Po co uczyć niemowlaka czytania? 7 zaskakująco dobrych powodów

Wczesna nauka czytania może przynieść zaskakujące efekty. Co oprócz bezstresowego odpieluchowania czy łagodnego przejścia przez bunt dwulatka może nam dać codzienna zabawa z literkami?

Nauka czytania metodą globalną A w niedzielę czytamy także książeczki napisane z poznanych wcześniej słów. Fot. AU

Traktujemy naukę czytania jako jedną z wielu zabaw. Nie mam takich ambicji, żeby dziecko było najlepsze w czytaniu i w wieku pięciu lat sięgnęło po Prousta. To po prostu ciekawy dla rozwoju element codzienności, mądry sposób wspólnego spędzenia czasu, który na pewno w niczym nie zaszkodzi. A korzyści już teraz widzę sporo. I to często naprawdę zaskakujących korzyści. Zatem co daje taka zabawa:

1. Mniej marudzenia. Nawet niemowlę bardzo dużo rozumie, a przy założeniu, że w pierwszej kolejności uczymy dziecko czytać na podstawie otaczającego je świata, już z rocznym dzieckiem jesteśmy w stanie uzyskać satysfakcjonujący kontakt werbalny. O codzienne powtarzalne powody niezadowolenia, takie jak głód, zmęczenie czy dyskomfort pieluchowy po prostu można dopytać. Dziecko odpowie słowami lub gestem. Powoduje to, że dziecko jest o wiele spokojniejsze i mniej marudne niż jego rówieśnicy. Mogę osiągnąć chwilowy zen, bo mniej więcej wiem skąd to ewentualne marudzenie lub złość.

2. Szybki rozwój mowy. Dziecko stymulowane w taki sposób poznaje dużo wyrazów, ma zaskakująco bogate słownictwo, nie zdrabnia, tylko próbuje mówić tak, jak prezentowane jest to podczas zabawy. I jest bardzo szybko rozumiane nie tylko przez rodziców, a to pomaga w rozwoju społecznym.

3. Prawidłowy rozwój wzroku. Koncentracja wzroku na prezentowanych planszach szybko stabilizuje wzrok niemowlęcia, krótko mówiąc dziecko szybko przestaje zezować. Plansza jest też dobrym wskaźnikiem - jeśli po jakimś czasie zauważymy brak koordynacji gałek ocznych na pokazywanych wyrazach, warto poradzić się okulisty. To nie prawda, że zez u niemowląt może utrzymywać się do dwunastego miesiąca życia. Okuliści radzą wizytę kontrolną nawet po trzecim miesiącu, bo zez może być oznaką wielu groźnych chorób.

4. Ciekawość i świadomość otaczającego świata. Dzieci z natury są ciekawe świata, a podczas zabawy z czytaniem prezentujemy im kolejne jego obszary także na drodze językowej. Bardzo szybko dzieci łączą te dwa obszary - językowy i materialny obraz świata - i czują się w nim pewniej. W związku z tym są także postrzegane jako sprytne, mądre i zainteresowane tym, co się w koło nich dzieje, a nam (rodzicom, nauczycielom przedszkolnym czy nianiom) chce się im pokazywać więcej i więcej. Trudno się z takim dzieckiem nudzić.

Nauka czytania Nauka czytania może być świetną zabawą ruchową. Na przykład z rzutem do celu. Fot. AU

5. Łagodny bunt dwulatka. Przede wszystkim, z powodu powyższych punktów, z dwulatkiem od początku uczonym czytania, rozmawia się pełnymi zdaniami. Dziecko wyraża swoje "chcę" i "nie chcę" w zrozumiały dla otoczenia sposób. Takie dziecko też się buntuje, ale nie forsuje swojego zdania poprzez krzyk, uciekanie w inną stronę czy wymuszanie płaczem. Ono nas poinformuje. Bardzo przydatny skutek uboczny.

