Przedszkole pod gołym niebem - sposób na zdrowe dzieci?

Nie tylko pod gołym niebem, ale w ogóle bez ścian, podłogi, współczesnej toalety, lodówki, stołów czy zabawek. Czasem nawet bez stałej siedziby. LEŚNE PRZEDSZKOLA są prawdziwym powrotem do korzeni dzieciństwa. Edukacja plenerowa ma już kilkadziesiąt lat i właśnie powoli wkracza do Polski.

Myślicie, że to nowa moda jak glutenowa wolność, czy wieszczone na ten rok kulinarny kuracje brukselką? Skąd.  O tym, że jeśli chcesz mieć zdrowe dziecko, to wygoń je z domu pisałam w tekście "Być jak szwedzka matka". Tam też wspominałam o temacie przedszkoli na świeżym powietrzu, o którym dziś chciałabym napisać trochę więcej.

Wszyscy wiemy, że dzieciom najbardziej służy świeże powietrze. Jednak późną jesienią i zimą zapewnienie maluchom codziennych dwóch godzin ruchu na dworze (minimum zalecane przez światowe organizacje zdrowia) wcale takie łatwe nie jest. Piszę to w chwili, gdy termometr pokazuje -17 stopni i nawet śniegu nie ma. Za to jest ciemność, która raczy nadciągać chwilę po obiedzie, czyli w okolicach godziny 16.00.

Dla mnie inicjatywa jest trochę spóźniona, bo moje drugie dziecko właśnie wyrosło z wieku przedszkolnego. Ale kibicuję jej bardzo i polecam waszej uwadze. Leśne przedszkola to może być rozwiązanie przywracające dziecku wiele z tej naturalnej wolności, którą my mieliśmy jako dzieci jeszcze 20-30 lat temu.

Zamiast karuzeli - przewrócone drzewo (fot. Ania Oka)Zamiast karuzeli - przewrócone drzewo (fot. Ania Oka)

LEŚNE PRZEDSZKOLA - POWRÓT DO NATURY

Kolebką przedszkoli zewnętrznych jest Skandynawia, gdzie ten rodzaj opieki zbiorowej wprowadziły najprawdopodobniej matki zajmujące się na zmianę grupami dzieci - swoich, sąsiadów, rodziny. Pierwsze próby formalizowania takich działań miały miejsce w połowie XX wieku. Od ponad pięćdziesięciu lat rozwiązanie to jest z powodzeniem stosowane również w Niemczech. Aktualnie przedszkola na świeżym powietrzu są mocno promowane w USA, Japonii i Czechach, przy czym u naszych sąsiadów idea ta rozwija się niezwykle szybko.

Oficjalnie placówki o których piszę nazywane są przedszkolami leśnymi. Trafniejsze wydają się określenia "na świeżym powietrzu", lub "na zewnątrz" bo miejsca te nie powstają jedynie w lesie, ale ogólnie w otoczeniu przyrody. Zdarzają się przedszkola usytuowane na łące, przy strumyku, w wiejskim sadzie, czy nad brzegiem morza.

Modelowe leśne przedszkole to takie gdzie dzieci bawią się tym, co oferuje dany obszar: patykami, ziemią, kamykami, wodą, muszlami. Przestrzeń jest również organizowana tak, aby jak najmniej ingerować w naturę. Zapomnijcie więc o kupnych stołach, karuzelach, pomocach. Siedziska robione są z kamieni, pni, zbijane z desek, a jeszcze chętniej wiązane sznurami. Za plac zabaw służą zwalone kłody drzew, płaskie głazy, naturalne nierówności terenu, okoliczne drzewa. Mogą pojawić się szałasy, sznury służące do tworzenia najprostszych huśtawek czy wiązania drabinek.

Nie ma też typowego budynku administracyjnego z nowoczesnych materiałów. Jedynie proste, drewniane altany, namioty w rodzaju tipi, domy z ziemi, gliny, czy przenośne, nieogrzewane baraki. W takim przedszkolu dzieci nie realizują żadnego programu, a dorośli opiekunowie nie wymyślają dla nich zorganizowanych zajęć. Są z maluchami tylko po to, żeby służyć pomocą i zapewniać im bezpieczeństwo.

Przekąski i napoje w większości przynoszone są z domu. Jeśli podopieczni gotują to wspólnie i na prawdziwym ogniu. Często też jedzą wyhodowane przez siebie warzywa i owoce. Wiosną i latem zakładają ogródki z ziołami i kwiatami, jesienią grabią liście.

Jako wyprawkę dla takiego przedszkolaka rodzice, zamiast kapci z białą podeszwą i kredek, szykują chociażby nieprzemakalne spodnie i kalosze, ale też śpiwór. Bo dziecko, które się zmęczy zabawą pod gołym niebem, może w każdej chwili wejść do tipi, wsunąć się do śpiwora i zasnąć.

A MOŻE PRZEDSZKOLE KOCZOWNICZE?

Bardziej ekstremalną odmianą przedszkoli leśnych jest organizowanie ich w stylu codziennych wycieczek w naturę. Takie przedszkole w ogóle nie ma swojej siedziby, tylko umowny teren który regularnie eksploruje. Rano dzieci przywożone są przez rodziców w umówione miejsce i pozostawiane z opiekunami, którzy zabierają je na kilka godzin na plażę, do lasu, na łąkę. Organizatorzy starają się jednak, żeby wyprawy odbywały się w pobliżu budynków - choćby leśniczówki - w których można się schować w sytuacji ekstremalnej, burzy czy zamieci.

Oczywiście przedszkola - w zależności od kraju, potrzeb społeczności i wizji założycieli - różnią się między sobą. Część z nich dysponuje jednak niewielkim, całkowicie współczesnym budynkiem z toaletami. W wielu realizowane są konkretne programy rozwijające. Oczywiście nic pozostającego w sprzeczności się z ideą nauczania przez naturę. Najczęściej przedszkola te są prowadzone w duchu Montessori czy edukacji Waldorfskiej. Można też spotkać się z programami autorskimi oraz przedszkolami demokratycznymi.

Ile czasu dziecko powinno spędzać na zewnątrz, żeby przedszkole mogło zostać uznane za leśne? Przynajmniej 80 proc. Czy to oznacza, że skoro w polskim przedszkolu państwowym dziecko można zostawić nawet na 10 godzin, to w leśnym osiem z nich spędziłoby na świeżym powietrzu? Podczas deszczu, albo mrozu? Teoretycznie tak. Jednak w wielu przedszkolach zewnętrznych dzieci zostają na średnio 5 godzin, a to oznacza, że na dworze są 4 godziny, pozostały czas to przerwy na wysuszenie, czy ogrzanie się.

Zajęcia dodatkowe zastąpi prowadzenie warzywnika (fot. Ania Oka)Zajęcia dodatkowe zastąpi prowadzenie warzywnika (fot. Ania Oka)

CZY MACOCHA JASIA I MAŁGOSI MIAŁA RACJĘ?

Czy naprawdę, dziecko trzeba wysyłać do lasu? Na łąkę, nad staw, brzeg morza, polanę? Na pół dnia, pod gołym niebem? Niezależnie od warunków pogodowych? Czy dzięki temu lepiej się rozwija? Czy to może być dla niego lepsze niż tradycyjne, sprawdzone przedszkole?

Moja intuicyjna odpowiedź na te pytania wszystkie brzmi TAK. Ale wolę oddać głos specjalistom. Szczególnie polecam jedną z najważniejszych dla mnie książek w tym temacie, o której pisałam latem - "Ostatnie dziecko lasu".

Zwolennicy edukacji na świeżym powietrzu zapewniają, że daje ona dzieciom pewność siebie, odwagę, samodzielność, ciekawość świata i naturalną otwartość na nowe wyzwania. Dzieci przyzwyczajają się do zdrowego trybu życia, stałej aktywności fizycznej na świeżym powietrzu, poznają przyrodę, uczą się ją rozumieć i szanować, funkcjonują w rytmie pór roku.

Nie cierpią na przypadłości cywilizacyjne - nie mają wad postawy, wzroku, nie grozi im otyłość ani deficyt uwagi. Skandynawowie od wieków wierzą, że dziecko przede wszystkim musi zdobywać odporność a to jest możliwe tylko wtedy, kiedy będzie przebywało na zewnątrz w każdych warunkach atmosferycznych, zwłaszcza tych trudniejszych.

Jedno jest pewne: w leśnej placówce dziecko ma stały kontakt z przyrodą - w kontekście psychicznym i fizycznym.

A może owoce z własnej uprawy? (fot. Ania Oka)A może owoce z własnej uprawy? (fot. Ania Oka)

LEŚNE PRZEDSZKOLA SĄ JUŻ W POLSCE?

Tak. Zwłaszcza w ostatnim roku pojawiło się sporo doniesień o planowym rozpoczęciu działalności leśnych placówek. Doliczyłam się co najmniej kilkunastu, w tym jednej szkoły. Większość to przedszkola gdzie oddajemy dzieci opiekunom, ale są też takie - przeważnie dla wieku do 3 lat - do których może przyjść rodzic z dzieckiem i zostać na cały czas pobytu malucha.

O to gdzie i jakie mamy szanse na zapisanie dziecka do przedszkola, najlepiej dowiedzieć się w krakowskiej Fundacji "Dzieci z Naturą", która zajmuje się wspieraniem rozwoju leśnej edukacji w Polsce i na bieżąco śledzi na jakim etapie są powstające placówki.

I na zakończenie akcent praktyczny: ile w Polsce kosztuje leśne przedszkole? Ceny są różne w zależności od wybranej opcji i placówki. Dla przykładu: "Dzika osada" w Konarach oferuje pobyt dzieci do 3 lat pod opieką rodzica w cenie za miesiąc 350 zł (przy opcji 5 dni w tygodniu) czy 130 zł (jeden dzień w tygodniu). Oferta dla dzieci 3-6 lat już bez obecności rodzica to 750 zł (5 dni w tygodniu) i 270 zł (jeden dzień). Można oczywiście wybrać również opcje dwu, trzy, czy czterodniowe. Jak w większości przedszkoli prywatnych tu również przewidziane są zniżki dla rodzeństwa.

Ania Oka, Foch.pl