10 najbardziej inspirujących nas wydarzeń w 2015 roku

W 2015 fajnie było być kobietą. Walczyłyśmy z niesprawiedliwymi płacami, pokochałyśmy swoje ciała i podziwiałyśmy kobiety na szczytach władzy. Wiwat kobiecość!

Oto momenty, w których nasze kobiece serca biły mocniej i żywiej. A świat robił się - choć na chwilę - lepszym miejscem.

Gdy Carrie Fischer, Gigi Hadid i Selena Gomez przeciwstawiały się wiecznej krytyce kobiecych ciał

Dzięki dziewczynom z Hollywood dostałyśmy skrzydeł i znacznie skuteczniej konfrontujemy się z mniej lub bardziej wydumanymi (przez mężczyzn i inne kobiety) oczekiwaniami wobec własnego ciała. Selena Gomez w odpowiedzi na komentarz hejtera, że jest "gruba", odpisała, że kocha swoje ciało takim, jakie jest. Demi Lovato podobną krytykę skwitowała prostym przesłaniem: "każdy zasługuje na miłość". Gigi Hadid dała dowód na to, że "ma piersi, pupę i nie chce tego zmieniać". Za to 59-letnia Carrie Fisher, która po premierze nowej części "Gwiezdnych wojen" na zarzut, że "brzydko się zestarzała" odpowiedziała na Twitterze: "Piękno i młodość nie są osiągnięciami" . Czy zaczęłyśmy w stu procentach akceptować swoje boczki, kilogramy i zmarszczki? To nie wydarzy się raczej nigdy, bo nie byłybyśmy kobietami, gdybyśmy nie szukały dziury w całym (czyli także w sobie). Ale uczymy się kochać siebie, a hejterom pokazywać język. Albo zdjęcie w bikini.

Gdy premier Kanady Justin Trudeau uznał parytet za rzecz oczywistą

Zapytany przez dziennikarza, dlaczego jego rząd złożony jest w połowie z kobiet, premier Kanady Justin Trudeau odpowiedział: "Bo mamy 2015 rok" . Nic dodać nic ująć. Wiele z nas postulowało ekspresowy wyjazd do tego cudownego kraju, w którym kobiety mają nie tylko równe prawa, ale i takie same możliwości jak mężczyźni. Część wciąż wierzy, że można takie warunki stworzyć nad Wisłą. Bo mamy już 2016 rok, a to zobowiązuje.

Prime Minister Justin Trudeau speaks to the crowds outside Rideau Hall after the Cabinet's swearing-in ceremony in Ottawa November 4, 2015. REUTERS/Blair Gable BLAIR GABLE / REUTERS

Gdy Amy Schumer żartowała z kobiet, z mężczyzn i z samej siebie

W skeczu parodiującym film "12 gniewnych ludzi" wyszydziła hollywoodzkie kanony kobiecego piękna, w "Last Fuckable Day" poparła dojrzałość i doświadczenie, a w filmie "Wykolejona" dała kobietom przyzwolenie na to, żeby nie były doskonałe. Nie tylko ona w popkulturze walczy o nową kobiecość. Taką, która nie wstydzi się siebie, nie zapina pod szyję, ale i nie rozpina do pępka, potrafi przywalić, ciosem karate i grubym tekstem, i co najważniejsze, dla której kobiecość i męskość są względne, ważna jest indywidualność. Nareszcie doczekaliśmy się seriali o superbohaterkach - "Marvel's Jessica Jones" , gdzie tytułowa bohaterka śpi z kim chce i bije kogo chce oraz "Supergirl" , gdzie superdziewczyna lata tak szybko jak superchłopak. Nie zapominajmy też o Rey z "Gwiezdnych wojen" , granej przez cudowną Daisy Ridley, która jednym zamachem miecza świetlnego dołączyła do Hana Solo, Luke'a Skywalkera i Dartha Vadera w panteonie najbardziej lubianych bohaterów sagi.

