Powrót "Muppet Show" - stare i dobre, ale w nowoczesnej odsłonie

22 września w amerykańskiej stacji ABC startuje nowa edycja przygód pacynek charakterniejszych, niż niejedna znana mi osoba. Znów co tydzień będziemy się spotykać z ukochanymi bohaterami dzieciństwa - tylko, że w realiach XXI wieku. Wszystko wskazuje na to, że stara miłość nie zardzewieje.

Nie będę ukrywać, że odliczam dni do premiery (fot. Materiały promocyjne)Nie będę ukrywać, że odliczam dni do premiery (fot. Materiały promocyjne)

Zawsze mi się wydawało, że serial "The Muppet Show" żył równie długo, jak jego kuzynka, "Ulica Sezamkowa" (rocznik 1969, wciąż się świetnie trzyma). Tymczasem stworzony przez Jima Hensona program przetrwał ledwie pięć sezonów, od 1976 do 1981 roku. Show się skończył, ale nie jego gwiazdy.

Muppety wystąpiły potem w szeregu filmów długometrażowych, zostały autorami książek kucharskich i poradników, a nawet z pacynek zmieniły się w animki, w zdradzającym kulisy trudnego dzieciństwa rysunkowym serialu "Mapeciątka". Czyli tak naprawdę nigdy się na dłużej nie rozstaliśmy. Czemu więc nie mogę się doczekać ponownego spotkania?

Smaku narobiła mi zmyślnie przeprowadzona kampania promocyjna. Czapki z głów, panie i panowie. Zaczęło się od powyższego 10-minutowego filmiku. Twórcy nakręcili go specjalnie dla włodarzy stacji ABC, by skłonić ich do zainwestowania w nową odsłonę przygód pacynek - tym razem w popularnym obecnie stylu paradokumentalnym: trochę reality show, trochę "30 Rock".

Będziemy śledzić kulisy powstawania talk show "Up Late With Miss Piggy", gdzie bohaterka niczym Jimmy Fallon czy Kimmel, będzie zadawać gwiazdom niewygodne pytania i prowokować do wstydliwych wyznań. No i, znając Miss Piggy, próbować ich olśnić swą urodą i inteligencją, oraz wściekać się, gdy nie docenią jej niezaprzeczalnych wdzięków. Wskazówka dla gości: osobiście nie zadzierałabym z przewrażliwioną świnią, która zna karate. Ważny news: Miss Piggy i Kermit nie są już parą, co mogło obrócić plany powrotu Muppetów do telewizji w smętny, śmierdzący spaloną pacynką proch.

Nie obróciło. Filmik, już po "klepnięciu" przez klienta (że posłużę się reklamową nomenklaturą), pokazano na tegorocznym Comic-Conie, a reakcje były tak entuzjastyczne, że trafił do internetu. Fani oszaleli. Ponad milion dwieście odsłon. Kolejne artykuły w poważanych portalach o popkulturze. Potem zobaczyliśmy plakaty promujące nową edycję, nawiązujące do współczesnych obsesji, jak smartfony i selfisie. Do tego na oficjalnym profilu facebookowym The Muppet Show (teraz po prostu The Muppets) możemy zobaczyć kolejne gwiazdy, które zaangażowały się w akcję odnowy programu.

Ale nie tylko aktualne gwiazdy sa dźwignia marketingową. Lato 2015 obfitowało w rozstania słynnych hollywodzkich par: Gwen Stefani i Gavin Rossdale, Ben Affleck i Jennifer Garner. Czemu więc nie wykorzystać trendu, pomyśleli zapewne marketingowcy The Muppets? Oczywiście wykorzystali, wprowadzając nową, kontrowersyjną postać obecnej dziewczyny Kermita. Wciąż się chłopak lubuje w wieprzowinie, choć w młodszej, chudszej, hipsterskiej wersji - nieco podobnej do mistrzyni internetowej autopromocji Kim Kardshian. Co z tego wyniknie? Ja już zaczynam tworzyć teorie spiskowe.

W tak sprawnie podsycanej atmosferze radosnego oczekiwania na to, co przyjdzie, miło sobie przypomnieć to, co było. A były i slapstikowe gagi, i radosny absurd, i doskonałe parodie, i wgryzające się w mózg melodie.

Ale przede wszystkim były postaci: pełne ludzkich neuroz, kompleksów, przywar. Może dlatego tak się je kochało - bo nic, co ludzkie, nie było im obce. Z łezką w oku, ale też czającym się z tyłu gardła chichotem, przedstawiam top 5 moich ulubionych wątków i ukochanych bohaterów "The Muppet Show".

Szwedzki kucharz

Niespotykana gracja w kuchni, skłonność do kulinarnych eksperymentów, atrakcyjne wąsy, umiejętność jasnego wysławiania się, no i talent wokalny. Kto po obejrzeniu poniższego medleya nie będzie do końca dnia nucił wiadomej piosenki, tego zabiorę do Ikei na szwedzkie klopsiki.

Gonzo

Nerwowy artysta ze słabością do kur. Czyżby to on zaraził Leona Tarasewicza miłością do drobiu? Niestrudzony mistrz performance'u, gotów zaryzykować życie dla sztuki. Moim ulubionym wyczynem Gonza pozostaje niezmiennie ten, gdy na szkockich dudach zagrał "Eine Kleine Nachtmusik" Mozarta, siedząc na palu podgryzanym przez bobra. Wzruszyłam się też, gdy przy dźwiękach "Lotu trzmiela" Rimskiego-Korsakowa próbował zjeść gumową oponę.

Statler i Waldorf

Dwaj zgryźliwi tetrycy. Najsłynniejsza loża szyderców. Wredni, złośliwi, zawsze niezadowoleni. Coś ich jednak ciągnęło na spektakle "The Muppet Show", skoro nie opuścili ani jednego występu. Nigdy by się do tego nie przyznali, ale podejrzewam ich o skrzętnie ukrywaną miłość do prześladowanych przez siebie szmacianych performerów.

Nawiązania do popkultury

Było ich mnóstwo. Regularny skecz "Szpital weterynaryjny" obśmiewał szpitalne opery mydlane, co potem w jeszcze bardziej absurdalny sposób zrobili twórcy seriali "Green Wing" czy "Children's Hospital". "Świnie w kosmosie" z kolei nawiązywały do "Star Trek" i "Gwiezdnych Wojen" - raz nawet na pokładzie ich statku kosmicznego o nazwie Swine Trek zagościł sam Luke Skywalker, czyli aktor Mark Hamnill.

W samych "Świniach w kosmosie" było jeszcze więcej mrugnięć okiem do konsumentów kultury pop: jeden z bohaterów, stary knur-naukowiec nazywał się Dr Strangepork i mówił z wyraźnym niemieckim akcentem, jak kubrickowski ekspert od broni nuklearnej.

Skecz, w którym John Cleese nie chce śpiewać piosenki

Nie ma co tłumaczyć, wystarczy obejrzeć. Zderzenie radosnych, pogodnych, pomocnych muppetów z wściekłością brytyjskiego mizantropa przebranego za meksykańskiego el mariachi: pyszności.

A o tym, jak powstawały Muppety, możecie przeczytać w biografii ich twórcy "Jim Henson. Tata Muppetów" >>