Nie ma złych wyborów - są tylko różne konsekwencje

Każdy z nas czasem wraca myślami do momentu, gdy dokonał jakiegoś wyboru i zastanawia się, co by było, gdyby wybrał inaczej. Czy wiódłby zupełnie inne życie? A może koniec końców wyszłoby na to samo?

Uwielbiam wszelkie "alternatywne historie" - to jeden z moich ulubionych gatunków SF. Te wszelkie duże "co gdyby": Aleksander Wielki podbił Rzym, Hitler wygrał wojnę - albo wręcz przeciwnie: nigdy nie doszedł do władzy, JFK uniknął zamachu? To fascynujące i obrodziło już wieloma udanymi dziełami z "Człowiekiem z Wysokiego Zamku" na czele. Jednak zasada ogrodu o rozwidlających się ścieżkach dotyczy także każdego najzwyklejszego życia. Co by było, gdybym jeszcze raz zdawała na wymarzone studia, zamiast pójść na zupełnie inny (dość przypadkowy) kierunek? Gdybym wyszła za mąż za chłopaka, który mi się oświadczył, gdy miałam 21 lat? Gdybym zdecydowała się na wyjazd z Polski na stałe? Każda z tych decyzji mogła zmienić moje życie całkowicie. Na lepsze czy gorsze? Kto to wie?

Wspaniale ten Borgesowski mechanizm pokazuje Jo Walton, znakomita autorka SF specjalizująca się właśnie w historycznych alternatywach - w swojej najnowszej powieści "Podwójne życie Pat".

Główną bohaterkę Patricię poznajemy jako dziewięćdziesięcioletnią staruszkę pogrążającą się w demencji. W domu opieki, w którym przebywa jest wciąż zdezorientowana, wszystko jej się myli: miała mieć wizytę u podologa czy okulisty? Na końcu korytarza są schody czy winda? Ma troje dzieci czy czworo? I jak one się nazywają? I z kim je ma? Im bardziej Patricia się gubi, tym wyraźniej dostrzega dwie alternatywne rzeczywistości, jakby jej życie przebiegało wedle dwóch zgoła odmiennych scenariuszy - w zależności od tego, jakiego wyboru dokonała przyjmując lub odrzucając oświadczyny swojego pierwszego absztyfikanta Marka, poznanego tuż po II wojnie światowej podczas studiów w Oxfordzie.

Gdy mówi tak jej życie - młodej, inteligentnej, ale nieśmiałej dziewczyny z dyplomem z prestiżowej uczelni i pierwszymi sukcesami jako inspirująca nauczycielka - zamienia się w piekło zależności od brutalnego i gardzącego nią męża. Mark traktuje Tricię (taką formę przybiera jej imię w tej wersji historii) jak maszynę do rodzenia dzieci, co kończy się pięcioma martwymi ciążami i czwórką dzieci oraz jako darmową służącą, której zadaniem jej usługiwanie mężowi, obejmujące również pomoc w jego pracy naukowej, która wcale nie idzie po jego myśli i szanse na zostanie kolejnym Wittgensteinem okazują się mrzonką.

Gdy mówi nie i zdobywa się po raz pierwszy w swoim dwudziestotrzyletnim życiu na niezależność dość szybko staje na nogi. Zaczyna podróżować po podnoszącej się z wojennego upadku Europie i sama staje się mocniejsza: zakochana we włoskim renesansie zaczyna pisać, cieszące się powodzeniem przewodniki po miastach Italii, podejmuje też stała pracę jako nauczycielka, dbająca o rozwój swoich młodych podopiecznych. Niezależność finansowa pozwala jej też na niezależność wyborów: Pat (takie dynamicznie imię ma w tej rzeczywistości) wiąże się z kobietą o imieniu Bee i tworzą wzorowy, oparty na miłości i szacunku związek.

Ogromną zaletą powieści Walton jest jej wieloaspektowość i brak jednoznacznego "morału". Już w samej warstwie literackiej stanowi wspaniałą mieszankę tego, co nazywam sobie Porządną Brytyjską Powieścią, czyli taką, która psychologicznie ujmowane postaci pokazuje na tle skomplikowanych społecznych stosunków, stanowiących nie tyle tło, co główne źródło aspiracji i decyzji bohaterów z nurtem historii alternatywnej. Bowiem Walton do tej podwójnej rodzinnej sagi dodaje też wątki political fiction. W świecie "szczęśliwej" Pat widmo nuklearnej zagłady nie znika wraz z zakończeniem zimnej wojny (ona się po prostu nie kończy), a kolejne atomowe ataki pogrążają świat w chaosie. W świecie "nieszczęśliwej" Tricii ludzkość nie tylko stawia mały krok na Księżycu, ale kolonizuje go, w czym bierze udział genialny naukowiec, jeden z jej synów. Osobiste szczęście bohaterki lub jego brak nie rezonuje więc z tym, co ją otacza, rodząc pytanie, na ile istotny był jej własny wybór? Czy nasze życie będzie szczęśliwe i udane nie zależy tylko od tego, jakie podejmiemy decyzje, ale też od okoliczności zupełnie zewnętrznych, na które przeważnie nie mamy żadnego wpływu.

Tym bardziej że życie nie kończy się wraz z jednym złym/dobrym wyborem. Tricia dojrzewa do swojej niezależności, Pat, choć spełniona, żyje w lęku o śmierć bliskich, obie zaś kończą jako zagubiona staruszka, walcząca z demencją. Czy wybór, którego Patricia dokonała jako młoda dziewczyna koniec końców okazuje się bez znaczenia? Walton nie daje na to jednoznacznej odpowiedzi, podkreślając jednak znaczenie samej możliwości wybierania i decydowania o sobie, jakie przyniosła kobietom feministyczna rewolucja. Być może jednak przeceniamy wagę naszych osobistych decyzji - ważniejsze od wyborów, których dokonamy w życiu może okazać to, w jaki sposób zmierzymy się z ich konsekwencjami. Życie tu i teraz, wykorzystując jak najlepiej sytuację, w której jesteśmy, jest na pewno lepsze od gdybania o jakimś innym, lepszym (a może wcale nie?) życiu.

Podwójne życie Pat (Świat Książki)Podwójne życie Pat (Świat Książki)