Gdy Jennifer Lawrence, Patricia Arquette i Emma Watson walczyły o równe mężczyznom gaże w Hollywood

Jennifer Lawrence zawsze miała niewyparzony język. Ale w tym roku zaszła mizoginom za skórę błyskotliwym esejem opublikowanym na portalu Leny Dunham, Lenny Letter. JLaw, tak jak i my, ma dosyć tego, że zarabia mniej niż jej koledzy z planu, ci "szczęściarze z penisami". "To, że walczę o swoje, nie świadczy o tym, że jestem zepsuta. Chcę zarabiać tyle samo za taką samą pracę", pisała Lawrence. W tej sprawie wypowiedziała się już wcześniej Patricia Arquette, odbierając w lutym Oscara za drugoplanową rolę w filmie "Boyhood" . "Najwyższy czas na równe płace" - wykrzyknęła ze sceny do zachwyconych koleżanek. Od tego czasu Lawrence i Arquette poparły inne sławne koleżanki - od Carey Mulligan po Sandrę Bullock. My nie od dzisiaj postulujemy równe płace, nie tylko w Hollywood. I za Lawrence powtarzamy: "poniosłyśmy klęskę jako negocjatorki, ale nigdy więcej". Bądźmy asertywne, pewne siebie, przedsiębiorcze. Przecież znamy swoją wartość.

Gdy hasztagi #freethenipple, #loveyourlines, #redmylips, #ShoutYourAbortion pozwoliły kobietom pokazywać zarówno swoja siłę jak i i słabości

Dzięki #freethenipple, czyli zdjęciom nagich piersi, odzyskałyśmy tę część kobiecego ciała, którą najczęściej pokazuje się w erotycznym kontekście. Cudowne, różnorodne, zdeseksualizowane biusty znów należą do nas! LoveYour Lines to znów konto na Instagramie (ma już ponad 150 tysięcy obserwujących) założone przez dwie matki, które odważyły się pokazać swoje rozstępy po ciąży. W ich ślady poszły tysiące kobiet na całym świecie, które dzielą się swoim doświadczeniem macierzyństwa, zmian zachodzących w nas po narodzeniu dziecka i miłości do tego "nowego", ale też pięknego ciała. Hasztag #redmylips, promowany przez organizację założoną trzy lata temu przez Danielle Tansino, która na zakrapianej imprezie została wykorzystana seksualnie, a prokurator nie chciał wnieść oskarżenia przeciwko sprawcy, stwierdzając, że "ława przysięgłych nie lubi dziewczyn, które piją", oznacza namawianie kobiet na głośne mówienie "nie". A używając hasztaga #ShoutYourAbortion kobiety mogą opowiedzieć o swoim doświadczeniu usuwania ciąży po ludzku, bez stygmatu i bez wstydu. Dzięki hasztagom, Facebookowi i Instagramowi my, dziewczyny, mamy jeszcze jedno forum dla spotkań, wypowiedzi i wyznań. #najlepiej

#Repost @amyschumer ... "Beautiful, gross, strong, thin, fat, pretty, ugly, sexy, disgusting, flawless, woman. Thank you Annie Leibovitz!"

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Free The Nipple (@freethenipple)

Gdy ofiary Billa Cosby'ego wystąpiły razem na okładce "New York Magazine"

Piszę to w szczęśliwym, choć zbyt długo oczekiwanym dniu aresztowania Billa Cosby'ego za gwałt. Pół roku temu, w lipcowym wydaniu magazynu "New York Magazine" ujawniło się 35 z ponad 60 kobiet, które padły ofiarą Cosby'ego. Zostawiły na okładce wolne krzesło, jak dla wigilijnego wędrowca, dla tych kobiet, które nie są jeszcze gotowe, żeby opowiedzieć swoją historię. Motywują dziesiątki tysięcy kobiet na całym świecie, które gwałcone, maltretowane, wykorzystywane, zbierają odwagę, żeby wykrzyczeć swój ból. I doprowadzić do tego, żeby ich oprawcy zostali ukarani.

Ofiary Billa Cosby'ego New York Magazine

Gdy czarnoskóre kobiety (nareszcie) zaczęły rządzić w Hollywood (i nie tylko)

Viola Davis jako pierwsza czarnoskóra kobieta w historii dostała nagrodę Emmy za pierwszoplanową rolę w serialu "Sposób na morderstwo" . "To, co odróżnia kobiety, które nie są białe od wszystkich innych, są możliwości", powiedziała ze sceny. Chwilę później 32-letnia Misty Copeland została pierwszą czarną primabaleriną American Ballet Theatre. A Beyoncé jest bodaj najpotężniejszą kobietą w przemyśle muzycznym. Siła sióstr dała siłę wszystkim kobietom, niezależnie od kolory skóry, wysyłając sygnał: "Ain't no mountain high", a gdy już uda ci się wejść na szczyt, nikt cię z niego nie zepchnie.

Misty Copeland, a soloist in the American Ballet Theatre, in Under Armour's I WILL WHAT I WANT(TM) campaign. (PRNewsFoto/Under Armour) THIS CONTENT IS PROVIDED BY PRNewsfoto and is for EDITORIAL USE ONLY** Fot. PRNewsFoto/Under Armour/AP SLOWA KLUCZOWE: CONSUMER;SPORT PRNEWSFOTO

Gdy kobiety zaczęły wygrywać w wyścigu po władzę

Hillary Clinton ma szansę zostać pierwszą kobietą prezydentem Stanów Zjednoczonych, Angela Merkel właściwie własnoręcznie radzi sobie z kryzysem uchodźców w Europie, a w Polsce Ewa Kopacz przekazała pałeczkę Beacie Szydło. Niezależnie od poglądów politycznych, możemy się chyba zgodzić, co do tego, że kobiety kształtują światową politykę. Jest jeszcze Agata Kornhauser-Duda, Pierwsza Dama, córka poety, która do tej pory dała się poznać jako "świetnie ubrana" (zdaniem brukowców) i "jeszcze lepiej wychowana" (zdaniem krakowskich elit). Wielu Polaków liczy jednak na to, że wzorem Danuty Wałęsowej, Jolanty Kwaśniewskiej, Marii Kaczyńskiej i Anny Komorowskiej, żona Andrzeja Dudy zabierze głos w sprawach publicznych, nakieruje męża na właściwe tory, pomoże mu stać się "prezydentem wszystkich Polaków". Podobno gdy Barack i Michelle Obamowie odwiedzili pewną restaurację, której właściciel wyznał, że kochał się w Pierwszej Damie w młodości, Obama zażartował, że Michelle miałaby męża restauratora. Ona odpowiedziała: "Nie, gdybym za niego wyszła, to on zostałby prezydentem".

Gdy powstało Polskiego Towarzystwo Genderowe im. Marii Skłodowskiej-Curie i Mikołaja Kopernika

Wspólnota badaczek i badaczy, edukatorów i edukatorek, artystek i artystów oraz osób podejmujących działalność społeczną, którym bliska jest idea równości kobiet i mężczyzn, ma szansę zmienić dyskurs genderowy w Polsce. Oby dzięki twórczyniom i twórcom tej inicjatywy nikt już nie nazywał genderu "naukową nowinką", jak chcą konserwatywni przedstawiciele akademii, "ideologią, która wychodzi z niewłaściwego pojmowania wolności", jak chce kościół czy "kobiecym kaprysem", jak chce wielu mizoginów (nie tylko mężczyzn!), którzy czują się zagrożeni siłą kobiet, które współpracują dla dobra innych kobiet.

Gdy ukazała się książka "Kobieta dość doskonała" Sylwii Kubryńskiej

"Największe polskie odkrycie tego roku", zdaniem Pauliny Reiter. "Katharsis" według Zuzy Ziomeckiej. "Książka dla wszystkich kobiet i dziewczyn, które żyją ściśnięte własnym życiem i tym, jak bardzo wyjątkowe nie są", jak pisze Małgorzata Halber. Sylwia Kubryńska, autorka Najlepszego Bloga na Świecie, to bratnia dusza wszystkich Foszanek. Dziewczyna, która odważyła się powiedzieć, że nie musimy urodzić trójki dzieci, dostać superawansu i zlikwidować cellulit, żeby być "dość doskonałymi", spełnionymi, szczęśliwymi, to kobieta na miarę 2015, 2016 i 2050 roku. I może najlepiej podsumowuje to, jaką kobiecość chciałybyśmy projektować na przyszłość - pogodzoną ze sobą, ale zachłanną na życie, ambitną, ale zadowoloną z siebie, piękną, ale nie idealną. Podoba wam się taka wizja?

Więcej o: