z problemami skórnymi, stała się celem ataków i wulgarnych komentarzy. Czy to problem agresji w internecie, propagandy niedoścignionych ideałów czy czegoś innego?

Młoda blogerka umieszcza na swoim kanale YouTube lekcje makijażu maskującego niedoskonałości skóry. Sama od lat boryka się z problemami - jej twarz pokrywa trądzik, jest cała w czerwonych plamach. Tym bardziej stara się dodać otuchy innym, zmagającym się z podobnymi problemami, i pokazać, jak wiele można zdziałać makijażem -  krok po kroku pokazuje i objaśnia. Pokazuje też swoją twarz przed i po wykonaniu makijażu i trzeba przyznać - robi to wrażenie.

Fajnie, prawda? Otóż zdaniem wielu internetowych komentatorów - nie! W odpowiedzi na publikowane od kilku miesięcy zdjęcia i nagrania instruktażowe Em Ford dostała tysiące obraźliwych, złośliwych i chamskich komentarzy. "Jesteś odrażająca", "odpychająca", "nie mogę nawet na ciebie patrzeć", "co ty masz na twarzy?!", "serio, czy ty się w ogóle myjesz?", "brzydka w ch***", "wyobraźcie sobie obudzić się rano koło takiej". I tak dalej, i o wiele gorzej.

Em zamiast załamać się postanowiła coś z tym zrobić. Nagrała filmik z tymi komentarzami i z wyznaniami osób, które napisały do niej z podziękowaniami - że poczuły się dzięki niej lepiej, że zmagają się ze swoim wyglądem od lat, czują się gorsze, ciągle słyszą docinki, wstydzą się wychodzić z domu. I że makijaż pozwala im poczuć się pewniej i pokazać ludziom bez narażania się na niemiłe komentarze i spojrzenia pełne odrazy.

Co kieruje ludźmi chcącymi dokuczyć młodej dziewczynie, która chce po prostu ładnie wyglądać? Czy to problem wyidealizowanego obrazu kobiet, jaki sprzedają reklamy i kolorowe magazyny? Chyba nie do końca. Przykład z drugiego bieguna: firma Under Armour, producent odzieży, butów i akcesoriów sportowych, kojarzona z bardzo "męskimi" sportami, informuje, że słynna na cały świat "idealna" modelka Gisele Bundchen bierze udział w najnowszej kampanii marki. Reakcja jest natychmiastowa. Jest dużo komentarzy pozytywnych, ale nie brakuje i negatywnych. "Pozowanie to teraz sport?", "nic z niej specjalnego", "modelki wyglądają dobrze tylko po retuszu", "ona jest TYLKO modelką", "jaka jest jej dyscyplina, uśmiechanie się?".

Wszystkie komentarze dotyczące kampanii, zrenderowane i "przerobione", pojawiły się "na żywo" na specjalnie stworzonej w tym celu stronie internetowej w postaci chmury kropek - czerwone to te negatywne, niebieskie - pozytywne.

I will what I want - zrzut ekranu z wideo kampaniiI will what I want - zrzut ekranu z wideo kampanii

Jak widać, akcenty rozłożyły się dość równo. Supermodelka jest przyzwyczajona do ocen, w końcu jest to nieodłączna część jej pracy. Jej występ w spocie był eksperymentem zaplanowanym przez firmę - miał pokazać, że każda, nawet idealna kobieta może spotkać się z niemiłą i niezasłużoną krytyką. Gisele boksuje pełną parą i jest w tym świetna, ale najłatwiej założyć, że to "tylko głupia modelka" i żywy wieszak na ciuchy. W wywiadzie dotyczącym kampanii modelka mówi - chodziło nam o powiedzenie "nie słuchaj hałasu z zewnątrz, skup się na tym, czego ty chcesz i co w twoim życiu jest ważne".

I WILL WHAT I WANT - Gisele Bundchen - Website Case Study from John McKelvey on Vimeo.

Niestety, nie każdy jest na tyle dojrzały i pewny siebie i niestety, okrutnym ludziom tak samo łatwo przychodzi obrażanie innych - w tym kolegów, znajomych - krytykowanie niedoskonałości w wyglądzie, czy szydzenie, co w tragiczny sposób pokazała niedawna historia zaszczutego i doprowadzonego do samobójstwa Dominika.

Tu mogłabym rozpisywać się na temat poziomu chamstwa w internetowych komentarzach, ale nie chcę. Nie zrozumiem nigdy, co kieruje ludźmi, którym chce się zostawiać takie komentarze. Wszyscy wiemy, jak "w internetach" jest, na szczęście czytelnicy Focha dzielnie tępią sporadycznie pojawiających się trolli (za co z tego miejsca w swoim imieniu i nie tylko - bardzo wam dziękuję). Jedyne co mogę dodać, to że jeżeli macie w otoczeniu kogoś, kto z powodu takich komentarzy, czy to w internecie, czy w bezpośrednich relacjach, może cierpieć - zróbcie coś. Szczególnie, jeżeli to ktoś młody. Bycie nastolatkiem jest wystarczająco trudne, a internet przeniósł te trudy kształtowania się osobowości na zupełnie nowy, spotworniały poziom. Porozmawiajcie, pokażcie te filmiki, wytłumaczcie, że najważniejsze w życiu są zupełnie inne rzeczy. Że warto skupiać się na swoich celach, ambicjach, aspiracjach, a nie tym, co mówią jacyś smutni, złośliwi frustraci.

Nie czarujmy się, łatwiej deklaracje pewności siebie przychodzą supermodelce z milionami na koncie niż zakompleksionym przeciętniakom, ale istotne jest zapamiętanie tego, że nienawistne komentarze w internecie mogą spotkać każdego i starać się traktować je tak, jak na to zasługują - jak szum zepsutego głośnika albo pijanego chama, krzyczącego w autobusie pełnym spokojnych ludzi. To tylko jakiś głupi, irytujący hałas. Warto też pamiętać, że ty musisz ze złośliwością takich ludzi spotykać się sporadycznie. To im należy współczuć. Oni są ze sobą bezustannie.