Agata Dudek: "W ludziach tkwi potrzeba otaczania się ładnymi przedmiotami"

Polska ilustracja przeżywa boom. Na rynku jest mnóstwo pięknych książek, w prasie - świetnych rysunków. O tym, czy pogłębia się nasza świadomość estetyczna i o czerpaniu ze świetnych polskich tradycji rozmawiam z Agatą Dudek, jedną z najbardziej uznanych młodych ilustratorek.

Afryka dzika w wykonaniu Agaty Dudek Afryka dzika w wykonaniu Agaty Dudek

Mówi się, że mamy problem z edukacją estetyczną, z drugiej strony już dawno nie widziałam tylu świetnych książek z ilustracjami dla dzieci i dorosłych. Polska ilustracja prasowa też ma dobry moment. Jak to wygląda z twojej perspektywy, jako ilustratorki?

- W świecie polskiej ilustracji dzieje się coraz więcej i coraz fajniej. To oczywiście efekt ciężkiej pracy osób, które prowadzą wydawnictwa, edukują społeczeństwo pod względem estetyki, prowadzą blogi oraz programy edukacyjne. Poza tym ilustratorów jest coraz więcej i są coraz lepsi, to wszystko musi prędzej czy później zaowocować czymś ciekawym i efektownym. Inny scenariusz nie wchodzi w grę!

Czujesz, że wasza praca jest bardziej doceniana, że ludzie zaczynają czuć potrzebę posiadania rzeczy ładnych? Plakatów, okładek, ładnych książek?

- Na pewno. Chęć otaczania się ładnymi przedmiotami tkwi w ludziach, więc siłą rzeczy sięgają po fajne książki, plakaty czy design. Nie wiem tylko czy to jest kwestia doceniania, czy rozumienia tej pracy, ale wierzę, że jest dobrze. Pewnie w jakiś sposób wpływa na to moda. Myślę jednak, że pogłębia się estetyczna świadomość ludzi. Ważne, że się dzieje i że jest wokół tego jakiś pozytywny ferment, bo to jeszcze bardziej nakręca do działania.

Pamiętasz czyje ilustracje robiły na tobie największe wrażenie, gdy byłaś dzieckiem?

- To chyba najczęściej pojawiające się pytanie. Z całą pewnością ogromne wrażenie wywarły na mnie ilustracje Stannego, Themersonów, Zamecznika. Szkoła starych mistrzów to niesłychana skarbnica inspiracji.

Mamy w Polsce bardzo piękną i bogatą tradycję ilustracji dla dzieci, czy w związku z tym zawsze chciałaś tworzyć właśnie dla młodych odbiorców?

- Przyznam szczerze, że kiedy zaczynałam, nie zastanawiałam się zbytnio, czy będę ilustrować książki dla dzieci. Oczywiście miałam już wtedy za sobą jakieś pierwsze nieudolne publikacje dla dzieci, ale w szkole na zajęciach bardziej pociągała mnie ilustracja dla starszego odbiorcy. Rysowałam jakieś pokręcone małpiszony i zdeformowane postaci. Może to kwestia aktualnych inspiracji, nie mam pojęcia. Z perspektywy czasu myślę, że wiek odbiorcy nie ma dla mnie większego znaczenia. Wydaje mi się, że dobra rzecz będzie uniwersalna.

Najfajniejsze ilustracje nie powinny być zbyt dosłowne Najfajniejsze ilustracje nie powinny być zbyt dosłowne

Czy ilustrując książki lub płyty adresowane do młodszego odbiorcy myślisz o tym, jak to powinno być zrobione, by zadziałało na dziecięcą wyobraźnię?

- Nie zadaję pytania o to, jak to powinno być zrobione, tylko czy będzie pasować do danego tematu i wstrzeli się w klimat. Nie mam patentu na realizacje i staram się, aby każdy mój projekt, bądź projekt robiony przez Acapulco Studio był inny i różnorodny.

Są pewne formy i kolory, które zaciekawią dziecko, więc tematyka nie musi się dodatkowo "udziecięcać". Jeśli coś będzie fajnie rysowane, zagra kolorem albo plamą, to może być nawet skomplikowaną konstelacją gwiazd, a nie kotkiem. Stawiam na to, że odbiorca poradzi sobie z obrazem. Liczę na to, że po przeczytaniu tekstu lub odsłuchaniu płyty łatwiej mu będzie ogarnąć i zrozumieć obraz.

Czy dzieci są uważniejszymi odbiorcami sztuk wizualnych?

- Nie robiłam nigdy żadnych badań na ten temat. Fakt faktem dzieci bardziej szczegółowo wyłapują obraz i potrafią zwrócić uwagę na najróżniejsze detale. Mają też zdolność zwracania uwagi na elementy, które dorosłego mogłyby wcale nie zaintrygować. Wiadomo jednak, że dużo zależy też od usposobienia i temperamentu, więc też nie chciałabym generalizować.

U ciebie widzę w ogóle zamiłowanie do barw i kształtów. Oczywiście trudno zestawiać ze sobą różne projekty, bo różnią się stylem, ale ta gra kontrastami i formami jest gdzieś wspólna. To właśnie te dwie sprawy stanowią zalążek każdej twojej pracy?

