Manifa - 13 powodów, by pójść i jeden, by nie iść

Koleżanki z "Wysokich obcasów" ogłosiły manifest - listę 13 powodów, dla których warto pójść na Manifę. Ja w kontrze mam tylko jeden punkt, dla którego nie pójdę - bo nie chcę.

fot. Zrzut ekranu wysokieobcasy.pl fot. Zrzut ekranu wysokieobcasy.pl

Być może z tym moim "bo nie chcę" brzmię jak szatniarz z "Misia" ("Nie mamy pańskiego płaszcza. I co nam pan zrobi?"), ale jestem gotowa uzasadnić powody mojego niechcenia. Podstawowy jest taki, że nie uważam, aby Manifa w jakikolwiek istotny sposób wpływała na rzeczywistość (prawo, porządek społeczny itd). To po prostu przechadzka ulicami Warszawy w dość sympatycznym i zawsze urokliwie kolorowym tłumie z rozmaitymi hasłami na transparentach (z którymi nie zawsze się zgadzam, dodajmy). Miła rekreacja, ale nie czuję, abym z jakiegokolwiek powodu musiała brać w tym udział.

Tymczasem koleżanki z "WO" przedstawiają udział w Manifie jako lek na całe zło tego świata - a przynajmniej Polski. Powody, które podają są tak dużego kalibru (a inne tak szalone i od czapy), że nie mogę zostawić ich bez słowa komentarza.

1. Bo męska antykoncepcja istnieje, ale skoro tylko kobietom na niej zależy, to nie jest dostępna w sprzedaży

Po pierwsze nie jest to prawdziwy powód, dla którego męska antykoncepcja farmakologiczna nie została jeszcze wdrożona do produkcji (chodzi o skutki uboczne, których naprawdę nie należy lekceważyć), a po drugie już widzę jak w wyniku moich oburzonych pokrzykiwań na ulicy w Warszawie Światowa Organizacja Zdrowia zmieni swoje rekomendacje w tej sprawie.

2. Bo kobiety zarabiają coraz mniej, a mężczyźni coraz więcej

No chciałabym zarabiać więcej, choć z całą pewnością już teraz zarabiam więcej niż co najmniej kilku znanych mi mężczyzn. I tak, uważam, że to totalnie niesprawiedliwe, gdy kobieta i mężczyzna na równoważnych stanowiskach nie zarabiają tyle samo (bez względu na to, która płeć zostaje poszkodowana). Natomiast nie wierzę w podwyżki dla kobiet, które poszły na Manifę.

3. Bo jeśli kobiety nie będą mówić głośno o swoich prawach, to nikt tego za nas nie zrobi

No to mówmy. Piszmy. Dyskutujmy. Miejmy mądre, przemyślane argumenty. Piszmy ustawy. Szukajmy rozwiązań. Natomiast upraszczająca rzeczywistość poetyka gniewnych haseł na manifestacjach (wszelkich manifestacjach - taka ich uroda) nie bardzo sprzyja rozmowie. Takie mam wrażenie.

4. Bo kolejne reformy edukacyjne zamieniają nasze dzieci orły w nieloty

Może nie jestem fanką reform edukacyjnych w naszym kraju, ale to właśnie przykład upraszczającego hasła, które nie sprzyja żadnej merytorycznej wymianie myśli.

5. Bo chcemy mieć prawo, by nie mieć traumy po poronieniu

Rozbiór logiczny tego zdania przyprawia mnie o lekką migrenę i obawiam się, że żadna ustawa ani w ogóle nic na świecie nie jest w stanie zagwarantować braku traumy. To jakby żądać braku depresji albo braku zadrapań.

6. Bo brakuje nam solidarności kobiecej, nie potrafimy przejść ponad podziałami

I dlatego sugerujemy, że kto nie z nami ten przeciw nam? "13 powodów, dla których warto pójść na Manifę" pewnie nie wywołałoby mojej irytacji gdyby nie towarzysząca im rysunek autorstwa Marty Frej (skądinąd bardzo przeze mnie cenionej za dowcip). Obrazek przedstawia panią piłującą gałąź, na której siedzi a towarzyszy jej napis: "Jak ja nie cierpię feministek" . Jednym słowem kobieta, która dystansuje się od feminizmu podcina gałąź, na której siedzi - bo feminizm jest jedyną opcją? Bo kto nie z nami ten przeciw nam? Jest to optyka, która mnie gniewa od zawsze i budzi mój sprzeciw.

7. Bo statystyki dotyczące umieralności kobiet w wyniku nielegalnie przeprowadzonej aborcji wciąż są zatrważająco wysokie

I spadną, jak wezmę udział w Manifie?

8. Bo państwo interesuje się dzietnością, a dziećmi już nie

Może nie jestem fanką polityki rodzinnej w naszym kraju, ale... patrz punkt 5.

9. Bo kwota dla kobiet na listach wyborczych daje zbyt mały efekt

No więc może to nie był dobry pomysł z tą kwotą? Bo to nie jest rozwiązanie narzucone przez kosmitów tylko efekt feministycznego lobbingu. Nawiasem mówiąc uważam, że całkiem dobre przynosi efekty - choć jeszcze lepsze przynosi po prostu równe traktowanie kobiet, co, jak wierzę, jest możliwe i bez odgórnych rozporządzeń.

10. Bo związki kobiet z cudzoziemcami uważane są za antypolskie

Fakt, że istnieją idioci zdolni do sformułowania takiej myśli (że związek Polki z obcokrajowcem jest antypolski) jest zasmucający, ale jak udział w Manifie to zmieni?

11. Bo program 500 plus dyskryminuje tych, którym pomoc należy się najbardziej

Zgadzam się. Ale komuś (zapewne niejednej z manifestujących) też na pewno pomoże. A lepsza jakaś pomoc niż żadna - tej ze strony państwa dotąd nie doświadczałam, więc witam jako miłą odmianę.

12. Bo zgodnie z obowiązującym prawem za porwanie własnego dziecka nie ma kary

Znów - skomplikowanej kwestii prawnej nie załatwi się hasłami. To jeden z tych przypadków, gdy bardzo łatwo wylać dziecko z kąpielą, a formułowanie przepisów powinno chronić przed dyskryminacją obie płci (bo gdy porywaczką jest matka, to co - dobrze, że prawo ją chroni?).

13. Bo Manifa może być zaczątkiem zmiany społecznej

Może. Oby była. Tego życzę wszystkim koleżankom i nieznajomym, które wezmą udział w niedzielnym marszu.  Ja zaś pozwolę sobie trwać w mym sceptycyzmie i braku feministycznej identyfikacji, a o prawa kobiet (lub po prostu ludzi) walczyć innymi metodami. Także o moje małe, uparte prawo do tego "nie chcę".

Więcej o: