3 dowody na to, że bycie dobrym człowiekiem przynosi wymierne korzyści

Większość z nas dorasta w przekonaniu, że warto być dobrym. Potem rzeczywistość weryfikuje naszą wiarę w globalną sprawiedliwość i nagrodę przygotowaną dla tych, którzy postąpili słusznie. Jednak nie schodźmy na drogę cynizmu i nie zamykajmy serc. Oto kilka powodów, dla których i tak warto być dobrym.

Zalewa cię fala nienawiści do innych? Znam to, wierz mi, ale powściągnij cugle (fot. Pexels.com)Zalewa cię fala nienawiści? Znam to, wierz mi, ale powściągnij cugle (fot. Pexels.com)

Możliwe, że tak jak ja wychowałaś się na "Kopciuszku" i "Śpiącej Królewnie". Dowiedziałaś się, że pokora i dobroć granicząca z naiwnością to klucz do szczęścia, bogactwa i pełnego sukcesu w małżeństwie. Potem dorosłaś i szybko zauważyłaś, że centralny system sprawiedliwej dystrybucji kar i nagród nie istnieje. Jeśli Bóg jest, to do jego służbowych obowiązków z pewnością nie należy egzekwowanie zasad fair play. Jeśli życie dało ci w kość, nie pojawi się wróżka i nie wyśle cię na bal w nowej sukience i złotej karocy (chociaż na wszelki wypadek zaznaczę, że mnie osobiście wystarczy nie najnowszy model volvo). A jeżeli pomagasz zwierzętom, one wcale nie oddzielą za ciebie maku od popiołu, umożliwiając zdobycie królestwa (będą tylko chciały więcej i więcej jedzenia oraz pieszczot). A może chodziło o zupełnie inny rodzaj królestwa?

Przygarnęłaś pieska, lecz on nie da ci królestwa (fot. Kuba Bogacki)Przygarnęłaś pieska, lecz on nie da ci królestwa (fot. Kuba Bogacki)

W każdym razie gdy tylko dowiadujesz się o głodujących dzieciach i wojnie, już wiesz, że sprawiedliwości nie ma. Kiedy ktoś mówi ci o karmie, polecasz mu wizytę na dziecięcej onkologii. Tak jak innych spotykają cię rozczarowania. Czasem dajesz dużo więcej niż dostajesz w zamian. Zdarza się, że rozżalona masz ochotę płakać, niszczyć a najlepiej umrzeć - mnie przydarzyło się to całkiem niedawno. Zazwyczaj dochodzę do wniosku, że każde rozczarowanie powinno mieć swój początek i koniec. A pielęgnując urazę, mogę stać się taka, jak ludzie, których wolę unikać - żal nad sobą i żal do innych, który nie ma końca, jest bowiem uczuciem bardzo samolubnym. W świecie dąsów i pretensji zostaje niewiele miejsca dla innych i ich potrzeb. Możemy nawet przegapić kogoś wartościowego, kto ciepło o nas myśli, skupione na tych, o których już dawno powinnyśmy zapomnieć.

Bo czasem jedyną rzeczą, na jaką mamy wpływ jest to, na czym skupimy uwagę. A ja wierzę, że warto skupiać się na tym, co dobre, choć nie zawsze mi się to udaje. Mówisz, że ciebie nie spotyka nic dobrego? Więc skoncentruj się na tym, co dobrego możesz zrobić ty. Ale co z tego będziesz miała, skoro świat jest zły, a miłości nie ma dziś? Okazuje się, że całkiem sporo.

Wracając do nagrody - być może za dobre uczynki nie nagrodzi cię sprawiedliwy król. Nagrodzi cię jednak twoje własne ciało - to najdoskonalsze narzędzie, wehikuł i dom. Naukowcy przekonują, że drobne gesty życzliwości wpływają nie tylko na nasz dobrostan psychiczny i emocjonalny. Ich wpływ przejawia się również na planie fizycznym. Więc uśmiechnij się do mijanego dziecka, bądź miła dla kasjerki, pogłaszcz psa, nakarm ptaki zimą i porozmawiaj chwilę ze starszą sąsiadką. A tych, którzy ci uchybili, po prostu nie morduj. Oni spędzą ze sobą resztę życia - taka kara powinna wystarczyć.

Oto pragmatyczne powody, dla których warto być dobrym mimo wszystko:

1. Jak dowiedli naukowcy z University of British Columbia dobre uczynki zmniejszają lęk społeczny. Jeśli kontakty z ludźmi budzą twój niepokój, wykorzystaj moc życzliwości. Co ciekawe, badani, którzy przez 4 tygodnie spełniali dobre uczynki, osiągnęli dużo lepsze wyniki niż ci, którzy przyjmowali gesty życzliwości albo byli ich świadkami. Wychodzi na to, że lepiej czynić dobro niż czekać, aż świat wreszcie zrozumie, jak wypada nas traktować.

2. Dobre uczynki łagodzą stres i obniżają ciśnienie krwi. To dlatego, że życzliwość pomaga budować bliskość, a bliskości towarzyszy oksytocyna, zwana hormonem miłości i przywiązania. Kojarzy nam się z seksem i więzią powstającą między matką i noworodkiem. Ale ma też swój udział w pozytywnych kontaktach międzyludzkich w ogóle. Sprzyja budowaniu zaufania, a jej poziom podnosi nie tylko czuły dotyk, ale też dobre słowo. To całkiem sprytne - okazujemy życzliwość i dostajemy chemiczny zastrzyk dobrego samopoczucia. Miły gest okazuje się nagrodą sam w sobie.

3. Dobre uczynki poprawiają nastrój. To znowu sprawka oksytocyny. Bycie życzliwym poprawia nasze samopoczucie nie tylko doraźnie, ale w ogóle. Naukowcy łączą pozytywne interakcje i podwyższony poziom oksytocyny z optymizmem i wyższą samooceną.

Czy w takim razie warto być dobrym tylko dlatego, że odniesiemy z tego osobistą korzyść? Oczywiście, że nie. Ale w chwilach zwątpienia to może być niezła motywacja. A gdy tylko okażemy życzliwość - w nadchodzącym miesiącu będzie ku temu sporo okazji - zobaczymy, że nagroda to właśnie ten uśmiech, ten dotyk, ta chwila przyjemności.

Więcej o: