Woda nie musi być nudna! (A pić ją trzeba w dużych ilościach)

Picie wody jest ważne - to nie ulega wątpliwości. Powodów, żeby dbać o jej stałą obecność w diecie jest wiele. Co jednak, jeśli nie lubisz wody, albo po prostu trochę ci się już znudziła? Masz się zmuszać? Warto sobie jakoś tę wodę urozmaicić i polubić ją na nowo.

Chcesz schudnąć - pij więcej wody. Chcesz się oczyścić - pij wodę. Chcesz mieć ładniejszą cerę - woda jest ważna, bo nawilża od środka. Te hasła są wszędzie, są powtarzane do znudzenia. I są prawdziwe. Picie wody jest ważne dla zdrowia, wyglądu i samopoczucia człowieka. Wielu z nas nie docenia jednak jej mocy. Znasz to uczucie, kiedy średnio chce ci się cokolwiek, głowa boli i opada powoli w stronę biurka, a oczy się zamykają? Sięgasz po kolejną kawę, coś słodkiego, albo pigułkę, która sprawi, że ból odejdzie w niepamięć? Bardzo możliwe, że zupełnie niepotrzebnie. Być może to objawy lekkiego odwodnienia i wystarczyłoby wypić jedną czy dwie szklanki wody.

To, że picie wody jest ważne dla ogólnego funkcjonowania człowieka, nie pozostawia żadnych wątpliwości. Magiczne dwa litry są jednak sporym uogólnieniem, bo zapotrzebowanie na wodę jest uzależnione między innymi od płci, wieku, wagi, aktywności fizycznej, stanu zdrowia. Zależy także od warunków w jakich się człowiek znajduje - od temperatury otoczenia czy klimatyzacji, która wysusza tak skutecznie, jak nic innego. Lato jest zatem szczególnie dobrym momentem, żeby przyjrzeć się temu, czy pijemy odpowiednią ilości wody. Kiedy jest gorąco szczególnie łatwo o odwodnienie (choć w tym roku dni upalnych mieliśmy, póki co, jak na lekarstwo). Założę się, że znakomita większość z was pije za mało (choć przecież wszyscy wiemy, że to bardzo ważna sprawa). Czemu zatem wprowadzenie tego w życie bywa trudne? Dwa (mniej więcej) litry wody wody w ciągu dnia, pięć dużych szklanek plus to, co dostarczymy z jedzeniem - wydaje się być do zrobienia w dwadzieścia cztery godziny. A jednak często nie udaje się. Bo dla wielu woda to nuda! Bez smaku, bez koloru, nie daje tyle „radości” co gazowany napój, kawka czy sok.

Propozycja numer 1 / fot. Agata ŻychlińskaPropozycja numer 1 / fot. Agata Żychlińska

Znam całe mnóstwo ludzi, mam wielu pacjentów, którzy powtarzają, że wiedzą, że powinni pić więcej wody, że się starają, stawiają butelkę na biurku, mają wodę cały czas przy sobie, ale i tak w najlepszym wypadku wypijają szklankę czy dwie. Dlaczego? Bo woda im nie smakuje, nie mają wyrobionego nawyku picia jej, nie sprawia im to przyjemności, więc kiedy czują pragnienie, wybierają coś innego - sok, napój z bąbelkami, kawa, w najlepszym wypadku herbata, mają ugasić pragnienie. W dzień wolny od pracy to zadanie zostaje przydzielone do piwka - przecież świetnie gasi pragnienie i do tego pozytywnie wpływa na pracę nerek, prawda?! W ten magiczny sposób zamiast nawadniać, odwodniają się, spożywając przy tym całkiem konkretną porcję pustych kalorii. Nie wiem czy się ze mną zgodzicie, ale mam wrażenie, że ludzie mają tendencję do pomijania kalorii spożytych z napojami. Tak jakby one liczyły się mniej. A przecież szklanka soku czy napoju to ponad sto kalorii, piwo to ponad dwieście, słodki drink może dojść nawet do pięciuset, podobnie jak mrożona kawa. Mało tego - to kalorie pochodzące z węglowodanów prostych, czyli tych, które najszybciej i najłatwiej zamieniają się w tkankę tłuszczową, a do tego zaburzają wydzielanie insuliny, podnosząc gwałtownie poziom glukozy we krwi, czym destabilizują łaknienie. Jednym słowem - warto jednak zamienić je na wodę, wyrobić sobie nawyk jej picia i zaprzyjaźnić się z nią. Szczególnie to ostatnie wydaje się być ważne, bo nie chodzi przecież o to, żeby się zmuszać. Zmuszanie się do czegokolwiek działa na bardzo krótką metę.

Jak zatem polubić wodę i wyrobić sobie nawyk picia jej? Przy dobrych chęciach, odrobinie determinacji i otwartości na zmiany to wcale nie takie trudne.

Po pierwsze polecam zaczynianie dnia od szklanki wody. Sprawdzone na własnej skórze. Mam w lodówce dzbanek z wodą z miętą i cytryną, którego nie da się nie zauważyć, a tym samym nie da się o nim zapomnieć. Kiedy otwieram lodówkę i zabieram się za przygotowanie śniadania pierwsze, co widzę to woda. Wypijam szklankę przed poranną kawą, czym pobudzam organizm do pracy, dbam o bieżące oczyszczanie ciała i naprawdę poprawiam swoje samopoczucie. Poza tym zakochałam się w wodzie z miętą i z cytryną, szczególnie wiosną i latem smakuje i orzeźwia doskonale.

Szklankę wody staram się wypijać też przed posiłkami. Wyrobiłam sobie taki nawyk i kiedy przychodzi pora jedzenia, najpierw sięgam po szklankę. Według różnych badań, wyrobienie sobie owego nawyku zajmuje od trzech do sześciu tygodni. Czy dziś jest dobry dzień żeby zacząć?

Jeśli macie nie najlepszą wodę w domu i nie jesteście zwolennikami kupowania kolejnych zgrzewek, zamotujcie sobie filtr. Woda będzie smaczniejsza, a ryzyko sensacji żołądkowych mniejsze.

Jeśli macie dość wody niegazowanej, przerzućcie się na tę z bąbelkami (są takie urządzenia, dzięki którym można zrobić sobie taką samemu w domu). O ile nie macie problemów z żołądkiem, zgagą czy jelitami, nie ma specjalnych przeciwwskazań do picia wody gazowanej. Z całą pewnością natomiast lepiej jest pić taką, niż nie pić wcale, albo zmuszać się do kolnej porcji krystalicznego, niegazowanego płynu. W końcu chodzi też o to, żeby czuć się dobrze, a nie żeby robić wszystko „od linijki”.

Propozycja numer 2 / fot. Agata ŻychlińskaPropozycja numer 2 / fot. Agata Żychlińska

W ramach urozmaicenia, podniesienia walorów estetycznych (które dla mnie, jeśli chodzi o jedzenie i picie, są bardzo ważne) i dodania smaku warto do wody wrzucić kawałki świeżych warzyw lub owoców. Moje ulubione receptury to:

- woda z limonką, pomarańczą i miętą;

- woda z ogórkiem i bazylią;

- woda z borówkami i malinami;

- woda z cytryną, imbirem i odrobiną miodu.

Dodawanie owoców i warzyw do wody, to też niezły sposób żeby zachęcić dzieci do jej picia. Taką ładną i kolorową wodę można też przygotować potomkowi do szkoły, na wycieczkę czy do samochodu. Znam kilka przypadków, w których taki zabieg otworzył pole do negocjacji z dzieckiem na temat zarzucenia picia soków na rzecz wody.

Jeśli jesteście wielkimi fanami wszystkiego, co słodkie - to po pierwsze was rozumiem, a po drugie możecie sobie nieco wodę osłodzić. Najlepiej nie białym cukrem. Sama raz na jakiś czas używam stewii lub ksylitolu, ale w niewielkich ilościach. Uważajcie natomiast ze wszystkimi sztucznymi słodzikami. Wiem, że jest wiele badań, które zapewniają o ich nieszkodliwości, jednak jest też sporo mówiących co innego. Na przykład, że ciało reaguje na smak słodki zwiększeniem produkcji insuliny. Nie jest to taki wyrzut, jak po spożyciu cukru, ale jednak jest - co zwiększa ryzyko wystąpienia insulinooporności. Myślę, że wiele substancji dodawanych do jedzenia to temat jeszcze nie do końca zbadany. Jaki wpływ sztuczne słodziki mają faktycznie na zdrowie człowieka dowiemy się pewnie za kilkadziesiąt lat, kiedy zacznie się starzeć pokolenie na nich wychowywane.

Najlepiej zatem nie dosładzać, dodać do napoju świeżych owoców, trochę naturalnych soków i ziół. Naprawdę smaczne - na zdrowie.

Więcej o: