"Chodź na herbatę", czyli jak zaprosić na seks

Bezpośredniość w tym obszarze życia nie zawsze się sprawdza, a wyświechtane "To u mnie czy u ciebie" może spłoszyć co wrażliwszą duszyczkę. Dlatego warto niekiedy posłużyć się dobrym i sprawdzonym, ale i nieco zawoalowanym zaproszeniem do seksu.

rys. Magda Danajrys. Magda Danaj

Kiedy Saga Noren, bohaterka szwedzko-duńskiego serialu "Most" ma ochotę na seks, idzie do klubu, podchodzi do mężczyzny i pyta: "Masz ochotę na seks?" albo "Idziemy do mnie na seks?". Wszystko jest jasne, nie ma żadnych niedopowiedzeń. Niestety, w codziennym życiu sprawy związane z seksem są nieco bardziej zagmatwane.

"Wejdziesz na górę?" to chyba najpopularniejsze zaproszenie do seksu. Dalej może być: "na herbatę", "posłuchać muzyki", "zobaczyć moje płyty", "pogłaskać kotki" (mrrrau), "pooglądać znaczki", czy inną hodowlę storczyków. Cokolwiek, byle dać komuś powód do wejścia. Potem już tylko nastrojowa muzyka, kieliszek wina i spokojny atak znienacka. Oczywiście możemy trafić na kogoś, kto, niczym wyżej wspomniana Saga, zaproszenie zrozumie literalnie i będzie chciał obejrzeć te nasze pelargonie czy inne komiksy (przynajmniej na początku), dlatego lepiej zapraszać na coś, co się rzeczywiście w domu ma. Żeby potem nie było obciachu, że zapraszamy na herbatę, a herbaty nie ma. Czy innych kotków.

Jeśli mamy do czynienia z typem - zadaniowcem, który ewidentnie sprawdza się jako człowiek czynu i lubi być małym supermanem, zawsze możemy poprosić go o pomoc. Korki wysiadły, kaloryfery nie grzeją, komputer nie działa, ale my nie umiemy tego wszystkiego same naprawić. Jeśli boimy się, że typ może nie zrozumieć delikatnej aluzji, zawsze możemy poprosić o przepchanie zatkanego zlewu. To powinno usunąć wszelkie wątpliwości.

Romantyk pewnie będzie chciał poczytać ci swoje wiersze, a kulinarny bloger z pewnością chętnie cię czymś pysznym poczęstuje. Jeśli to ty masz problemy ze zrozumieniem aluzji, zaprosi cię na kolację ze śniadaniem. Należy tylko mieć nadzieję, że potrafi coś więcej niż tylko jajecznicę na kiełbasie usmażyć.

Kiedy pojawiły się plastry antykoncepcyjne, pojawiła się również opinia, że taki plaster noszony w widocznym miejscu (np. na ramieniu) jest takim właśnie zaproszeniem do seksu. Bo niby pokazuje, że kobieta jest zabezpieczona, czyli wie, czego chce. A raczej, czego nie chce. Bo gdyby nie chciała, to pewnie przykleiłaby sobie ten plaster na plecach. Albo na pośladku. A w ogóle po co jej plaster, skoro nie chce?

Podobno są dziewczyny, które potrafią nie nosić majtek. I te dziewczyny nie robią tego bez powodu (bo komu by się chciało tak marznąć nieprzyjemnie). W każdym razie zawsze warto popatrzeć jak dziewczyna siada i jak zmienia ułożenie z "noga na nogę" na drugą nogę. Jeśli robi to tak, jak w "Nagim Instynkcie", nie robi tego bez powodu. Chyba że jest tylko ekshibicjonistką.

"Masz piękne włosy, chciałbym wpleść w nie dłonie", to cytat z czatu na Sympatia.pl. Uważam, że boski. Sama dałabym wpleść sobie czyjeś dłonie, gdyby to o moje włosy chodziło (niestety, smutek, żal).

"Nie omówiliśmy jeszcze wszystkich tematów. Są tematy, które wymagają rozmowy twarzą w twarz". To również cytat z Sympatia.pl. Generalnie zasady na tym portalu są proste - jeśli umawiamy się w knajpie, to znaczy że kolacja. Jeśli w domu, to wiadomo że seks. Warto wiedzieć.

Uwaga dla rodziców (bardziej przed wakacjami, bo nie wiem, czy w czasie ferii zimowych też stoi się na warcie w nocy). W harcerstwie zawsze bardzo ważne było, kto z kim stoi na warcie. Ze względów bezpieczeństwa raczej nie praktykowało się par typu dziewczyna - dziewczyna. Linda dopiero niedawno zrozumiała, o co był ten cały zamęt. Przecież taka warta w nocy, między np. 4.00 a 6.00 rano, to czas idealny. Wszyscy śpią i nikt się na pewno nigdzie nie zakradnie. W każdym razie dopiero niedawno skumałam, dlaczego harcerze tak chętnie uczyli się gwiazd i gwiazdozbiorów. "Tu Kasjopea, tu Wielki Wóz, a tu malutki konicek".

A wy? Jakie macie sposoby?

Więcej o: