Medytacja to najlepsza dyscyplina dla leniwych. Każdy może ją uprawiać

Medytacja nie jest tylko dla wtajemniczonych. Nie potrzebujesz do niej rytualnej szatki, zapachu kadzideł ani nawet wiary. Nauka już wie, że medytacja po prostu działa. Więc spróbuj - bez uprzedzeń. To dyscyplina dobra dla leniwych. Zapewnia porcję endorfin bez kiwnięcia palcem.

Być może myślisz, że medytacja jest dla mistrzów zen i nawiedzonych z siódmego kręgu wtajemniczenia. To tak jakby uznać, że spacery są tylko dla maratończyków. A może sądzisz, że to dobre dla spokojnych - tych, co smażą ekologiczne konfitury w Bieszczadach i dysponują sporą ilością czasu, gdy już dołożą do kominka i zadumają się nad kolorem nieba. Ty masz przecież za dużo na głowie. To z kolei tak, jakby przyjąć, że trzeba być czystym, żeby wejść do kąpieli lub schudnąć przed wizytą na siłowni.

Medytacja nie jest co prawda magią, ale daje magiczne efekty (fot. Pexels.com CC0)Medytacja nie jest co prawda magią, ale daje magiczne efekty (fot. Pexels.com CC0)

Dlaczego o tym piszę? Nie jestem mistrzem medytacji, nie praktykuję regularnie, nie mam czym się chwalić. Nie opowiem wam historii niezwykłej metamorfozy. O tym, jak medytacja odmieniła moje życie i teraz każdego dnia dostrzegam wszechświat w ziarnku piasku. Dość, że kiedy czasem pośród całego tego bałaganu uda mi się oczyścić głowę i spotkać ze sobą w spokojnym i krzepiącym miejscu na wewnętrznej mapie, czuję absolutną błogość, która unosi kilkanaście centymetrów ponad chodnikami. Bo wiem, że poza codziennym harmidrem mam coś więcej. I nie jest to coś, co można stracić, tak jak traci się pieniądze, bliskich, pracę, uznanie czy pomyślny wiatr.

Pod moim tekstem o samotnych przyjemnościach pojawił się ciekawy wątek na temat medytacji. Wiem, że wielu z was nie trzeba do niej przekonywać. Wypłynęły również wątpliwości. Czy muszę siedzieć, jeśli bolą mnie plecy? Czy na leżąco się nie liczy? Co, jeśli prowadząc swój oddech, wymawiam w myśli słowa? Wszystko stracone? I moja wątpliwość, która onieśmielała mnie przez wiele lat - co, jeśli nie umiem przestać myśleć? Czy medytacja to całkowita pustka a wszystko po drodze to "jeszcze nie to"?

Uznałam, że medytacja urosła do rangi magicznego zaklęcia, które znają nieliczni a nawet oni nie mogą pomylić słowa, bo czar nie zadziała. Sądzę, że warto ją odmitologizować i potraktować jak powszechnie dostępne darmowe narzędzie, służące zdrowiu i higienie psychicznej. Żeby z niego korzystać nie trzeba śpiewać mantr, być religijnym, przybierać niewygodnych pozycji ani wpatrywać się w posąg Buddy. Wolno nie zachwycać się językiem new age'u ani tym skrojonym na potrzeby szkoleń dla menedżerów. Wreszcie można przedrzeć się przez zasieki ortodoksów, którzy zawsze udowodnią, że o ile nie medytujesz pod drzewem przez 49 dni, z pewnością twoje wysiłki nie są wystarczająco prawilne i tak łatwo nie przedostaniesz się do elitarnego kręgu oświeconych.

Ja miałam rozsądnych nauczycieli. Dowiedziałam się, że na początek wystarczy przyjąć wygodną pozycję (skupianie się na zdrętwiałej stopie w niczym nie pomoże) i skoncentrować się na oddechu. Jeśli myślisz o sprawach do załatwienia, w porządku. Po prostu obserwuj myśli i dawaj im kolejno odpływać zamiast się w nie wczepiać. Czujesz wewnętrzny chaos? To normalne, nie walcz ze sobą. Jest ci niewygodnie? Zmień pozycję. Nie możesz wytrzymać pięciu minut? Medytuj minutę. Jeśli leżysz, nie zasypiaj. Jeśli zaśniesz, śpij słodko, pomedytujesz innym razem. Instrukcje dotyczące medytacji na pewno zaoferuje wam wujek Google. Ja chcę was przekonać, że to pożyteczna czynność dla zwykłych ludzi, ale ma całkiem niezwykłe efekty.

Nikogo nie dziwi, że medytacja uspokaja. Poprawia koncentrację, redukuje stres, usuwa zmęczenie. Niektórzy wiedzą, że łagodzi depresję, niepokój i stany lękowe. Wzmacnia pozytywne emocje. Poprawia odporność i zmniejsza stany zapalne. Dobrze wpływa na inteligencję emocjonalną i empatię a do tego zmniejsza poczucie osamotnienia. Poprawia pamięć i stymuluje kreatywność.

Mniej oczywiste jest to, że medytacja zmienia struktury mózgu. Naukowcy z Harvardu za pomocą rezonansu magnetycznego zbadali mózgi osób, które medytowały codziennie przez osiem tygodni. Zaobserwowali, że wzrosła gęstość substancji szarej w obszarach związanych z zapamiętywaniem, nauką, współczuciem i introspekcją. Zmniejszyła się za to w obszarach związanych ze stresem i niepokojem. Wspaniale jest przekonywać się, że nasz rozwój umysłowy i duchowy znajduje odzwierciedlenie w ciele, a my jesteśmy spójną całością, o czym Wschód nigdy nie zapomniał, a my właśnie sobie przypominamy.

Mówiłam już o endorfinach, prawda? Według australijskich naukowców endorfinowy odlot jest porównywalny u wyszkolonych medytujących i u zawodowych biegaczy. I nie trzeba wybiegać w październikowy deszcz ani rujnować sobie kolan. A może powstrzymuje cię myśl, że medytacja po prostu jest dziwaczna? Hm, jeśli można tak określić siedzenie i oddychanie.

Opowiedzcie o swoich doświadczeniach, uprzedzeniach, niechęci. Może nigdy nie próbowaliście medytacji, a może wstąpiliście na tę ścieżkę już dawno i zaprowadziła was w niezwykłe miejsca.