Dziwne sytuacje erotyczne, których doświadcza każdy, ale nikt o tym nie mówi

To, co dzieje się w sypialni, zazwyczaj zostaje w sypialni. Jeśli już opowiadamy o naszych erotycznych przygodach, to raczej nie w kontekście spektakularnych porażek. A przecież jesteśmy tylko ludźmi, a po nich, jak wiadomo, chodzą wypadki.

rys. Magda Danaj Lepiej nie mówić

O seksie - jak o zmarłych - mówimy dobrze albo wcale. Jeśli już dzieją się w naszym seksualnym życiu rzeczy dziwne, może ewentualnie zwierzymy się najbliższej przyjaciółce, ale niekoniecznie rozpowiadamy o tym wszem i wobec. Są jednak takie rzeczy, które przytrafiają się każdemu, a jednak, gdy się dzieją, wydaje nam się, że jedynie my doświadczamy takiego upokorzenia. Warto wiedzieć, że wcale nie. Prawdopodobnie każdy, kto prowadzi średnio aktywne życie erotyczne przynajmniej raz w życiu zaliczył którąś z poniższych sytuacji. Po prostu mało kto się do tego przyznaje, bo i po co. A właśnie po to: ze świadomością, że "inni też tak mają" jakoś lżej żyć.

Namiętność przyszła, gdy nikt nie był na to gotowy

I nie, nie chodzi o pana na włościach i ubogą pokojówkę. Tu chodzi o czysto fizyczne przygotowanie - i słowo "czysto" jest tu kluczowe. Nie zawsze pachniemy fiołkami, nie zawsze "pod spodem" wyglądamy tak, jak byśmy chcieli. Stare majtalonki z napisem "wtorek" (bo wygodne, a na nic się przecież nie zapowiadało...) czy trochę nieokreślone w barwie bokserki (były białe, ale zdaje się, że do prania wpadła jakaś kolorowa skarpeta...) - to może zawstydzić. Oczywiście powiecie: bzdura, przecież jak ludzie za sobą szaleją, żadne nieogolone nogi czy mały szykowne majtki nie zrobią nikomu różnicy. Otóż zrobią. I pewnie macie racje: temu, kto je nosi, a właśnie zanosi się na ich zdjęcie. Prawdopodobnie nie temu, kto na nie nawet nie popatrzy w szale uniesień. Ale właściciel dziwnego elementu przez chwilę może poczuć się nie-taki i PYK! Bańka prysła. Już nie ma chwili.

Rozbieranki przewracanki

Na filmach to zawsze tak rach-ciach. W szale namiętności pozbywamy się kolejnych warstw ciuchów, majteczki zsuwają się same i z gracją opadają z jedwabnym plaśnięciem o podłogę. Seks od drzwi - i do miejsca orgazmicznych uniesień prowadzi ścieżka kolejnych warstw zrzucanych w pośpiechu ubrań. Tymczasem w tak zwanym życiu - nie jest to wszystko takie proste. Tu namiętne pocałunki, gorące macanki, a tu spodnie, które nie chcą się tak gładko zsunąć z tyłka. A jak już się zsuną, to się plączą i nad kochankami wisi groźba spektakularnego upadku na twarz. Sweterek ma ukryty suwak i jeśli go nie rozepniesz, to nie da się go po prostu szybko zdjąć przez głowę? Tak, znamy to. Każdy choć raz utknął we własnym ciuchu i myślał, że już nigdy się nie wyplącze...

To może ja najpierw zdejmę te spodnie-rurki, a potem zaczniemy grę wstępną?  / fot. www.pexels.com To może ja najpierw zdejmę te spodnie-rurki, a potem zaczniemy grę wstępną? / fot. www.pexels.com

Jak się popieści, zawsze się zmieści?

Tu znowu warto odwołać się do obrazu, który mamy zakodowany w głowie, a który wziął się - oczywiście - z popkultury. W filmach (takich normalnych, nie mówię o pornosach, gdzie, eghm, widać zawsze co i jak) pan z panią się migdalą, on ją głaszcze po włosach obiema rękami, ona go - też obiema rękami - po torsie, a tymczasem, tam na dole - puzzle łączą się same. Wszystko wchodzi jak w masło, nawet pod najbardziej nierealnym kątem. Ba! Nawet po trzech sekundach migdalenia - wszak on już gotowy, a ona to już była gotowa nawet wczoraj! A poza filmem się zdarza, że wejść nie chce. Bo nie dość się pan wyprężył i jakoś tak skręca nie tam, gdzie powinien. Bo pani akurat dziś - choć w głowie podniecona, na dole zupełnie sucha, więc nie idzie. Zdarza się najlepszym.

Napięcie siadło, prącie opadło

Jest wspaniale, och i ach! Oddechy przyspieszone, krew w żyłach pędzi jak oszalała, nogi aż się trzęsą z nie-mogę-się-doczekać-finału, a tu... Uwiąd. Bo telefon zadzwonił za ścianą i lawina skojarzeń zabrała ze sobą bezmyślność i zapamiętanie. Bo pies zaszczekał i jakoś to wytrąciło z transu tantrycznego. Bo książka spadła ze stołu, gdy na tym stole odbywała się cała erotyczna akcja - i to wywołało jakieś mało seksowne skojarzenie. Bo to, bo tamto. Czasem jedna chwila sprawia, że to COŚ umyka. I można to zaraz znowu złapać, oczywiście. To powinno zaraz wrócić. Ale może się jeszcze przypałętać wstyd czy zażenowanie - no bo jak to tak, że był drąg, a ostało się jeno miękkie jego wspomnienie? I może już teraz nic z tego nie będzie. Może napięcie trzeba będzie zbudować od zera, ale już nie teraz, nic na siłę. Bywa.

Niekończące się lody...

A skoro jesteśmy przy "nic na siłę"... Ile nieraz trzeba mieć siły, samozaparcia i mocnych nerwów (i ust, gardła, rąk...), by dokończyć dzieła oralnego! Starasz się, robisz wszystko jak należy, robisz tak - jak zawsze działało, wszak robisz to całkiem sprawnie, z zaangażowaniem i szczerą radością. A tu nic. Czujesz, że oczy wychodzą ci z orbit, że w kącikach ust zaraz wykwitną zajady, że nie jesteś już w stanie kontynuować tego dzieła spełnienia ani sekundy dłużej. Ale skoro robisz to już tyle czasu, to przecież grzechem byłoby teraz zaprzestać. No to może jeszcze chwile, może zaraz się uda? Jeśli nie, zaraz chyba zaczniesz gryźć, a tego raczej nikt by nie chciał.

Te kiedyś stopnieją lub zostaną zjedzone, a tamto stoi, stoi i... nic / fot. www.pexels.com Te kiedyś stopnieją lub zostaną zjedzone, a tamto stoi, stoi i... nic / fot. www.pexels.com

...i lizanko bez happy endu

On cię dopieszcza oralnie. Czujesz się jak królowa. Leżysz sobie wygodnie, nadstawiasz ponętnie co trzeba, a on z wielkim zaangażowaniem świdruje cię językiem. Liże, zasysa, chucha i dmucha. Czujesz, że jest ci błogo. Chwilo trwaj! I chwila trwa. I trwa. I nagle ty już WIESZ. Wiesz, że nic z tego nie będzie. Że jest ci dobrze, przyjemnie, czujesz się dopieszczona, zadbana, kochana. Ale fajerwerki nie nadejdą. No taki dzień, co zrobić.

A tu dupa...!

Pięknie, wspaniale, ciała splecione, oddechy szalone, już już, zaraz będzie ten moment, gdy on wchodzi prosto w ciebie, a ty jęczysz pod nim z zachwytu. I nagle czujesz, że owszem - będzie jęk. Ale zupełnie inny. Gdy on z całym impetem i zaangażowaniem przymierza się (a trwa to nanosekundy, czas na reakcję czy raczej akcję ratunkową jest mocno ograniczony!) nie do tych bram, o które dziś chodzi. Mobilizujesz się ze wszystkich sił i odpierasz atak. Obyś zdążyła. Jeśli weźmie cię on jednak z zaskoczenia tę parędziesiąt milimetrów obok - będzie jęk.

Cipkowe bąki

Nikomu nie trzeba tłumaczyć co to. Dlaczego? Bo każdy doświadczył. One istnieją. I nie są czymś strasznym, serio. Przecież to takie cipkowe westchnienie rozkoszy!

Na pewno przychodzą wam do głowy jeszcze inne żenujące sytuacje z alkowy. Podzielcie się! Będzie nam raźniej!