Kim Kardashian: pokazała w internecie już wszystko, a teraz pokazuje pazurki

Jej nagie zdjęcia widzieli już wszyscy, ale nikt się nie spodziewał, że taka z niej ostra laska. Oto Kim Kardashian, która rozpętała dyskusję o tym, czy kobieta może robić to, co chce.

Kim Kardashian (https://www.instagram.com/kimkardashian) Kim Kardashian (https://www.instagram.com/kimkardashian)

Pozornie nie wydarzyło się nic nowego. Kim Kardashian West wrzuciła na Instagrama zdjęcie, na którym czarnymi paskami zasłoniła łono i sutki. Cała reszta - od piersi po uda - nie pozostawiała wiele dla wyobraźni. Zdjęcie zdobyło prawie półtora miliona lajków.

Ale nie wszystkim się spodobało. Bette Midler, legendarna amerykańska aktorka komediowa, napisała na Twitterze, że następnym razem, żeby zaszokować, Kim będzie musiała pokazać zdjęcia z wnętrza jelit. 19-letnia Chloë Grace Moretz, która gra teraz w filmie science fiction "Piąta fala", zdenerwowała się na Kim, że daje dziewczynom zły przykład, pokazując, że tylko ciałem mogą zdobyć sławę.

Do krytyki przyłączył się brytyjski dziennikarz Piers Morgan, który zaoferował, że kupi Kim ubrania, jako że jej mąż, Kanye, narobił sobie długów. Kim zamiast jak zwykle przemilczeć hejt, podniosła rękawicę rzuconą przez niechętnych jej celebrytów. Biorąc przykład z Kanye, który lubuje się w twitterowych potyczkach, odwdzięczyła się pięknym za nadobne.

"Wybaczcie, że późno dołączam do imprezy, ale właśnie zainkasowałam 80 milionów dolarów, które zarobiłam na mojej grze i przelałam 53 miliony na wspólne konto" , zaczęła Kim. Ogryzając się Bette Midler zasugerowała, że amerykanska ikona jest już nieco za stara na nocne potyczki w internecie. Z kolei Chloë powitała na Twitterze, sugerując, że nikt młodej aktorki nie zna i złośliwie odniosła się do jej półnagiego zdjęcia na okładce magazynu NYLON. A Piersowi dopiekła, komentując, że "zamężnej kobiecie nie proponuje się zakupu ubrań, chyba że na portalu Ashley Madison" (wśród użytkowników serwisu dla zdradzających małżonków była ponoć żona Morgana). Twitterową tyradę Kim spuentowała kolejnym nagim zdjęciem oznaczonym hasztagiem #liberated (#wyzwolona).

Kim Kardashian Kim Kardashian (https://www.instagram.com/kimkardashian)

Chwilę później w ślad za Kardashian podążyli jej sławni fani. Ariel Winter, aktorka z serialu "Współczesna rodzina" napisała, że nie wolno krytykować kobiet za to, że pokazują swoje ciała. Abigail Breslin dodała, że "slut shaming", czyli zawstydzanie kobiet za ich stosunek do ciała, jest zawsze karygodny. A Emily Ratajkowski, która sama nie stroni od nagości, zachwyciła się tym, że Kim wzięła seksualność w swoje ręce, nie pozwalając sobie na bycie obiektem, kreowanym na potrzeby mężczyzny.

Choć dyskusja trwa, Kim postanowiła mieć w niej ostatnie słowo, zamieszczając na swojej stronie internetowej esej o kobiecej sile.

"Nie biorę narkotyków, prawie nie piję, nigdy nie popełniłam przestępstwa, a jednak ludzie uważają, że daję im zły przykład, tylko dlatego, że jestem dumna z mojego ciała" .

Odnosi się także do seks taśmy ze swoim udziałem z 2003 roku. Kardashian pisze, że już dawno pogodziła się z tym, że wszyscy widzieli, jak uprawia seks, a to, że teraz pokazuje swoje ciało, nie jest uprzedmiotowieniem, a upodmiotowieniem jej jako kobiety. "Moja seksualność daje mi siłę. Moje ciało daje mi siłę. To, że pokochałam moje wady, też daje mi siłę. Miłości do mojego ciała nauczyły mnie wszystkie silne kobiety w moim życiu - mama, babcia i siostry. Chciałabym tę naukę przekazać także mojej córce. Jestem matką, siostrą, córką i bizneswoman. Mam prawo być seksowna" - zakończyła Kim.

Kim jest kuta na cztery nogi, powiecie. Kim robi na swoim ciele pieniądze, dodacie. Ale co z tego? Czy my, kobiety, krytykując Kim za to, że wydaje nam się cwana, próżna i pusta, nie robimy sobie same krzywdy? Czy widząc w niej tylko ciało, bo się tego ciała nie wstydzi, sami nie zapominamy o tym, że ma coś do powiedzenia? Czy same nie ulegamy stereotypom narzuconym nam przez mężczyzn, że, naga ładna musi być głupia musi być łatwa, a pewna siebie musi nienawidzić innych kobiet?

Muszę przyznać, że do Kim mam słabość. Większą niż do Beyoncé, Jennifer Lopez i Taylor Swift razem wziętych. Nie dlatego, że jest intelektualistką, ale dlatego, że inteligentnie manipuluje widzami. Nie dlatego, że jest piękna, seksowna, czy zgrabna (chociaż jest, co zdjęcie pokazuje w pełnej okazałości), ale dlatego, że lubi swoje ciało, więc je pokazuje. Tak po prostu, bo może, bo ludzie chcą je oglądać, bo zarabia na tym miliony.

Cóż, kobiety, która robiąc, co jej się żywnie podoba, ma głowę do interesów, ciało do zabawy i serce we właściwym miejscu, naprawdę należy się bać. Bo jeszcze gotowa rozpętać rewolucję.

Więcej o: