Michael Fassbender - dzięki niemu listopad jest mniej okropny

W tym miesiącu do kin trafiły aż trzy filmy ("Makbet", "Slow West", "Steve Jobs") z udziałem tego utalentowanego aktora i mężczyzny niemal idealnego. Przetrwamy tę zimę, gapiąc się na ekran!

Michael Fassbender wielkim aktorem jest, ustalmy to na początku. Czarujący, charyzmatyczny, potrafiący poświęcić wiele dla roli, niewzbraniający się przed dobrym kinem komercyjnym i nadający mu wiele czaru. Nie ma też co owijać w bawełnę - chłopak ma urok osobisty, który tylko górę lodową może pozostawić obojętną. Ten filuterny uśmiech... i może tu postawmy kropkę, bo w przypadku Fassy'ego bardzo łatwo się zagalopować. Wszem i wobec znane są NAJWIĘKSZE przymioty jego uroku osobistego - gromadzą rzesze fanów i fanek, na ten temat powstają nawet całe blogi. Oraz George Clooney żartuje odbierając własnego Złotego Globa:

Obecnie w kinach gratka dla wszystkich fanek Fassbendera. Trzy filmy z jego udziałem, każdy zupełnie inny. Tym lepiej dla nas - każda może wybrać sobie takiego Fassbendera, jakiego lubi najbardziej.

Fassbender cierpiący, czyli "Makbet" Justina Kurzela

Fassbender z mieczem w dłoni. Opętany żądzą władzy, mówiący Szekspirem, mający Marion Cotillard za żonę, wychodzący z jeziora (bez koszulki!), zlany krwią podczas walki. Film Justina Kurzela to zasłużony przegrany tegorocznego festiwalu w Cannes. Twórcy nie mogą się zdecydować czy chcą nam pokazać archaiczny teatr telewizji, czy teledysk dla pokolenia Instagrama. Na szczęście dla widza na ekranie są aktorzy, którzy potrafią zrobić coś z niczego - a Fassbender pokazuje tu pełen przekrój swoich aktorskich możliwości. I WALCZY.

Fot. mat. prasowe

Fassbender zbawiający świat, czyli "Steve Jobs" Danny'ego Boyle'a

Jeżeli wolisz Fassbendera skoncentrowanego, władczego, intensywnego, wizjonera. Marszczącego często czoło i wydającego ostre polecenia, walczącego z całym światem. I jeżeli masz siłę na drugą w ciągu kilku lat biografię najbardziej antypatycznego geniusza naszych czasów.

Fot. mat. prasowe

Fassbender filuterny zabijaka, czyli "Slow West" Johna Macleana

Jeżeli wizualizujesz sobie swojego  Fassbendera z rewolwerem, zabijającego bez mrugnięcia okiem, uśmiechającego się filuternie między kolejnymi strzałami. Fassbendera, który niby nie wierzy w miłość, ale historia opowiedziana w konwencja filmów Wesa Andersona skłoni go do zmiany poglądów. Jest to też Fassbender dla pań lubiących doznania estetyczne - Fassy występuje m.in. w bardzo zgrabnych kalesonach. I na tle bezkresnej prerii wygląda wyjątkowo korzystnie. Na koniku też nie najgorzej. Uroczy obraz, który zwyciężył tegoroczny festiwal w Sundance jest może najmniej znanym z obecnych filmów Michaela, ale jednocześnie najlepszym. Idźcie do kina!

Fot. mat. prasowe

Dla chętnych (a kto by nie był chętny) mamy też szybki przewodnik po rolach Fassy'ego, które musisz zobaczyć, żeby móc mianować się jego prawdziwą fanką:

Fish Tank

Film petarda, kino społecznie zaangażowane, które opowiada o zbuntowanej nastolatce z angielskich przedmieść. Jej największym marzeniem jest taniec, czego nie potrafi zrozumieć ani otaczająca ją rodzina, ani społeczność. Jedynym sprzymierzeńcem zdaje się być chłopak matki - i tu na scenę wkracza Fassbender.

Podczas seansu może zrobić wam się głupio, że o takie palpitacje serca przyprawia was facet w T-shircie i spranych jeansach. Wraz z rozwojem historii zacznie się wam też robić słabo - to nie jest grzeczne kino, raczej film dla ludzi o mocnych nerwach. Będziecie miały jednak okazję zobaczyć jedną z najlepszych ról aktora. I popatrzeć jak tańczy.

Ścigana

Świetny, klimatyczny i zupełnie bezsensownie pomijany thriller w reżyserii Stevena Sodebergha to film stworzony według pięknej zasady - dla każdego coś miłego. Po pierwsze, Drogie Panie, oto obsada: Channing Tatum, Michael Douglas, Antonio Banderas, Ewan McGregor, Michael Fassbender. Po drugie główną bohaterką jest kobieta (Gina Carano), która po mistrzowsku spuszcza łomot. Fassbender gra tu tajnego agenta i występuje w idealnie skrojonym garniturze. Bierze też udział w bójce, która do pewnego momentu nie jest przerażająca, ale podniecająca.

Uwaga, SPOJLERY:

Wstyd

Jeżeli uważacie się za fanki Fassbendera, a nie widziałyście tego filmu, to znaczy, że ostatnie pięć lat siedziałyście pod kamieniem. Przerażająco dużym. "Wstyd" to drugi owoc współpracy Fassbendera z jego ulubionym reżyserem Stevem McQueenem. To McQueen zrobił z Fassbendera aktora cenionego prze krytykę, obsadzając go w porażającym, momentami trudnym do oglądania "Głodzie". "Wstyd" to film o seksoholiku, którego bardzo przekonująco gra Fassbender.

Jeżeli macie jeszcze jakiekolwiek wątpliwości ten klip powinien je rozwiać:

A jakby wam Michaela było za mało, to proszę bardzo, Michael mówiący w drugim ze swoich ojczystych języków (jest z pochodzenia Irlandczykiem i Niemcem, dzieciństwo spędził w obu tych krajach) w "Bękartach wojny" Quentina Tarantino:

Miłego oglądania! A listopad skończy się już w maju.

Więcej o: