Zajadanie stresu i emocji - jak walczyć z tym podstępnym mechanizmem?

Paczka ciasteczek raz lub dwa razy w miesiącu, gdy nadchodzi psychiczny dół. No co, kto tak nie robi? Nic w tym złego. Ale mechanizm utrwala się zaskakująco szybko, a jedzenie uzależnia jak alkohol.

Fałszywy głód. Jak zwalczyć zajadanie emocji Jedzenie przynosi ulgę. A chwilę później - frustrację (fot. Pexels.com CC0)

Kochane jedzonko. Doskonale znam jego moc! Tylko ono potrafi tak przyjemnie uspokoić. Coś poszło nie tak, miałam kiepski dzień, napadło uczucie, że wszystko jest do duszy - chrzanić diety i zdrowy rozsądek, podwójna porcja spaghetti i szarlotka z lodami zrobią mi szybciutko dobrze! Jest mi miło, jest mi bezpiecznie. Czuję spełnienie. Ale ta ulga nie trwa długo...

Z zajadaniem emocji walczyłam wiele lat. Początki były niewinne - ot, paczka ciasteczek raz lub dwa razy w miesiącu, gdy nadchodził psychiczny dół. No co, kto tak nie robi? Nic w tym złego. Ale mechanizm utrwalił się zaskakująco szybko. Wysokokaloryczne przekąski stały się moimi najlepszymi przyjaciółmi w stanach poddenerwowania, smutku i nudy, lekarstwem na zły nastrój i bezradność.

Znacie ten odruch, który każe wam wypucować cały dom, byle tylko nie zabrać się za to, co naprawdę musicie zrobić? U mnie dołączył do tego nawyk sięgania do lodówki. Paskudna sprawa, bo pracuję w domu. Od biurka do kuchni mam zaledwie kilka metrów. Zamiast więc zajmować się robotą, potrafiłam wykonywać niekończące się wycieczki do mieszkaniu w celu wyczyszczenia toalet, wytrzepania psiego posłania, a następnie przygotowania sobie pierwszego, drugiego i dziesiątego śniadania. Okropne. Głupie i frustrujące. Oraz szalenie destrukcyjne.

Fałszywy głód. Jak zwalczyć zajadanie emocji Życie jest do bani. Chcę loda! (fot. Hannah Morgan/Unsplash CC0)

Od jedzenia można się uzależnić tak samo jak od alkoholu, papierosów i narkotyków. Bo daje ulgę. Nie działa to w skrajnie stresowych sytuacjach (wtedy hormony hamują łaknienie), ale kiedy jesteśmy notorycznie poddenerwowani, nie radzimy sobie z jakimś aspektem swojego życia, gdy targają nami nie do końca nazwane emocje - wtedy uczucie sytości pozwala nam rozładować napięcie.

Jedzenie podświadomie kojarzymy z domem, z bezpieczeństwem, z brakiem konieczności podejmowania ważnych decyzji, beztroską. Dla wielu z nas deser to forma nagrody (w dzieciństwie dostawaliśmy go za sprawne zjedzenie obiadu czy dobre świadectwo) oraz pocieszenia (cukierek za rozbite kolano). Gdy zjemy coś co lubimy, nasz organizm wydziela endorfiny, przyspiesza też synteza serotoniny, uspokajamy się, na chwilę zapominamy.

Do mnie dotarło, że coś jest nie w porządku, kiedy zaczęłam zawalać terminy w pracy. Bo gdy tylko pojawiała się trudna sytuacja, konflikt z klientem, albo po prostu kryzys twórczy - wędrowałam coś zjeść, zamiast zająć się rozwiązaniem problemu. Jednocześnie waga zaczęła pokazywać o wiele więcej niż powinna, a koleżanka (słysząc przy każdej rozmowie telefonicznej, że coś jem) zapytała, czy przypadkiem nie cierpię na kompulsywne objadanie się. Szczęśliwie tak daleko nie zabrnęłam, ale sądzę, że byłam o krok. Włos mi się zjeżył na głowie i postanowiłam coś z tym zrobić - wizja siebie w programie o 300-kilogramowych grubasach nieco mnie zmroziła.

Mechanizm zajadania emocji jest wredny i podstępny. Jedzenie staje się sposobem żywienia nie tylko ciała, ale i psychiki. Głód emocjonalny podszywa się pod głód fizjologiczny i powoduje objadanie się kiedy jest nam źle. Uczucie sytości pomaga odgonić na moment smutek, złość czy lęk. To sprawia jednak, że uzależniasz się od jedzenia - bo przecież stresu nie da się całkowicie wyeliminować. Po jakimś czasie zaczynasz mieć wyrzuty sumienia, że się obżerasz, że tyjesz, że nie radzisz sobie. I ponownie sięgasz po czekoladki... Jak przerwać to błędne koło?

Fałszywy głód. Jak zwalczyć zajadanie emocji Czekolada zawsze zrozumie (fot. Pexels.com CC0)

Na początek przyznaj, że masz problem. Uświadomienie sobie faktu uzależnienia jest zawsze pierwszym krokiem do walki z nim.

Nazwij swoje emocje. Warto złapać moment kiedy sięgasz po jedzenie i zadać sobie pytanie: dlaczego to robię, dlaczego akurat teraz? Określenie emocji, która każe nam zjeść ciastko, pomaga w uświadomieniu sobie, czym naprawdę się martwimy, a gdy nazwiemy także i nasz problem, trudniej nam udawać, że go nie ma. W moim przypadku nie trzeba było dogłębnej analizy, by dojść do tego, że zeżarcie kolejnego loda nie zlikwiduje konieczności regularnej konfrontacji z ludźmi.

Kiedy już wiesz jakie emocje każą ci jeść, pora na kolejny krok. Naucz się rozpoznawać różnicę między głodem fizjologicznym a głodem emocjonalnym. Ten drugi to głód fałszywy, który nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi potrzebami organizmu. Wykształcenie w sobie nawyku podążania za naszym ciałem i odróżniania głodu od łakomstwa jest trudne i wymaga wiele dyscypliny oraz cierpliwości, ale jest kluczowe do walki z zajadaniem emocji.

Zmień nawyki. Nie napiszę - ogranicz stres, bo to durna rada. Stres był, jest i będzie obecny w naszym życiu. Po prostu dobrze jest znaleźć alternatywny do jedzenia sposób na radzenie sobie z nim. W poradnikach twierdzą, że doskonały jest wysiłek fizyczny. Albo seks. Fajnie, ale jak cię emocjonalne łakomstwo najdzie w środku dnia pracy, to niby co...? Ponieważ nie chcę odchodzić od biurka w ciągu dnia, to staram się ćwiczyć rano, chociaż 15 minut. A wieczorem, zamiast puszki orzeszków i wina - relaksująca kąpiel. Brzmi może banalnie, podejrzanie prosto, ale mnie pomogło!

Jedz uważnie. Dałam sobie zakaz jedzenia przy pracy. Albo robota, albo jedzenie. Przy stole, jak człowiek. Od tego czasu pochłaniam o połowę mniej żarcia dziennie niż wcześniej!

Poproś o pomoc. Z autopsji świetnie wiem, że będąc w psychicznym dole łatwiej jest sięgnąć po czekoladki, niż zainicjować z kimś rozmowę i poprosić o pomoc. Ale następnym razem omiń lodówkę, idź do pokoju obok lub weź telefon do ręki i zadzwoń po wsparcie!

Więcej o: