Nie obraża mnie widok cheerleaderki w kusej spódniczce, ale chamski żart z gwałtu już tak

Z seksizmem i uprzedmiotowieniem kobiet mamy trudność nie od dziś. Tam, gdzie się pojawia prawdziwy problem wiele osób bagatelizuje sprawę. Tam zaś, gdzie właściwie nie doszło do zbrodni, ludzie biją na alarm.

Najlepiej, żeby kobiety nigdzie się nie pokazywały, tylko siedziały gdzieś daleko; źródło: pexels.comNajlepiej, żeby kobiety nigdzie się nie pokazywały, tylko siedziały gdzieś daleko; źródło: pexels.com

Na jej miejscu marzyłbym o tym

Słyszeliście o ministrze, który został odwołany po tym jak publicznie zachował się w sposób seksistowski? Najpewniej nie, bo to nie zdarzyło się w Polsce, tylko w Serbii. Mogłabym napisać, że w kraju prawosławnym, bo ostatnio jakoś ważne stało się gdzie jaka religia dominuje.

Otóż Bratislav Gaszić, serbski minister obrony narodowej - w tej chwili już były - jeszcze w czasie sprawowania funkcji zażartował sobie z dziennikarki w sposób dość niewybredny. Kobieta uklękła, by nie zasłaniać go na wizji podczas jednej z telewizyjnych relacji, na co pan zabawny rzucił, że lubi, gdy dziennikarki tak chętnie klękają. Tyle wystarczyło, by przedstawiciele różnych politycznych frakcji od lewa do prawa wyrazili dezaprobatę na tyle silną, że pan Gaszić stracił urząd.

Przewrażliwienie? Niekoniecznie. U nas nikt nie sprawi, by jeden z drugim poseł, czy popularny publicysta został publicznie napiętnowany za chamskie odzywki wobec kobiet. Paweł Kukiz może brnąć w swoje szowinistyczne żarciki pod adresem Joanny Grabarczyk ze stowarzyszenia HejtStop. Cóż z tego, że usunął wpis sugerujący, że na miejscu pani Joanny marzyłby o imigrantach w kontekście sylwestrowej nocy, skoro internet po pierwsze wszystko utrwalił na odpowiednio zabezpieczonych screenach, a sam poseł na Sejm RP wyjaśniał swój ruch równie chamskim komentarzem, że te wszystkie tolerancyjne środowiska wcale nie są takie znów tolerancyjne. HE, HE. Czy ludzie są na tyle skonsolidowani, by wystąpić przeciw takim chamskim odzywkom? Nie, no bo "gdzie tu problem". No właśnie. W wielu przypadkach znacznie łatwiej jest dostrzec go tam, gdzie właściwie go nie ma.

Ej dziewczyny, oprotestujmy to

Pamiętam sytuację, w której jednostki feminizujące oprotestowywały planowany jako jedną z atrakcji wieczoru występ popularnej rodzimej pin-up girl i specjalistki od burleski. Jakże to tak?! Przecież to jest jakaś szowinistyczna zabawa! Ona będzie się rozbierać, a oni będą się ślinić. A CO Z KOBIETAMI POD SCENĄ?! JAK ONE MAJĄ SIĘ CZUĆ!

Nie wiem. Mnie było miło, tym bardziej że dziewczyny od burleski są po prostu świetne, są szalenie kobiece. W ogóle dla mnie współczesna burleska jest pochwałą kobiecości i wyrazem uwielbienia dla ciała i energii. Najprawdopodobniej moje podejście wynika z faktu, że jestem jakaś zwichrowana, za długo przesiadywałam z kolegami na trzepaku, czy może to efekt chmury radioaktywnego pyłu znad Czarnobyla, albo nadmiar fluoru w paście do zębów. Cholera wie. W każdym razie mnie pin-up girls XXI wieku absolutnie nie obrażają.

Nie orientuję się w jakiej fazie feminizmu aktualnie się znajdujemy, ale mam pewne obawy, że coś jest nie tak. Może nawet bardzo. Wydawało mi się, że feminizm jest o tym, że można sobie wybrać drogę. Że jak kobieta chce być strażaczką, lekarką, astronautką, a nawet Kopernikiem, to może. Co więcej, jeśli ma życzenie by zostać zakonnicą, panią domu, pełnoetatową matką - to też wolno jej to zrobić. I jej wybór należy uszanować. A jednak nie. W ogóle jak już jest informatyczką, to na przykład nie może robić wielu rzeczy, na przykład pozować do zdjęć. Skąd to wiem? Z akcji charytatywnych.

Bo wykształconym nie wypada!

Wśród przebogatej oferty wystawionych na tegoroczne aukcje charytatywne WOŚP przedmiotów znalazł się między innymi kalendarz WOMEN in IT firmy JCommerce . Elegancki, wydrukowany w limitowanej liczbie egzemplarzy i - na pierwszy rzut oka - zawierający całkiem nie najgorsze estetycznie czarno-białe fotografie typu akt kobiecy. W zasadzie nie byłoby w tym nic bulwersującego, gdyż nie był to ten typ aktów, które doceniliby głównie panowie z warsztatów samochodowych (z całym szacunkiem i uznaniem dla waszej pracy, panowie), tylko całkiem subtelne zdjęcia, w których choć sporo jest odsłonięte, to jeszcze wiele pozostaje w ukryciu. A jednak znalazł się ktoś, kto zakrzyknął "skandal!".

screen z aukcji z kalendarzem WOMEN in IT Screen z aukcji z kalendarzem WOMEN in IT

Wyobraźcie sobie, że larum nie podniesiono wcale z powodu nagłego nadszarpnięcia moralności wynikającego z kontaktu wzrokowego ze zdjęciami nie w pełni nagich dziewcząt. Wiecie, o co poszło? O to, że te nie w pełni nagie dziewczęta to są kobiety światłe i wykształcone, w dodatku, jak wskazuje nazwa działu "IT" (co w rozumieniu średnio kumatego pracownika każdej korporacji znaczy tyle "ci od komputerów, jak nie ma internetów, to dzwonisz, a oni ci powiedzą "dziwne, u mnie działa") - umysły ścisłe. Żeby piękne, młode i wykształcone dziewczyny pozwalały - że zacytuję bojówki feministyczne - "na takie uprzedmiotowienie"?! Faktycznie, zasłużyły na najwyższy wymiar kary, na stos z nimi.

Teraz już zupełnie serio. Nie rozumiem, dlaczego dziewczyny z działu IT firmy JCommerce miałyby nagle przez te zdjęcia zostać uprzedmiotowione. Po pierwsze - obserwując jak sama firma kreuje swój wizerunek w social media mogę odnieść wrażenie, że nikt tych dziewczyn pod pistoletem nie trzymał, gdy pozowały do zdjęć. Po drugie - SERIO? Bardzo zmysłowe portrety pokazujące kobiecość to obraza dla pozujących? Urąga ich inteligencji?

17.01.2016 Krakow , Tauron Arena , Cheerleaderki podczas meczu Serbia - Francja w ramach Mistrzostw Europy w pilce recznej .   Fot. Michal Lepecki / Agencja Gazeta  SLOWA KLUCZOWE: pilka reczna sport Bo jak kobieta się pochyla i to jeszcze w takiej krótkiej spódnicy, to wiadomo... MICHAL LEPECKI

Przecież to seksizm!

Na to skromne poruszenie nałożyła się tak zwana afera z cheerleaderkami na mistrzostwach Europy w piłce ręcznej. Dla niewtajemniczonych - Tobias Karlsson, kapitan szwedzkiej reprezentacji szczypiornistów wyraził oburzenie w związku z urozmaicaniem przerw meczowych występami tańczących dziewcząt. Takie brykanie w kusych spódniczkach jest takie niedzisiejsze i tak bardzo uprzedmiotawiające kobiety. "Mamy tyle wspaniałych rzeczy, które można robić podczas przerw. Powinniśmy wreszcie pójść dalej" - powiedział Karlsson.

Problem polega na tym, że cheerleading w kobiecym wydaniu może gdzieś u zarania swego istnienia nosił piętno seksizmu, ale zawsze był to bardziej sport niż krotochwilne podrygiwanie w celu umilenia czasu chłopcom.

O ile w przypadku dziewczyn z kalendarza nie wiemy, czy czuły się uprzedmiotowione, o tyle cheerleaderki zabrały głos w swojej sprawie.

Naprawdę nie widzimy wielkiej różnicy w stopniu odsłaniania ciała kobiet trenujących takie dyscypliny, jak jazda figurowa na lodzie, gimnastyka artystyczna, taniec towarzyski, siatkówka plażowa czy pływanie.

Powiedziała Aleksandra Wójcik, jedna z dziewczyn z reprezentacji cheerleaderek. Dodała, że dzięki takim, a nie innym fasonom strojów dziewczyny mogą wygodnie i bezpiecznie wykonywać wszystkie ewolucje podczas występów.

Cheerleading jest sportem, tak go traktujemy, dla wielu z nas jest on kontynuacją sportowych karier. Przecież w naszym zespole są olimpijki, mistrzynie świata w fitnessie, mistrzynie Polski... Dziewczyny, które osiągnęły sukces w sporcie i które cieszą się, że nadal mogą go uprawiać.

Aleksandra Wójcik dodała, że cheerleading to przede wszystkim ciężka praca, która wymaga regularnych treningów i poświęceń, a występy podczas tak ważnych imprez jak mistrzostwa Europy to olbrzymia radość z tego, że można zaprezentować wszystkim efekty wielogodzinnych przygotowań. O żadnym seksizmie i uprzedmiotowieniu nie ma mowy.

Gołe nogi! Proszę natychmiast zadzwonić po feminazistowskie bojówki walczące z uprzedmiotowieniem!; źródło: pexels.comGołe nogi! Proszę natychmiast zadzwonić po feminazistowskie bojówki walczące z uprzedmiotowieniem!; źródło: pexels.com

Tymczasem o wykorzystywaniu seksualnym kobiet można sobie do woli "żartować", jak uczynił to niegdyś pan Ziemkiewicz, a ostatnio poseł Kukiz. Żarty z gwałtu - to takie niegroźne i rubaszne, w sumie wpisane w tradycję, jak poklepywanie służącej po dupie. Gdzie tu seksizm i uprzedmiotawianie kobiet? Przecież to zupełnie nieszkodliwe.

Jako kobieta czuję się bardziej skrzywdzona tym, że zamiast ostrej reakcji tacy panowie zyskują akceptację albo nawet żywy aplauz, niż tym, że jakieś dziewczyny robią striptiz dla sztuki czy uprawiają sport w kusych spódniczkach. Jeśli już musimy walczyć pod feminazistowskim sztandarem, to obierzmy sobie jakiś w miarę sensowny cel - niepoprawnych, chamskich seksistów. Próba nawracania "na słuszną drogę" kobiet, które chcą wydaje mi się po pierwsze czczym wysiłkiem - niech robią, co chcą, a po drugie ośmiesza cały problem. Potem w chwilach, gdy faktycznie dochodzi do srogiego przegięcia, krzycząc "seksizm i uprzedmiotowienie" możemy liczyć tylko na ogólny rechot. I nawet nie można się temu tak całkiem dziwić.