- Lubię kolory, aczkolwiek nie nazwałabym siebie jakąś szczególną kolorystką. Po prostu plama w moich pracach uzupełnia linię. Brzmi to może bardzo akademicko i dziwacznie, ale te kontrasty najczęściej wykorzystuję w swoich pracach. Poza tym kolor jest też dobrym nośnikiem emocji. Lubię, kiedy w obrazie zachodzą jakieś silne kontrasty barw, lubię zestawiać kolory kompletnie do siebie niepasujące. Podobają mi się te dysonansy kolorystyczne, ale po takiej feerii barw, często mam ochotę na oddech w postaci bieli kartki i ołówka

Jedna z ilustracji prasowych Agaty Dudek

Jedna z ilustracji prasowych Agaty Dudek

Obserwując niektóre twoje prace mam silne skojarzenia z graffiti. Ponieważ dorastałaś w latach, gdy na murach pojawiało się sporo wrzutów, jestem ciekawa, czy forma street artu miała wpływ na rozwój twojego stylu?

- Akurat graffiti kompletnie nie ma wpływu na moje inspiracje ilustratorskie. Lubię graffiti, ale bardziej traktuję je jako technikę, niż inspirację do poszukiwań ilustratorskich. Dla mnie stanowi to odrębną strefę działań i raczej staram się przemycać mój styl do graffiti, niż na odwrót.

Pracując nad ilustracjami masz możliwość czytania całych książek, czy przesłuchiwania płyt?

- Jeśli mam czas i cały tekst to czytam. Zawsze czytam, jeśli tylko jest taka okazja. Łatwiej mi wtedy znaleźć dla siebie miejsce z wykreowaniem obrazu. Oczywiście czasem dostaje się tylko zalążek tekstu lub krótki opis. Wtedy dużo trudniej uniknąć dosłowności. Po przeczytaniu całej książki mogę zwrócić uwagę na zupełnie inną rzecz, niż to, co jest meritum i to właśnie do niej odwołać się w obrazie. Ale to jest kwestia bardzo indywidualna i podejrzewam, że każdy ilustrator preferuje co innego.

rys. Agata Dudek rys. Agata Dudek

Wiem, że zdarza ci się prowadzić warsztaty, ale mam wrażenie, że wolisz pracować sama?

- Rzeczywiście, z reguły pracuję sama. Taka jest po trosze specyfika tego zawodu - trudno, aby ilustrację robiło kilka osób. Mam studio, które współprowadzę z Gosią Nowak. Robimy mnóstwo projektów razem, ale rysujemy najczęściej samotnie.

Wykonujemy różne projekty, tak więc nie ma podziału na to, kto rysuje, a kto koloruje. My się z Gosią po prostu uzupełniamy i robimy projekty, które łączą nasze umiejętności. Taka też jest specyfika pracy w studio. Nasze Acapulco nie jest studiem ilustratorskim tylko graficznym.

Przyznaję, że pierwszy raz zwróciłam uwagę na twoje prace przez to, że trafiły na koszulki... Lubisz pracować z firmami odzieżowymi?

- Lubię. Jest to na pewno fajne, bo daje ci łatwość dotarcia do szerszego odbiorcy. Ale lubię pracować z firmami odzieżowymi tak samo, jak z wydawnictwami czy instytucjami kultury. Medium chyba nie ma większego znaczenia.

Zauważasz jakieś szczególne ograniczenia związane z różnymi rodzajami nośników?

- Oczywiście! Przede wszystkim technologiczne, aczkolwiek teraz już są takie możliwości druku na tkaninie, że to wszystko nie stanowi tak dużego problemu.

Wiem, że wystawa "Tu czy tam" w Zachęcie, w której bierzesz udział to coś więcej niż tylko prezentacja ilustracji w ramkach - to bardzo żywa i działająca na wyobraźnię, a przede wszystkim wychodząca poza ramy ekspozycja. Czy kuratorki mocno współpracowały z wami - ilustratorami?

- Obydwie kuratorki to bardzo świadome i biegle poruszające się osoby w branży książki dziecięcej i ilustracji, więc bez problemu można było im zaufać.

Dodatkowo Magdę i Ewę dzielnie wspomagało Beton Studio, które zrealizowało tą super koncepcję wystawienniczą. Konsultowano z nami jak będzie wyglądała ekspozycja w przypadku każdego ilustratora i było to bardzo fajne. Sama przyjemność!

Jak jest w sumie ze środowiskiem współczesnych polskich ilustratorów? Z mojej perspektywy wygląda to jak grupa ludzi, którzy w mniej lub bardziej luźny sposób współdziałają. Część twórców odnosi sukcesy w kraju, inni publikują na przykład w zagranicznej prasie. Czy "od środka" też wygląda to tak dobrze?

- Polscy ilustratorzy to bardzo zdolni i pracowici ludzie. Z tego co widzę i obserwuję w pracy i na ASP, naprawdę mamy czym się pochwalić w świecie. Miło jest brać udział we wspólnych wystawach i innych przedsięwzięciach, poznawać ludzi, których prace oglądasz w magazynach czy książkach. Nadużyciem oczywiście jest stwierdzenie, że jesteśmy "jedną wielką ilustratorską rodziną", ale w obrębie własnych specjalizacji i sympatii fajnie jest wiedzieć, że ktoś cię inspiruje, możesz liczyć na czyjąś poradę lub przestrogę.

***

Z Agatą Dudek rozmawiałam przy okazji otwarcia wystawy "Tu czy tam? Współczesna polska ilustracja dla dzieci" - warto się na nią wybrać.

Artyści: Edgar Bąk, Maciek Blaźniak, Katarzyna Bogucka, Iwona Chmielewska, Agata Dudek, Emilia Dziubak, Małgorzata Gurowska, Monika Hanulak, Marta Ignerska, Agata Królak, Patryk Mogilnicki, Anna Niemierko, Ola Płocińska, Dawid Ryski.

Kuratorki: Magda Kłos-Podsiadło, Ewa Solarz

Zachęta - Narodowa Galeria Sztuki

Wystawa czynna od 20 lutego do 8 maja 2016 roku

Więcej o: