Zrób sobie makijaż na psa rasy husky!

Internet kipi od mniej lub bardziej poważnych tutoriali. Te makijażowe to tylko jedna z rozlicznych odnóg. Są jednak takie instruktaże, które człowiek ogląda przecierając oczy ze zdumienia.

I nie, nie chodzi tu filmiki pokazujące, co potrafi wyprawiać rosyjska młodzież, której głupota (przez nich samych rozumiana jako nieśmiertelność) nie ma sobie równych. Takie tutoriale z cyklu "zrób sobie (niemal) śmierć" pomińmy milczeniem.

Produkcje na pozbawionym dna YouTube przybywają lawinowo - a osób chętnych, by pokazać światu swą twarz - bez makijażu, w trakcie malowania i umalowaną - ładniej czy brzydziej - wciąż jest mnóstwo. Czasami pojawia się perełka. Nie tylko nakładanie podkładu czy picowanie perfekcyjnej kreski na powiece. Także flow, czyli monologi do widza, które sprawiają, że aż się chce oglądać więcej i więcej.

Jest i tak, że pojawia się coś, co każe człowiekowi zadać sobie fundamentalne pytanie: DLACZEGO? (Gdy już otrze łzy śmiechu, które płyną wartkim nurtem). Takim tutorialem jest niewątpliwie ten: makijaż na psa rasy husky.

Jakkolwiek jesteśmy pod wrażeniem umiejętności artystycznych pani, która potrafiła też narysować sobie siebie w postaci osoby z wbitą w łeb puszką coli lub kota z Cheshire - pochylamy się nad losem psa. Czy to się aby przypadkiem nie odbije na jego psychice?

Więcej o: