Jak skutecznie zarazić dzieci sportem? Sprawdzone metody

Twoje dziecko nie przepada za wysiłkiem fizycznym i woli spędzać wolny czas przed ekranem komputera? Zaczynasz niepokoić się o jego zdrowie i prawidłowy rozwój? Najwyższy czas to zmienić.

W zdrowym ciele zdrowy duchW zdrowym ciele zdrowy duch (fot. Magda Acer)

Prawidłowy i kompleksowy rozwój dziecka jest dla mnie bardzo ważny. Staramy się dużo czytać, liczyć, rysować i bawić. Jednocześnie nie chcę zapomnieć o aktywności fizycznej i ogólnej sprawności. Wysportowane ciało jest dla mnie synonimem zdrowia, a dobrze dotleniony mózg pracuje znacznie efektywniej. Dlatego zależy mi na tym, żeby dzieciaki jak najwięcej czasu spędzały na powietrzu. Jeśli to możliwe, to na świeżym powietrzu, z dala od miejskich spalin.

Sport to zdrowie

Obecny tryb życia, nieustanny pośpiech, robienie kilku rzeczy na raz ma negatywny wpływ na nasze organizmy. Ten model dotyka też dzieci, które do późna siedzą w szkolnych świetlicach, podjadając niezdrowe przekąski. Według badań Instytutu Żywności i Żywienia co piąte polskie dziecko ma nadwagę. Polskie dzieci tyją w zastraszającym tempie, najszybciej w Europie. Problem jest złożony i wynika zarówno ze sposobu w jaki się odżywiamy, jak i trybu życia. Niezdrowe przekąski, słodycze, gazowane napoje oraz produkty typu fast food (piszę produkty, ponieważ niechętnie nazywam to jedzeniem) są tanie, powszechnie dostępne i niestety bardzo lubiane przez dzieci. Rewolucja w szkolnych sklepikach i na stołówkach miała ukrócić spożycie niezdrowych produktów, ale dzieci chętnie zabierają słodycze z domu lub kupują je poza szkołą.

Kolejną przyczyną tycia wśród młodego pokolenia jest brak ruchu i niechęć do uczestniczenia w lekcjach wychowania fizycznego. Dzieci często narzekają na nieatrakcyjną formułę tych zajęć, na to, że muszą ćwiczyć na korytarzach, na brak szatni i pryszniców. Jest to szczególnie uciążliwe dla starszych dzieci, które chciałyby przebrać się i odświeżyć po intensywnym wysiłku w przyzwoitych warunkach. Nic zatem dziwnego, że sport w szkolnym wydaniu może nie być zbyt pociągający.

W przypadku, gdy zajęcia oferowane przez szkołę nie są zbyt atrakcyjne, warto zaproponować dzieciom taki rodzaj aktywności fizycznej, który będzie sprawiać im przyjemność i jednocześnie zachęci do dalszego rozwoju w tym kierunku. Dlatego warto spróbować różnych zajęć. Nie powinniśmy się też specjalnie napinać, jeśli dziecko nie polubi tenisa, nie chodzi o to, żeby hodować sobie drugą Agnieszkę Radwańską. Nie zawsze dziecko zainteresuje się tym, co mu zaproponujemy. Dwa razy zabrałam swojego syna na ściankę wspinaczkową, ponieważ sama się wspinam, jest to moja pasja i po cichu liczyłam, że pokocha ten sport tak mocno jak ja. Syn twierdził, że nawet mu się tam podobało, jednak bardziej interesowała go gra w piłkarzyki, które stały w hali. Nie miałam o to pretensji, ani nie strzeliłam focha. Po prostu przyjęłam do wiadomości, że to nie jest jego bajka.

Raczej nie wejdę z synem na MnichaTrudno, nie wejdę z synem na Mnicha (fot. Magda Acer)

Zdarza się, że potrzeba co najmniej roku i spróbowania wielu dyscyplin, zanim odnajdzie się tę jedyną. Jeśli nie karate, to może pływanie albo taniec. Sport ma być przede wszystkim przyjemnością dla dziecka, a nie spełnieniem oczekiwań rodzica, który wymyśla sobie zawrotną karierę swojego potomka.

Siła motywacji

Bardzo ważna jest odpowiednia motywacja i zachęcanie dziecka do wysiłku, nawet pomimo zmęczenia. W końcu w sporcie chodzi o pokonywanie własnych barier. Kilka razy w praktyce przerobiliśmy temat motywacji w górach. Pomimo zmęczenia i bólu mięśni syn zdobył Kościelec. Asekurowaliśmy go w trudnych miejscach i wspieraliśmy w gorszych chwilach. Zdobycie szczytu i gratulacje, które otrzymał po wejściu na górę od kompletnie nieznanych osób bardzo podbudowały go psychicznie i dały siłę na zejście, które wcale nie było takie przyjemne. Pochwały po sukcesie i pocieszenie po przegranej mają ogromne znaczenie dla ćwiczącego. Dodają skrzydeł i chęci do dalszej walki, a ewentualna krytyka powinna być konstruktywna.

Czasem przerażają mnie ambicje niektórych rodziców, którzy na siłę ciągną swoje pociechy na pięć różnych treningów i jeszcze pokrzykują na maluchy podczas zajęć. Łatwiej w ten sposób zniechęcić na dobre do sportu. Podium i medale są kuszące, ale rywalizacja nie powinna przesłonić zwykłej radości, którą dają endorfiny.

Sporty drużynowe - współpraca, przyjaźń i większa odporność

Dzieci, które się lubią chętnie chodzą razem na zajęcia sportowe. Warto dogadać się z rodzicami kolegów i zapisać ich do jednego klubu piłkarskiego. Na podstawie obserwacji zachowania mojego syna mogę powiedzieć, że gra w jednej drużynie mocno cementuje przyjaźń między dziećmi. Sport drużynowy uczy współpracy w grupie, wytrwałości i samodyscypliny. Uczy też radzenia sobie z porażką, ponieważ nie każdy mecz się wygrywa i nie zawsze piłka wpada do bramki. Zauważyłam, że od kiedy mój syn trenuje piłkę nożną praktycznie nie choruje. Chłopcy grają na dworze niezależnie od pogody od kwietnia do października i nie marudzą, gdy pada deszcz.

Zdrowa rywalizacjaZdrowa rywalizacja (fot. Magda Acer)

Ćwiczmy razem

Dobre wzorce wynosimy z domu. Jeśli ulubionym sposobem na spędzanie wolnego czasu przez ojca jest kanapowanie i przerzucanie kciukiem kanałów w telewizorze, to nie można mieć pretensji do synka, że woli rozwalać obcych grając na PSP, niż grać w kosza. Sprawdzonym sposobem na zarażenie dzieci sportem są wspólne wyjścia na rower, na boisko, nad jezioro, ponieważ dzieci uwielbiają spędzać czas aktywnie z rodzicami. Pokazanie dzieciom swoich zainteresowań i pasji wzmacnia wzajemne relacje. Wycieczki rowerowe, wspólne wyjazdy i wędrówki po górach zostaną w pamięci na długo.

W górach też jesteśmy jedną drużynąW górach też jesteśmy jedną drużyną (fot. Magda Acer)

Sport to długoterminowa inwestycja w zdrowie, zwłaszcza taki sport, który uprawiamy na świeżym powietrzu. Szczepionka podana w młodym wieku zaprocentuje w późniejszym życiu.

Magda Acer, Foch.pl