Rozstanie - 10 sposobów jak wyjść z niego z twarzą?

Stało się, związek skończony. Rozstaliście się. No dobra, on cię rzucił, ale godniej brzmią dwa pierwsze sformułowania i lepiej właśnie tak o tym opowiadać: sobie, w niekończących się tyradach w głowie i innym, pięć razy na godzinę. Wróć. Nie mówić innym. Udawać, że nadal jesteście razem. Wróć. Znowu źle.

Mieliście się razem zestarzeć? Bez niego też się zestarzejesz (fot. Pexels.com CC0) Mieliście się razem zestarzeć? Bez niego też się zestarzejesz (fot. Pexels.com CC0)

Strategii na przetrwanie rozstania jest wiele, większość sprzeczna. Co robić, kiedy walizki już spakowane, majątek podzielony i wszystko wskazuje na to, że właśnie ostatni raz widziałaś prywatnie jego twarz, plecy i całą resztę? Wypłacz się. Udawaj lodowatą księżniczkę. Weź się za siebie. Jedz lody w dresach. Znajdź nową miłość, natychmiast. Zainwestuj w karierę i odstaw facetów. Jako specjalistka od wszystkiego postanowiłam zbadać najbardziej popularne porady i trochę je posegregować. Warto czy nie warto? Tak czy nie? Z dodatkowym serem i sosami? A, przepraszam, to nie ten zestaw.

(ostrzeżenie: tekst ma charakter ironiczny i nie odnosi się do Poważnych Rozstań, w których biorą udział dzieci poniżej 15. roku życia i wspólny kredyt hipoteczny)

1. Skasuj jego numer telefonu

Bez sensu. Nie znam ani jednej osoby, która - porzucona - nie miałaby ochoty czasem zadzwonić sobie do eks i mu pasywno-agresywnie nawtykać. Albo płakać w słuchawkę. Albo dzwonić i rzeczowo przypominać, że nadal nie odebrał swojej zapomnianej chusteczki do nosa/kapci z Zakopanego, no tych przecież, kupionych RAZEM w 2006/majtek, które zaplątały się w koszu na brudną bieliznę. To są ważne sprawy! Skasujesz taki numer i potem co? Trzeba będzie dzwonić do wspólnych znajomych i pytać, podwójna żenada. A tak - żenada nadal, ale dyskretniejsza.

2. Nie wydzwaniaj

Jak wyżej. I tak się nie uda. Nie ma co wieszać sobie nierealnych poprzeczek w chmurach, mało masz prawdziwych kłopotów? Na przykład: on nadal nie wpadł po te majtki. Co za łachudra.

3. Nie rzucaj się od razu na mężczyzn jak hiena na padlinę w suche, afrykańskie lato

Oczywiście, że to słuszna porada. Kobieta powinna mieć swój honor, być może, jeżeli wystarczająco długo zachowasz szlachetną abstynencję, uda ci się odtworzyć tzw. hymen (samorzutnie!) i następnego kochanka, tfu, męża, będziesz mogła przekonać, że jesteś dziewicą. Warto jednak zaznaczyć, że są od tej reguły wyjątki. Na przykład: kiedy masz okazję przespać się z najlepszym kumplem Tego Drania. Przecież chcesz, żeby cierpiał, a to go zaboli. Na pewno. Nie ma innej możliwości. Na pewno-na pewno-na pewno. Będzie całkowicie zniszczony. Prawda? NO!

4. Powiedz sobie: "Ha, on na mnie nie zasługiwał!"

Nie rób tego, to prowadzi do niebezpiecznych zapętleń w kontinuum czasoprzestrzennym. Bo skoro nie zasługiwał, to dlaczego byłaś z nim pięć lat, serwowałaś obiady i pieszczoty, a teraz w dodatku cierpisz i liżesz rany oraz ze zgrozą patrzysz na przetrzebiony księgozbiór? W dodatku to on podjął decyzję o rozstaniu, więc może jednak stać go na lepszą partnerkę? Hm, to były dobre książki. Już nigdy nie trafisz na taki wybitny intelekt. Nikt cię nie zechce. Jesteś nikim. To ty na niego nie zasługiwałaś. Buuuuuu.

5. Nie trop go obsesyjnie na Facebooku

Ani na Twitterze. Ani na Blogspocie. Ani na Instagramie. Nie sprawdzaj, co lajkują wasi wspólni znajomi (a liczba ich 167), nie oglądaj tych małych twarzyczek na zdjęciach z miejsc, w które lubiliście chodzić. Ten ogród ma wiele rozwidlających się ścieżek i kiedy z niego wyjdziesz, może okazać się, że jest już trzecia nad ranem i z wieczoru poświęconego na samodoskonalenie nici. W gorszym wypadku może okazać się, że jest już trzy lata później, a ty nadal wypatrujesz w ekran i masz menopauzę.

6. Nie prześladuj jego nowej partnerki

Bezpośrednio. Bo trochę obciach, ile ty masz lat, 16? Niestety nie, widziałaś chyba w lustrze, co wyprawia twój kontur twarzy? Ale kilka nowych kont mailowych o nic nie mówiących nikomu adresach i fałszywe konto na Facebooku powinno załatwić sprawę.

7. Wyrzuć pamiątki i podrzyj zdjęcia

Nie drzyj! Kto jeszcze dzisiaj ma zdjęcia?! Pamiętacie, zdjęcie to takie coś wydrukowane na dziwnym, śliskim papierze, w formacie 9x13 lub 10x15 (centymetrów, nie pikseli!). Będziesz wnukom pokazywała te skarby, a one nie będą wierzyły własnym zepsutym od komputerów i tabletów oczom. A pamiątki wyrzuć, dla nich nie ma zastosowania, przykro mi.

8. Nie zażeraj smutków i nie upijaj się, by zapomnieć

Serio? Chyba właśnie po to są rozstania, żeby móc bez wyrzutów sumienia spożywać pyszne jedzenie wzbogacone o kojący serce glutaminian sodu i popijać pożywnym alkoholem. Kiedy masz to robić, jak znajdziesz już faceta marzeń i będziesz rodziła mu silnych, krępych synów?

9. Nie upubliczniaj rozstania

Upublicznij i to szybko. Jak inaczej te tabuny mężczyzn, które łakomym okiem łyskały na twoją zajętą partnerem osobę, mają dowiedzieć się, że jesteś już wolna i można delikatnie zabiegać o twoje obolałe względy? Nie informuj natomiast o rozstaniu co kilka dni. Raz wystarczy. Możesz bezpiecznie założyć, że kto ma wiedzieć, ten wie.

10. Wykorzystaj ten czas dla siebie

Zgoda, pod warunkiem, że nie oznacza to: "A teraz zapiszę się na fitness, basen, krav magę, kurs gotowania w duchu fusion i lekcje baskijskiego oraz zoperuję sobie nos, ponieważ ostatnie rozstanie pozostawiło mnie w stanie ostrego kompleksu na tle wszystkiego". Słomiany zapał jest piękny, ale kiedy wygasa, czujesz się jeszcze gorzej ("Zawiodłam siebie, za nic nie potrafię się naprawdę zabrać"). Zjedz te lody, idź na spacer, pogłaszcz sobie jakieś zwierzę i porozmawiaj z kimś miłym. Wyśpij się. Pojedź sama na wakacje, nawet, jeżeli będzie to pensjonat agroturystyczny niecałe 50 km od domu. I nie rozglądaj się wszędzie za nową miłością - nie dlatego, że sama cię znajdzie, kiedy będziesz gotowa (odgłosy torsji), ale dlatego, że w życiu są inne fajne rzeczy i inne wartościowe relacje.

Więcej o: