Nie tylko Bill Cosby: wilki w owczej skórze

Kojarzą się z sympatycznymi gamoniami, tatusiami albo autorytetami. Aktorzy seriali familijnych, prezenterzy radiowi, gwiazdy prowadzące popularne telewizyjne konkursy talentów - za kulisami potrafią odsłonić inne oblicze.

Państwowa telewizja. Sympatyczny facet, którego niejedna stateczna kobieta zaprosiłaby do domu na ciastko - a nawet coś więcej - prowadzi niegroźny program. Często się uśmiecha, jest taki kulturalny i czarujący. Nie piszą o nim w szmatławcach, nie daje się przyłapać na żadnych skandalach, nie biega udzielać wywiadów o tym, jak urządził dom, ugotował obiad albo o tym, jak spędza rodzinne wakacje. Tajemnicą poliszynela jest zaś to, że wszystkie swoje kobiety regularnie bije, a wywiadów nie udziela, bo dba o to nie tylko agent, ale i stado prawników, którzy po jakimkolwiek powiązaniu tego telewizyjnego amanta z depresją i próbami samobójczymi jego własnych dzieci ukręcą łeb dowolnemu tytułowi prasowemu... Obrzydliwe? A co powiecie o sprawach, które w ostatnich latach ujrzały światło dzienne?

Cosby i chata pełna dragów

Część z was pamięta pewnie lekki i zabawny serial o perypetiach sympatycznej rodziny, noszący jakże skromny tytuł "The Cosby Show". Głównym bohaterem był grany przez afroamerykańskiego komika Billa Cosby'ego - ojciec dzieciom i lekarz ginekolog, Cliff Huxtable. Wróć. Głównych bohaterów było w tym serialu wielu. Właściwie to urzekała cała ferajna: Cliff, jego żona, prawniczka Claire i pięcioro dzieciaków - od wyszczekanych kilkulatków po studenterię.

Kiedy na początku lat 90. serial trafił do Polski za sprawą TVP, nikt z nas nie miał pojęcia, jak ważną postacią dla kultury afroamerykańskiej był aktor, komik i scenarzysta stojący za tą produkcją. Po dwudziestu kilku latach równie trudno uwierzyć, że ten błyskotliwy, zabawny i ciepły facet, z jakim kojarzył nam się Cosby, jest powiązany z wykorzystywaniem seksualnym kilkudziesięciu kobiet.

O tym, że ofiary zostały najpierw zaproszone na plan (albo do domu), następnie odurzone farmaceutykami i zgwałcone nie dowiedzielibyśmy się zapewne tak szybko, gdyby nie to, że dziennikarze Associated Press - wbrew stanowczym sprzeciwom prawników aktora - ujawnili protokoły zeznań Cosby'ego z 2005 roku. Wtedy to oskarżony przez swoją współpracowniczkę, komik przyznał przed sądem, że kupował środki nasenne, by podawać je kobietom i uprawiać z nimi seks.

Dlaczego jednak o całej sprawie nie dowiedzieliśmy się wcześniej? Cóż, prawnicy zadbali o ciszę medialną, a Cosby wypłacił odszkodowanie oskarżającej go współpracowniczce. Dlaczego kobiety (dokładnie 35 kobiet), które pojawiły się na jednej z najmocniejszych fotografii ostatnich lat - okładkowym zdjęciu lipcowego wydania "New York Magazine" - dopiero teraz zdecydowały się mówić o gwałtach, jakich dopuścił się na nich Cosby?

Ofiary Billa Cosby`ego. Okładka lipcowego wydania New York Magazine.Ofiary Billa Cosby`ego. Okładka lipcowego wydania "New York Magazine" (fot. NYM)

Podpowiedź może tkwić w tekście, jaki dla "Vanity Fair" napisała Beverly Johnson. W latach osiemdziesiątych była jedną z wielu podobnych dziewczyn próbujących swych sił w aktorstwie. Gdy dostała zaproszenie na przesłuchanie do "The Cosby Show" czuła, że to może być jej szansa na wybicie się. Miała zagrać jakiś skromny epizod w gabinecie doktora Huxtable. Po przesłuchaniu Bill Cosby zaprosił ją do siebie do domu. Za pierwszym razem do niczego nie doszło, ot - miłe i szczere rozmowy o życiu. Za drugim razem, gdy komik poczuł się bezpiecznie, zaserwował jej solidnie doprawione lekami nasennymi cappuccino. Beverly miała to szczęście, że po lekach stała się agresywna, więc Cosby zwlókł ją po schodach i wrzucił do taksówki. Następnego ranka niewiele pamiętała, a wpływ medykamentów w końskiej dawce, jaką zaaplikował jej gwiazdor, odczuwała jeszcze przez kilka kolejnych dni.

Siedziałam oszołomiona wszystkim, co się wydarzyło poprzedniej nocy. Myśl, że ktoś, kogo podziwiałam tak bardzo, próbował mnie posiąść i użył do tego środków odurzających była przytłaczająca. Czy aby nie zrobiłam czegokolwiek, by zachęcić go do takiego działania? W rzeczywistości wiedziałam , że nie zrobiłam nic takiego, ale w mojej głowie pojawiały się wciąż kolejne wątpliwości.

Podobnie jak inne wykorzystane przez gwiazdora kobiety, Bev czuła, że jest bezsilna. Nie ma szans w starciu z kimś, kto ma władzę, finanse i taką popularność - obawiała się, że społeczeństwo uznałoby ją za jakąś mizerną aktoreczkę, która próbuje się odegrać na bohaterze wszystkich Afroamerykanów. Czuła, że stoi na straconej pozycji, jeszcze zanim podjęła jakąkolwiek walkę.

Janice Dickinson, modelka, którą Cosby brutalnie zgwałcił po tym, jak podał jej wino z domieszką leków wspomina, że gdy próbowała opisać ten fakt w swojej autobiografii, prawnicy aktora zwyczajnie zastraszyli ją, sugerując konsekwencje prawne i finansowe. Dziś mówi otwarcie o tym, co się zdarzyło kilkadziesiąt lat temu, bo uważa, że najwyższy czas o tym mówić głośno.

Z tych samych powodów trzydzieści trzy inne kobiety zdecydowały się wystąpić w okładkowej sesji lipcowego "New York Magazine" oraz opowiedzieć w wywiadach o tym, co je spotkało. W Stanach wszystkie 35 kobiet widocznych na fotografii nazwano dzielnymi. Odważyły się przełamać zmowę milczenia. Przy okazji jesteśmy świadkami tego, jak zmienia się klimat społeczny, trzy-cztery dekady temu wszystkie ofiary gwałtów, jakich dopuścił się Cosby bały się, że zostaną uznane za - delikatnie rzecz ujmując - żądne taniego rozgłosu, prowokujące i rozwiązłe autorki pomówień.

Hieny i drapieżcy

Mit miłego tatusia Cosby'ego runął jeszcze za jego życia. O tym, jakich czynów dopuścił się sir Jimmy Savile, prezenter BBC znany m.in z prowadzenia talent show "Top of the Pops", świat dowiedział się dopiero po śmierci celebryty. Lista przestępstw seksualnych jest znacznie bardziej obszerna i obejmuje gwałty zarówno na dziewczynkach, jak i na chłopcach, kobietach i mężczyznach (wiek ofiar od 5 do 75 lat), wykorzystywanie seksualne osób przebywających w szpitalu oraz nekrofilię. Facet, który przez kilkadziesiąt lat brylował na ekranie i w eterze dzięki państwowej instytucji, potrafił zaciągnąć do przyczepy na zapleczu programu dziewczynkę występującą w talent show, zmusić ją do uprawiania z nim seksu, a potem zastraszyć. Co więcej - w latach 80. zatrudnił się jako wolontariusz wożący ciała zmarłych do kostnic, a po drodze w sposób zdecydowanie niedwuznaczny bezcześcił zwłoki. Na samą myśl, że taki zwyrodnialec miał własne programy w telewizji, co więcej, dzięki tym programom miał możliwość wabienia kolejnych ofiar - robi mi się niedobrze.

Inny prezenter BBC, spec od sportu Stuart Hall, został uznany winnym 14 gwałtów. Najmłodszą ofiarą była ledwie dziewięcioletnia dziewczynka. Oskarżyciel przyznał, że Stuart Hall był bezwzględnym drapieżnikiem polującym na bardzo konkretny typ ofiar. Prezenter wiedział dokładnie, które dzieci dadzą się zniszczyć psychicznie na tyle, by dochować tego obrzydliwego sekretu - być może nawet na zawsze. Po procesie Hall powiedział, że jest mu przykro za to, co zrobił... Trudno jednak uwierzyć w szczerość tej skruchy.

Mianem drapieżników określają swoich oprawców także ofiary molestowania seksualnego z fabryki gwiazd. Dziecięcy aktorzy byli łakomym kąskiem. O tym, jak wielu znanych aktorów lubiło sobie poużywać wykorzystując pozycję i umiejętność wywierania psychicznej presji na młodych, niewinnych i bezbronnych debiutantach - zaczęto mówić coraz więcej. Z jednej strony dzięki książkowym wyznaniom kolejnych ofiar ( choćby "Coreography" Coreya Feldmana, popularnego aktora dziecięcego z lat osiemdziesiątych), z drugiej - za sprawą kontrowersyjnych filmów dokumentalnych. Jednym z takich obrazów jest "An Open Secret" Amy Berg, w którym pojawiają się nazwiska aktorów takich jak Charlie Sheen, wspominany jest reżyser Bryan Singer oraz agenci wyspecjalizowani w nakręcaniu karier młodym aktorom - tu ofiary oskarżają Boba Villarda (reprezentującego niegdyś Tobeya Maguire'a i Leonardo Di Caprio) oraz Martina Weissa, który już raz zetknął się z wymiarem sprawiedliwości będąc oskarżonym o molestowanie jednego z dziecięcych aktorów (sam go reprezentował). Alison Arngrim, która w dzieciństwie występowała w serialu "Domek na prerii" powiedziała, że w Hollywood jest gorzej, niż nam się wydaje.

Nie brakuje rodziców, którzy dosłownie prostytuują swoje dzieci w nadziei, że w ten sposób pozyskają środki finansowe i pójdą do przodu. Rodzice nie postrzegają własnych dzieci jako dzieci...

Byle nasza wieś spokojna...

Jak jest w Polsce? Osoby, które w dorosłym życiu były wykorzystane seksualnie albo zostały ofiarami przemocy psychicznej stosowanej przez bohaterów popularnych filmów, seriali, postaci z pierwszych stron gazet najczęściej są oskarżane i piętnowane. "Ona chce mu zniszczyć karierę". "To czysta złośliwość". "Wyrachowanie". Oraz klasyczne "Suka nie da, pies nie weźmie!". Słyszeliście to już w kontekście kilku afer związanych z mobbingiem w telewizji, prawda?

Prawnicy do spółki z agentami działają bardzo sprawnie. Za kulisami, "poza nagraniem", bez twardych dowodów i bez zeznań ofiar, mówi się o tym, czy o tamtym, czekając na jakiś przełom w sprawie. Jeśli ktoś nie chce, by o procesach, ugodach i odszkodowaniach dla ofiar dowiedziała się prasa - potrafi o to zadbać. O molestowaniu seksualnym dzieci w polskim grajdołku celebryckim nie mówi się prawie nic. Czy to dobrze - bo "nasi" nie mają, aż tak zwyrodniałych potrzeb, czy może to źle, bo o ofiarach dowiemy się nie dziś, ani nie jutro, tylko za kilkanaście, albo kilkadziesiąt lat, gdy "klimat będzie bardziej sprzyjający"?

Gdybyście potrzebowali pomocy albo porady, jeśli macie podejrzenia, że ktoś z waszego otoczenia jest ofiarą przemocy psychicznej, fizycznej, seksualnej - lepiej działać, niż pozostawać obojętnym. Dorosłym i dzieciom może pomóc Fundacja "Dzieci Niczyje".

Więcej o: