Mój miesiąc z Chodakowską REAKTYWACJA, czyli ile schudnę, jeśli oprócz ćwiczeń wprowadzę dietę

Od tekstu o tym jak eksperymentowałam na sobie, ćwicząc przez miesiąc z Chodakowską minęły dwa lata. Sprawdzałam wtedy czy same ćwiczenia bez diety pozwalają schudnąć. Kolejnym wyzwaniem miało być 30 dni, podczas których ćwiczę i zmieniam sposób jedzenia. Myślicie, że skoro o tym nie napisałam, to pewnie się poddałam? No skąd!

Zadanie wykonałam, tylko uznałam, że nie będę tworzyła telenoweli z osobistej walki z kilogramami i postanowiłam zamilknąć w temacie. Ale zostałam poważnie zbesztana w redakcji. Tekst o miesiącu ćwiczeń według treningów Chodakowskiej jest jednym z najchętniej czytanych fochowych artykułów, czyli okazał się przydatny. No to dziś zdaję relację z miesiąca ćwiczeń i diety.

Ewa Chodakowska / fot. mat. prasowe Ewa Chodakowska / fot. mat. prasowe

CO DAŁ MI MIESIĄC DIETY I ĆWICZEŃ Z CHODAKOWSKĄ

W komentarzach pod tekstem uświadamialiście mi, że dieta to podstawa chudnięcia, a ruch jest tylko uzupełnieniem. Wiedziałam o tym wcześniej, ale niestety należę do tych osób, które wolą przebiec 10 kilometrów, niż oddać swój kawałek ciasta z wiśniami w marcepanie. Postanowiłam jednak, że ogarnę się na 30 dni i obok ćwiczeń, wprowadziłam dietę.

Żeby nie zabierać czasu - wybrałam dietę z maksymalnie ograniczonymi węglowodanami 1500-1700 kalorii. Dlaczego 200 kalorii różnicy? Bo choć korzystałam z harmonogramu i przepisów ułożonych przez dietetyczkę na 1500 kalorii, to przygotowywałam jedzenie sama i nie dam sobie uciąć ręki za moje wyliczenia. Było oczywiście 5 posiłków, litry wody, zero cukru - ale to wszyscy wiecie, bo praktycznie każda zdrowa dieta ma podobne założenia.

Ćwiczyłam tak jak we wcześniejszym miesiącu. Żeby nie zmuszać nikogo do czytania poprzedniego tekstu, skrócę tutaj mój plan treningowy. Ćwiczenia 6 razy w tygodniu, głównie program Skalpel, rzadko Killer. Do tego bieganie lub Nordic Walking min. 3 razy w tygodniu, ale tego nie liczę, bo nie jest to moja dodatkowa aktywność, tylko stały ruch od dekady.

Tabletki na odchudzanie, spalacze tłuszczu, termogeniki - czy warto je stosować?

Jakie były efekty? Dobre. Oczywiście, po tym jak w pierwszym miesiącu zrzuciłam 2,5 kg BEZ DIETY, jedynie ćwicząc, to spodziewałam się, że w MIESIĄCU DIETY I ĆWICZEŃ schudnę prawie dwa razy tyle. Tymczasem zabiłam znowu 2,5 kilograma. W obwodach nie zauważyłam spadków większych niż centymetr, poza jednym miejscem, tzw. boczkami, gdzie ubyło mnie 5 cm. Do tego czułam, że jestem bardziej sprężysta i wyprostowana podczas biegania.

Czyli czysto matematycznie: przez dwa miesiące ćwiczeń z Ewą Chodakowską, w tym jeden z niezbyt drastyczną dietą, schudłam łącznie 5 kg. Ładnie. Ale, uwaga, wydaje mi się, że gdybym miała więcej do zrzucenia, schudłabym konkretniej. W moim przypadku wyglądało to tak: waga wyjściowa 64 kg, po dwóch miesiącach 59 kg, przy wzroście 174 cm.

Podczas miesiąca ćwiczeń i diety zabiłam 2,5 kilograma / fot. Ania Oka Podczas miesiąca ćwiczeń i diety zabiłam 2,5 kilograma / fot. Ania Oka

CZY JAK PRZESTANIESZ ĆWICZYĆ TO PRZYTYJESZ?

Na początku oczywiście nie zadawałam sobie takiego pytania, bo założyłam, że przecież będę ćwiczyć już ZAWSZE. Tymczasem kiedy zakończyłam drugie wyzwanie, częstotliwość moich treningów zaczęła spadać. Jak tylko zabierałam się za ćwiczenia, to nogi same niosły mnie na zewnątrz i wybiegałam do lasu. Myślę, że moją prawdziwą porażką jest to, że do dziś nie polubiłam ćwiczeń. Wiem, wiem. Są tysiące kobiet, które jak już się przełamią i wpadną w rytm ćwiczeń, to nie wyobrażają sobie dnia bez treningu. Moja wyobraźnia jest w tym zakresie bardzo rozbuchana - nie mam problemu z wywołaniem wizji, że NIE ĆWICZĘ do końca życia. Boleję nad tym bardzo.

No i właśnie w tych miesiącach, kiedy mój zapał do ćwiczeń spadał, zaczęłam sobie zadawać pytanie "Czy jak przestanę ćwiczyć to przytyję?". Przestałam ćwiczyć. Nie przytyłam. Nie wróciło ani 2,5 kg z miesiąca ćwiczeń bez diety, ani kolejne 2,5 kg z miesiąca ćwiczeń z dietą. Oczywiście jestem pewna, że spadła jakość ciała, pozwalając części mięśni rozpłynąć się w tłuszcz, ale fakt pozostaje faktem - kilogramy na wadze nie wróciły. I to chyba najlepsza wiadomość.

To też 2,5 kilograma - czy one wrócą?! / fot. Ania Oka To też 2,5 kilograma - czy one wrócą?! / fot. Ania Oka

OD CZEGO ZACZĄĆ ĆWICZENIA Z CHODAKOWSKĄ

Niedawno poczułam, że pora na kolejne wyzwanie. Poczułam, to niezbyt prawdziwe określenie. Ja to ZOBACZYŁAM. Na przykładzie mojej wspaniałej przyjaciółki, która od ponad roku zawzięła się i trenuje, a jej wybranką została właśnie Ewa Chodakowska. Powiem szczerze - oglądać obce, internetowe metamorfozy, a zobaczyć żywą, prawdziwą przemianę w wykonaniu doskonale znanej nam osoby - to kop i motywacja nieporównywalna do niczego.

Dziś moim celem jest już nie zrzucenie wagi, ale poprawienie proporcji, umięśnienie, wyrzeźbienie - wierzcie mi, jak piszę o "rzeźbie" w stosunku do własnego ciała, to chce mi się śmiać w głos. Ale mojej przyjaciółce udało się, więc czemu nie spróbować?

Wiem, oczywiście, że ćwiczyć i dbać o siebie trzeba do końca życia, ale z moją słabą wolą potrzebuję niestety wcześniejszych terminów. Dlatego wyznaczyłam sobie 10 miesięcy, po których chciałabym zobaczyć choć niewielkie efekty moich starań.

TO CO, ZACZYNAMY? Jasne. Zaczęłam od badań krwi. Zwyczajna morfologia, w moim przypadku ważne jest sprawdzenie żelaza. Jeśli oczywiście ktoś cierpli na choroby przewlekłe, czy schorzenia, albo jest w trakcie jakiegokolwiek leczenia, to powinien zapytać swojego lekarza jakie rozszerzone badania powinien zrobić.

Chodakowska na wynos, czyli ćwiczymy w ogródku / fot. Ania Oka Chodakowska na wynos, czyli ćwiczymy w ogródku / fot. Ania Oka

Drugim punktem są buty do ćwiczeń. Na boso nie polecam. Po pierwsze - przy większości treningów będziecie się ślizgać. Po drugie po kilkunastu dniach rozbolą was stopy. Trzeci punkt do stanik. Najlepiej sportowy, ale się nie upieram. Pamiętajcie tylko, że u Chodakowskiej jest duuużo skakania. Mata jest wskazana, ale jak nie macie i teraz będziecie miesiąc kupować, to lepiej połóżcie koc. Woda jest w każdym domu, wystarczy tylko pamiętać, żeby naszykować.

KTÓRY TRENING CHODAKOWSKIEJ NA POCZĄTEK?

Co specjalista to inne zdanie. Ja nie jestem specjalistką, więc mogę podzielić się z wami podpowiedzią "z życia kobiety praktycznej i w wiecznym niedoczasie". Kiedy próbowałam tłumaczyć się brakiem doby, przyjaciółka poradziła mi coś, co się nazywa w internetach "Cały trening Ewy Chodakowskiej".

Trwa 30 minut, w tym 25 ćwiczeń zasadniczych, 5 rozciągania. Z jednej strony nie jest bardzo wymagający, z drugiej jeden z najkrótszych, więc jak dla mnie doskonały na początek. Drugi trening dla początkujących to Skalpel. Moim zdaniem najłatwiejszy, choć sama za nim nie przepadam.

Jak ukryć oponkę na brzuchu? Te fasony ubrań sprawią, że zupełnie o niej zapomnisz

I tak naprawdę to wszystko. Bo jak już poćwiczycie na początek, to potem same będziecie wiedziały czy chcecie dodać do treningu coś z krótkich, kilkuminutowych wyzwań, czy może zamienić trening na inny. Jedyne do czego namawiam, to obejrzenie w międzyczasie - na szybko, "z przewijaniem" - treningów przed pierwszym ćwiczeniem, żeby zobaczyć, że tak naprawdę nie są wcale takie straszne. Z mojego doświadczenia wynika, że najtrudniejsze w tych wszystkich ćwiczeniach jest PODJĘCIE DECYZJI, że dziś zrobię kolejny trening.

PS. Bardzo polubiłam Ewę Chodakowską i z nią ćwiczę absolutnie najczęściej, ale jeśli jeszcze nie wiecie z kim chcecie trenować, to polecam tekst Ani Rączkowskiej, w którym przedstawia inne możliwości.