6. Łatwe odpieluchowanie we wczesnym wieku. Ponieważ dziecko umie powiedzieć nam, co za chwilę zrobi, nawet jednorazowa zawsze sucha pielucha nie przeszkodzi w sposób łagodny i bezstresowy przejść przez zamianę jej na majtki. U nas trwało to dwa dni bez wcześniejszych prób. A oszczędność zostaje w kieszeni.

7. Nauka języka obcego w domu. Znając zasady dotyczące nauki czytania języka polskiego metodą dr Czerskiej, w łatwy sposób można wykorzystać tę metodę do nauki języka obcego z uproszczoną w stosunku do polszczyzny fleksją (czyli praktycznie każdy inny język). Ja wykorzystuję ją do nauki słówek u bardzo zainteresowanego językiem angielskim czterolatka. Jest zachwycony, że angielski to taka świetna zabawa z rodzicami.

Nauka angielskiego Nauka angielskiego jest superzabawą! Fot. AU

Wśród innych bezpośrednich efektów wymieniane są także między innymi: ćwiczenie pamięci fotograficznej, zapobieganie dysleksji i problemom w szkole, wspaniała wyobraźnia. Nie wszystkie mogę ocenić, bo starsze dziecko jeszcze co najmniej dwa lata nie pójdzie do szkoły, a na razie jest niezainteresowane pisaniem. Natomiast na pewno - mimo że nie uczyłam dziecka liter - umie ono wskazać większość liter polskiego alfabetu, w odniesieniu do słyszanej głoski, a zatem odszyfrowało kod zapisu języka polskiego.

Nauka czytania całymi wyrazami od niemowlęctwa wykorzystuje naturalne zdolności małych dzieci - ich wybitną pamięć fotograficzną, doskonały słuch i ciekawość świata. Wśród metod proponowanych dla tych najmłodszych dzieci wybrałam tę, którą opracowała dr Aneta Czerska . Trafiłam na nią jeszcze jako osoba bezdzietna, a nawet nie planująca dzieci.

Zaciekawiona funkcjami poznawczymi mózgu oraz przez wzgląd na wykształcenie polonistyczne, zwróciłam na nią szczególną uwagę. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że jest to metoda w pełni polska, bazująca na charakterystyce naszego języka ojczystego i dostosowana do jego złożonej fleksji. Po drugie bierze pod uwagę ruchliwość dziecka, jego zdolności percepcyjne i prawopółkulowy sposób funkcjonowania mózgu, jest więc metodą holistyczną nie tylko ze względu na całe prezentowane wyrazy i zdania zamiast głosek czy sylab. Ta globalność przede wszystkim wynika ze sposobu podejścia do dziecięcego rozwoju.

Nauka czytania dr Czerska Niekiedy dziecko dowiaduje się samej prawdy... Fot. AU

Przyznaję się, z pierwszym dzieckiem nie byłam tak konsekwentna, jak wymaga tego metoda, a mimo to szybko zobaczyłam wymierne efekty tej zabawy. Tak, zabawy - bo całość nauki czytania odbywa się właśnie przez zabawę w trzech krótkich, dosłownie kilkusekundowych sesjach codziennie. Prezentowane dziecku plansze można przygotować samemu lub wspierać się gotowymi zestawami. Po pewnym czasie, biorąc pod uwagę rozwój motoryki dziecka, prezentowanie plansz z wyrazami przekształca się także w gry i zabawy ruchowe.  Z drugim dzieckiem jestem o wiele bardziej konsekwentna i efekty naszych zabaw widzę już teraz, krótko po tym jak dziecko skończyło rok. Wcale nie jest to czytanie, bo tego się nie sprawdza - po pierwsze dlatego, że sprawdzanie jest dla tak małych dzieci nudne, po drugie dlatego, że niemowlę nie mówi zbyt wiele...

Ciekawa jestem, czy macie doświadczenia z nauką czytania małych dzieci i niemowląt innymi metodami i jak je oceniacie.

Więcej o: