Zimowe zabawy na dworze - nie tylko dla dzieci!

Berek w śnieżnym labiryncie, budowanie karmnika, fotograficzne łowy - co wybieracie? To propozycje nie tylko dla rodziców z dziećmi. Jest coś i dla tych, którzy z zimowego wyjścia najbardziej lubią tę chwilę, kiedy po powrocie do domu piją herbatę z sokiem malinowym. Albo rumem zdobytym podczas poszukiwania skarbów.

Od wiosny do jesieni mogłabym mieszkać na dworze. Zimą nie. Ale walczę. Głównie z powodu poczucia odpowiedzialności za dzieci, ponieważ wierzę, że częste przebywanie na świeżym powietrzu jest jedynym sposobem na zdrowe życie o czym pisałam w artykułach BYĆ JAK SZWEDZKA MATKA i PRZEDSZKOLE POD GOŁYM NIEBEM - SPOSÓB NA ZDROWE DZIECI Dlatego w dzisiejszym tekście przekonuję - również siebie - że nawet jeśli znudziły nam się sanki, narty, łyżwy, bitwy na śnieżki i spacery w pięknych okolicznościach przyrody, warto urozmaicić zimowe aktywności i mimo wszystko wynurzyć się z ciepłego domu.

Czy wiesz jak zimą wygląda twoje ulubione miejsce spacerowe?fot. Ania Oka

ŚNIEG TO WIELKA PLASTELINA

Kiedy jest śnieg, sprawa z zapewnieniem sobie zalecanych, minimalnych dwóch godzin ruchu na świeżym powietrzu, wydaje się łatwiejsza. Oto mamy pod ręką świetny materiał do zabaw.

Właśnie niedawno odbyłam z córką rozmowę o wyższości śniegu nad plasteliną, piaskiem kinetycznym, modeliną itd. Ja uważałam, że lepsze są masy plastyczne - miłe w dotyku, trwałe. Córka znalazła tylko jeden, ale tak trafny argument za przewagą śniegu, że musiałam przyznać jej rację. Otóż śniegu jest DUŻO. Tak dużo, że można z niego budować konstrukcje większe od nas.

To co ulepimy? Możemy zwyczajnie bałwana. Był? To może teraz niech będzie bałwan "do góry nogami" albo leżący w pozycji "na Cezara". Albo załóżmy mu na głowę starą patelnię, czy płaski garnek. Ale dnem do dołu. A do środka nasypmy słonecznika, czy innych ziaren - napisałam o słoneczniku, bo ma go w domu prawie każdy, nawet jeśli nie planował dokarmiać ptaków. Jeśli bałwana widać z któregoś z naszych okien, będziemy mogli patrzeć jak na jego głowie urzędują ptaki. A kiedy lepimy bałwana w przestrzeni, która nie jest naszym podwórkiem, ustawmy go w jakimś zabawnym (ale dozwolonym) miejscu. Może niech przysiądzie na ławeczce? W Polsce ławki nie są ogrzewane, więc podczas śniegu i tak nikt z nich nie korzysta.

Tak naprawdę możemy ulepić co chcemy. Postacie z bajek, potwory, budynki, zwierzaki. Jeśli nasza śnieżna rzeźba ma jakieś mocno odstające elementy, warto od środka wzmocnić je patykiem, który potem oblepiamy. Ze śniegiem naprawdę można poszaleć. Na przykład ulepić wielkie gniazdo. A do środka włożyć kolorowe, lodowe kule. Kule trzeba przygotować dzień wcześniej. Do balonów wlewamy wodę i barwimy. Najlepiej barwnikiem spożywczym, ale można też farbą. Wynosimy na noc na zewnątrz. Następnego dnia rozcinamy balony i mamy barwne kule.

Nie masz zapędów rzeźbiarskich? Zbudujmy iglo. Każdy ma swoją metodę, ale moim zdaniem najłatwiej usypać górkę z odśnieżania, lekko ubić, wybrać śnieg ze środka. Przypomina to bardziej tworzenie jamy, ale daje szybką, mocną konstrukcje. Takie iglo można lekko polać wodą na noc, wtedy powstanie warstwa lodu, który umocni sklepienie. Aranżacja środka dowolna - jeśli zostawimy grube ścianki, znajdzie się miejsce na wydrążenie półeczek. Można pokusić się też o okno.
Bardziej pracochłonne, ale efektowniejsze wizualnie, jest budowanie ze śnieżnych kul lub z cegiełek do których wykorzystujemy letnią zabawkę - foremkę do piachu w kształcie dużej cegły.

BEREK CHOWANY, TOR PRZESZKÓD, POSZUKIWACZE SKARBÓW


Jeśli mamy do dyspozycji większą, zaśnieżoną przestrzeń możemy zrobić tor przeszkód. Formujemy ze śniegu przeszkody, które trzeba pokonać w czasie wyścigów. Nie dość, że rozgrzejemy się podczas prac przygotowawczych, to potem podczas biegania.

Napadało dużo śniegu? Jest szansa na berka w labiryncie. Najpierw szuflą do odśnieżania musimy przygotować sieć kanałów - podczas zabawy można poruszać się tylko po nich. Niestety zabawa z takimi labiryntami jest najciekawsza kiedy warstwa śniegu sięga co najmniej do połowy uda, a lepiej do pośladków. Wtedy dopiero można chować się przed innymi uczestnikami, kucając.

Kolejna zabawa w większej przestrzeni wymaga wcześniejszych przygotowań w domu. Potrzebna będzie skrzynia skarbów, raczej odporna na wodę, bo zakopiemy ją w śniegu. Płytko. I zestaw map prowadzących do kolejnych punktów poszukiwań. Gra w poszukiwanie skarbów bardzo dobrze sprawdza się również w przypadku dorosłych. Zwłaszcza jeśli w skrzyni skarbów znajdą rozgrzewający rum. Do herbaty oczywiście.

Bałwan, iglo, a może śnieżna latarnia?fot. Ania Oka

Każdą z tych zabaw możemy urozmaicić budową śnieżnych latarni. W dzień mogą być one ozdobione chorągiewkami (lub lodowymi kulami), po zmroku zapalamy w nich światełko. Będą świetną bazą, metą wyścigu, punktem spotkań. Latarnie mogą być bardzo różne, od wymyślnych, po proste, sklejone z kul jak bałwan. Ważne, żeby miały miejsce w którym można wstawić źródło światła. Piszę "źródło światła" bo kiedy byłam dzieckiem budowałam takie latarnie naprzeciwko kuchennego okna i wstawiałam w nie zwyczajną świeczkę. A potem siedzieliśmy przy stole i patrzyliśmy w ciemność, aż świeczka zgasła. Dziś podejście do bezpieczeństwa jest nieco inne, dlatego sprawdziłam, że jako światło w latarni dobrze sprawdza się też latarka biwakowa. U nas nadal używamy świeczek.

SPACER Z POLOWANIEM


Jak urozmaicić zimowy spacer? Jeśli jest pięknie, śnieżnie, słonecznie i niezbyt mroźnie, to sama zima wystarczy. Jednak kiedy puchu brak, ciemno, zimno, na ulicach zalega roztopiona lub zamarznięta breja, to przyda się kilka pomysłów motywujących do wyjścia z domu. Zresztą na pewno znacie zasadę "najgorzej wyjść".

Przede wszystkim możemy zwyczajnie zrobić spacer po ulubionych miejscach, żeby zobaczyć je w scenerii zimowej. Wiem, i tak zbyt dużo czasu spędzamy na robieniu zdjęć, ale tym razem naprawdę gorąco zachęcam do fotografowania swojego miejsca spacerowego, przynajmniej cztery razy w roku, a już najlepiej dwanaście. Żeby zobaczyć jak pięknie się zmienia. Jeśli się na to decydujemy, pamiętajmy, żeby znaleźć jakiś charakterystyczny, stały punkt, z którego będziemy robić zdjęcie.

Podczas topienia śladów zwierząt możemy natknąć się na niespodziankę. Na przykład niedojedzoną nogę sarnyfot. Ania Oka

Świetnym pomysłem, niezależnie od wieku, jest wybranie się na łowy. Można z aparatem, można z kartką i ołówkiem, można z lornetką, można z okiem i pamięcią. Na co polujemy? Na co chcemy. Możemy wypatrywać ptaków, robić mapę drzew w okolicy spacerowej, śledzić tropy. Takie spacery będą udane, jeśli najpierw się do tego przygotujemy. Czyli czytamy. W zależności od tego, co chcemy tropić i rozpoznawać, wybieramy książki o ptakach, zwierzakach, drzewach. Oczywiście kolejność może być inna - najpierw polujemy na spacerze, robimy zdjęcia, a potem w domu siadamy do książek i sprawdzamy, który to ptak, jakiego drzewa sylwetka. Na szybko wybrałam kilka tytułów, które mogę polecić do takich poszukiwań. Wszystkie z wydawnictwa Multico Oficyna Wydawnicza, które specjalizuje się w książkach o polskiej przyrodzie.

Dla dorosłych i dzieci idealne będą tytuły z serii Multico "Opowiada o..." np. "Andrzej Kruszewicz opowiada o ptakach", albo tego samego autora "Młody ornitolog". Typowo dla dorosłych polecam o ptakach dwa tomy pana Kruszewicza "Ptaki Polski" (+ płyta z głosami), a o drzewach dwa tomy "Ekspert w ogrodzie". Dla dzieci, młodzieży i dorosłych lubiących rysować polecam książki z kalkami do szkicowania "Ptaki naszych lasów" i "Drzewa naszych lasów". A dla dzieci - choć tak naprawdę to wciągająca lektura również dla dorosłych - absolutną nowość, przepiękny album Tomasza Samojlika "O rety! Przyroda".

Przed zimowymi łowami warto jest się przygotowaćfot. Ania Oka

A co jak na spacer mamy czas dopiero po pracy, jak jest już ciemno? Można zabrać ze sobą zimne ognie. Albo bańki. Widzieliście filmiki jak bańka zamarza zimą? No więc próbowałam, zwyczajna bańka tak się nie zachowuje, musiałoby być chyba -20 stopni. Albo trzeba by kupić zestaw do baniek trwalszych, np. takich do odbijania specjalną rękawicą. Ale i tak bańki puszczane nocą, zwłaszcza w stronę źródła światła wyglądają przepięknie i cieszą tak samo jak latem.

KNAJPA DLA SKRZYDLAKÓW

Wspaniałym zajęciem, nie tylko dla seniorów, jest dokarmianie ptaków. Jak to robić? Moim zdaniem najlepiej egoistycznie. To znaczy wybierzmy na dokarmianie miejsce, które jest doskonale widoczne z naszego okna. Tego, przez które najczęściej patrzymy. Czy to jest parapet, czy karmnik mocowany na gałęzi, balkonie, w ogródku - to już mniej ważne.

Dokarmianie jest proste. Czytamy w książce o ptakach lub w internecie o tym, kiedy i czym karmić poszczególne gatunki. Kupujemy ziarna i sypiemy w miejscach, które wcześniej wybraliśmy. Początkowo ptaki mogą się pojawiać rzadko, albo wcale, ale z każdym tygodniem, a potem rokiem będzie ich przybywać.

Skrzydlaki będziemy obserwować raczej z ciepłego domu, ale już samą organizacją miejsc do dokarmiania możemy zająć się na dworze. W bezkresnym wnętrzu internetu znajdziecie bardzo dużo podpowiedzi, jak w prosty sposób zrobić karmnik z butelki, czy pudełka. Można też porozwieszać kupne lub przygotowane wcześniej kule z ziaren. Fajnym pomysłem jest też samodzielna budowa karmnika. Do tego jednak trzeba mieć trochę narzędzi i materiałów. Jednak dla tych, którzy nie mają zbyt wiele czasu albo nie czują się na siłach, są zestawy do samodzielnego montażu.

Ptaki najprzyjemniej dokarmiać we własnoręcznie zrobionym karmnikufot. Ania Oka

Ostatnio składaliśmy taki właśnie karmnik polskiej firmy Pikopiko, przy którym część prac mimo mrozu udało się nam wykonać w ogrodzie. Gdyby temperatura była w okolicy zera stopni, wszystko zrobilibyśmy na dworze. W zestawie mamy przygotowane elementy, narzędzia, impregnat i zestaw ziaren z informacją które dla jakich ptaków. Karmik jest więc kompletny, ekologiczny - impregnowany olejem lnianym - bezpieczny i edukacyjny. Nie jest to zabawka, ale pod opieką dorosłego mogą montować go dzieci. U nas większość pracy wykonała siedmiolatka. Ma też trzy sposoby montażu - wieszanie, mocowanie do barierki, ustawienie na kiju. My wybraliśmy opcję na kiju, nieco dalej od domu, co też mobilizuje nas do codziennego wyjścia i sypania ziaren.

P.S. W ogóle kiedy zimą wychodzicie na spacer, możecie nosić ze sobą torebkę z ziarnami. Zwłaszcza jeśli wybieracie się nad wodę, przy której biedne ptaki dostają bułki zamiast pszenicy chociażby. 

Zawsze warto mieć ze sobą przekąskę dla skrzydlakówAnia Oka

Ania Oka, Foch.pl