Opryszczka? Spokojnie, to jeszcze nie koniec świata

Prawo Murphy'ego mówi, że jak coś ma się wydarzyć, to na pewno się wydarzy, np. opryszczka albo pryszcze, okres albo inna zaraza. Im bardziej ich nie chcesz, tym bardziej są w najmniej odpowiednich momentach. Co zrobić np. z takim zimnem na twarzy? Schować się? Nie!

Opryszczka, wszetecznica jedna (fot. Shutterstock)Opryszczka, wszetecznica jedna (fot. Shutterstock)

To, że w niezwykle ważnym momencie twojego życia, np. tuż przed randką stulecia, ślubem, rozmową o pracę albo wyjazdem służbowym, będziesz borykać się z różnymi paskudztwami, jest pewne jak w banku. Paskudztwa typu okres, pryszcze, ból głowy, względnie brzucha już masz obcykane. Zestaw tampon plus korektor, środek na biegunkę i silne proszki przeciwbólowe to skuteczny niezbędnik. Ale jak walczyć z podłą, podstępną opryszczką? Burka na twarz, wysoki golf, gruba warstwa szminki, czy może chwilowa izolacja?

Może zamknąć się w ciemnym pomieszczeniu?

Opryszczka pojawia się znienacka. Czujesz ją zanim wylezie na powierzchnię. Szczypie i wierci dziurę w twoich ustach. A potem bezwstydnie się na nich panoszy i straszy. Każdy kto na ciebie spojrzy, odsunie się z obrzydzeniem. Nic tylko zamknąć się w jakimś kącie i przeczekać. Randka odpada, rozmowa o pracę - skazane na niepowodzenie. Ślub lub jakakolwiek inna ważna uroczystość - nie daj Boże. Rozpacz, rwanie włosów z głowy, porażka. Gdy mnie dopada, przypominam sobie scenę z "Mojego wielkiego greckiego wesela", w której ojciec Touli, pan Portokalos ma niezawodny środek na wszystko - Windex. Stosuje go nawet na pryszcza panny młodej. Skutecznie. Środek wprawdzie służy do mycia okien, ale wszystkie chwyty dozwolone. A jak już się ma to cholerstwo na twarzy, to różne myśli przychodzą do głowy. Ręka nie cofa się przed najgorszą chemią, bo grunt to się nie poddawać.

Nie poddawaj się!Nie poddawaj się!

Z opryszczką walcz jak lwica

Zanim się zamkniesz i będziesz przeżywać porażkę z powodu opryszczki, zawalcz. Jak nie Windex, to na pewno coś innego. Odradzam tylko środki na bazie kwasów, te nadają się wyłącznie do zabijania zarazków w toaletach. Sugeruję też, by walczyć zarówno na zewnątrz, jak i toczyć wewnętrzny bój. Można się w tym wspierać substancjami na bazie alkoholi, choć równie dobrze robi uspokajająca herbata.

Efektem boju jest z reguły zapacykowana gula na wargach, którą przygryzasz nerwowo, robiąc minę niby to zafrasowanej. Problem polega na tym, że jakby się nie starać, to i tak wszyscy wiedzą, że coś jest nie tak. A im dłużej zagryzasz i pacykujesz, tym bardziej widać. 30 kilo szminki i dwie tony pudru na nic się zdadzą. Psychologowie zawsze w takich sytuacjach doradzają zmianę postawy i przekuwanie niewątpliwego nieszczęścia, jakim jest opryszczka, w sukces. Czyli powiedz sobie: "ja się cholera z tym paskudztwem nie pokażę, ja się nie będę całować? Będę! I to jak jeszcze!"

Zrób z opryszczki atut!

Jeśli w planach miałaś randkę, nie odwołuj jej! Oczywiście, na wstępie rozbrój partnera szczerością - powiedz, mu co i jak. Wyjdź na przykład z inicjatywą wspólnego zgłębiania natury opryszczki, wtedy zaoszczędzicie na kinie, bo dr Google na ten temat ma naprawdę dużo do powiedzenia. A czy jest coś bardziej romantycznego od wspólnego przeglądania linków z Internetu? Trzymacie się za ręce i scrollujecie. Gdyby to, co przeczytacie, was nie zraziło i zanosiło się jednak na coś więcej, nadmień partnerowi od razu, że raz zakażony już nigdy się tego nie pozbędzie i zawsze, nawet jak się rozstaniecie, będzie cię miło wspominał, ilekroć na jego ustach pojawi się piekące zimno. Powinien sam zrezygnować z kontaktów cielesnych, względnie zaproponuje seks bez całowania. Albo dodajcie nowy, podniecający element - seks w torebce foliowej na twarzy. Tylko zrób sobie dziurki na nos, żebyś się nie udusiła.

Gdy akurat masz w planach ślub, postępuj podobnie. Nie odwołuj imprezy! Uczyń z opryszczki symbol, domaluj płatki róż do parszywych bąbelków na ustach, względnie wspólnie z makijażystką stwórzcie inny okolicznościowy kwiat. Gościom i wybrankowi mów, że twoja miłość aż kwitnie. Nikt się raczej nie zbliży z buziaczkiem, bo nie ma nic gorszego niż zepsucie pannie młodej makijażu.

Gdyby opryszczka dopadła cię w staraniach o pracę i musisz się z nią na twarzy wybrać na rozmowę, od razu oznajmij potencjalnym szefom, że twoje zaangażowanie jest tak duże, że aż przypłacasz to zdrowiem. Wszak to wirus. Zrób z opryszczki symbol swojej waleczności w imię pomnażania zysków w przedsiębiorstwie, do którego aspirujesz. Zaznacz też, że jeśli cię od razu przyjmą, to mogą być spokojni, bo chwilowo żadnego romansu nie nawiążesz w pracy.

Opryszczka a postawa nonkonformistyczna

Opryszczkę traktuj jak wyzwanie, rękawicę rzuconą światu i zjadliwym spojrzeniom. Pokazuj ją wszem i wobec, z wyzywającym uśmieszkiem. Wydymaj usta zwłaszcza na wszystkich mięczaków i mów, że przecież ich nie byłoby stać na taką odwagę. Niech to stanie się twój manifest, wypnij pierś oraz usta z bąbelkami albo strupem i śmiało. Avanti!

Widzisz? Od razu lepiej. Kompleksy jakby zniknęły, pryszcze przy tym wykwicie też przestały się liczyć i jakby same z siebie zbladły. Jeden obrót mózgiem w przeciwnym kierunku niż oczekuje od ciebie społeczeństwo i od razu lepiej. Ha, myśleli, że się załamiesz, że nie przyjdziesz, odwołasz. Twoje koleżanki już były gotowe przysłać ci zapas czekolady na pocieszenie, a tu proszę. Idziesz z wysoko podniesioną głową wbrew obiegowym opiniom i stereotypom. Że z opryszczką się nie da? Ty potrafisz.

A tak w ogóle, to następnym razem nie nakładaj sobie na bąble pasty do zębów, ani innych podręcznych paskudztw. Najlepiej robią leki albo apteczne smarowidła. Jak szybko posmarujesz to dziadostwo, to może się uda nawet bez wykwitów. Bądź czujna.

Agnieszka Durska / Foch.pl

Więcej o: