"Kochany tato, koledzy w klasie będą mnie nazywać dziwką" - czy przemoc wobec kobiet zaczyna się od słownej agresji?

Krótkometrażowy film, w którym córka apeluje do ojca, by bronił ją przed światem, w którym sam fakt bycia dziewczynką jest źródłem zagrożenia, ma na celu przeciwdziałanie przemocy wobec kobiet. Niestety, głównie umacnia krzywdzące płciowe stereotypy.

"Kochany tato, koledzy w klasie będą mnie nazywać dziwką (...) Kiedy będę miała lat 16, zaczną mi wkładać ręce do majtek (...) A ponieważ jedna rzecz prowadzi do kolejnej, to nic dziwnego, że zostanę zgwałcona w wieku lat 21" - Taką narrację z offu kieruje do swojego przyszłego ojca nienarodzona jeszcze dziewczynka.

"Kochany tato, wiem, że broniłbyś mnie przed niebezpieczeństwami takimi jak lwy, tygrysy, pistolety, samochody (...). Ale ja urodzę się dziewczynką. Proszę, zrób wszystko, aby to nie było największe z grożących mi niebezpieczeństw".

Ten emocjonalny apel stanowi kanwę zamieszczonego powyżej krótkometrażowego filmu. Film "Dear dad" ("Kochany tato") jest impresyjną opowieścią o przemocy wobec kobiet - od wyzwisk i molestowania seksualnego w szkole, przez gwałt, po bicie i usiłowanie zabójstwa w toksycznym związku w dorosłym życiu. Tak, takie rzeczy się zdarzają niestety. Tak, należy im przeciwdziałać. Tylko mam wątpliwość, czy uda się to zrobić lansując fałszywą tezę, że jedno wynika z drugiego (że gwałcą ci, co wyzywali w szkole i oni też później biją i mordują), że to prosta droga eskalacji przemocy i wystarczy powstrzymać chłopców mówiących brzydkie rzeczy o dziewczynkach, by zatrzymać tę spiralę.

Naturalnie, chłopców, którzy używają wyzwisk (mniejsza czy będzie to "dziwka", "ciota" czy "łamaga") należy gromić ostro i zdecydowanie, bo to co robią, to przejaw chamstwa, braku zasad i elementarnego szacunku dla innych ludzi. Z tego samego powodu należy gromić dziewczynki (tak, dziewczynki też przezywają). To jest proces podstawowego wychowania i odbywa się na etapie szkoły podstawowej. Wpojenie dzieciom przekonania, że należą do jakichś odmiennych gatunków - z jednej strony agresywni chłopcy-prześladowcy, z drugiej słodkie dzieweczki-ofiareczki raczej nie pomaga w tym procesie. Na pewno nie tak chcę wychowywać swoje córki, by widziały w swoich kolegach jedynie źródło agresji i zagrożenia.

Nie wiem, może sama wychowałam się w jakichś lepszych czasach, bo koledzy nie nazywali mnie "dziwką". Owszem ręce pakowane pod stanik i do majtek były, ale powiedzmy sobie szczerze, że w okresie hormonalnej burzy dziewczęta też są zainteresowane seksem i wiele rzeczy robią z własnej woli, ciekawości, pragnienia. Ważne, by dzieciaki obojga płci wiedziały, że mają prawo powiedzieć, że czegoś nie chcą, że mogą się bać, że dziewczęta nie muszą chcieć tego samego, co chłopcy, a ich niezgoda powinna być wzajemnie respektowana. Przedstawianie kobiet jako z natury biernych w tych nastoletnich seksualnych eksploracjach wydaje mi się dość uwłaczające w gruncie rzeczy. Nie chcę, by moje córki uważały, że seksualność to sprawa chłopców. Chcę, by były świadome własnej.

Gwałt i przemoc domowa to bardzo poważne tematy. Osoby, które doświadczyły tak traumatycznych przeżyć nie powinny być zrównywane z ofiarami głupich zaczepek i chamskich żartów. Jest zasadnicza różnica między nazwaniem kogoś dziwką, a zgwałceniem tej osoby. Nie wierzę też, że to ma tak proste przełożenie - w szkole wyzywasz koleżanki i opowiadasz dowcipy o napalonych blondynkach, a potem stajesz się z automatu gwałcicielem i damskim bokserem. Coś musi pójść po drodze bardzo źle. I to z tym czymś trzeba walczyć. Nie wydaje mi się, by ten film walczył, on tylko utrwala stereotypy - krzywdzące dla kobiet i mężczyzn. Znów: nie chcę wychowywać córek w przekonaniu, że każdy mężczyzna to potencjalny gwałciciel. Chcę, by umiały żądać dla siebie szacunku jako dla równoprawnych istot ludzkich i by nauczyły się widzieć, kto im go nie okazuje. By rozumiały, że ten brak szacunku to nie jest norma.

Jeśli jednak chcemy, żeby wzajemny szacunek był normą, to nie uczmy dzieci, że płeć je determinuje. Jednych do bycia ofiarami, innych do bycia sprawcami przemocy. Uczmy je widzieć w sobie nawzajem ludzi - po prostu. Na początku głupiego chłopca, który wyzywa kolegów lub głupią dziewczynkę, która plotkuje o koleżankach. Na szczęście głupie dzieci mają szanse zmądrzeć i wyrosnąć na całkiem sensownych dorosłych. Z głupimi dorosłymi jest już trudniej.