Selfie z delfinem albo rekinem? Czy ludzie są coraz głupsi?

Nie potępiam, ani nie drwię z ludzi, którzy MUSZĄ publikować swoje zdjęcia na fejsie. Nie potępiam tego zjawiska, dopóki ci ludzie nie robią sobie zdjęć z dzikimi zwierzętami, doprowadzając je przy okazji do śmierci.

Nie ma selfie? wyjazd się nie liczy Nie ma selfie? wyjazd się nie liczy /fot. Pexels.com CC0

Podczas gdy głupota i bezmyślność przedstawicieli mojego gatunku mogą śmieszyć, to próżność i okrucieństwo są już bardzo wkurzające. Owszem, bawią mnie niektórzy laureaci Nagród Darwina. Cóż, takie małe guilty pleasure. Zdobywcy wyżej wspomnianych nagród szkodzą sobie sami, więc to, co robią, to ich problem. Gorzej, gdy zaczynają stanowić zagrożenia dla innych przedstawicieli swojego gatunku (patrz pijani kierowcy) lub dla innych gatunków (patrz ludzie tak w ogóle). Niewykluczone, że niedługo ktoś ustanowi odrębną kategorię Nagród Darwina dla amatorów selfie. Okazuje się, że takie zdjęcie może się stać przyczyną śmierci. W 2015 roku więcej ludzi zginęło robiąc sobie selfie, niż w wyniku ataków rekina.

Fajnie jest lubić siebie i mieć wysoką samoocenę. Czasem jednak akceptacja przeradza się w bezkrytyczny egocentryzm. Patologiczne narcyzy wyrażają samouwielbienie za pomocą selfie, publikowanych ochoczo na popularnych portalach społecznościowych. Nie do końca rozumiem ten autoerotyzm.

Nie robię selfie, które kiedyś nazywały się po prostu autoportretami (ale to już przestarzałe słowo, które nie pasuje do współczesnych czasów). Nie odczuwam potrzeby udokumentowania dziubka, ani fotografowania swojego odbicia w lustrze, takiego z nastrojową lub zdziwioną miną. Nie dlatego, że jestem jakaś niewyględna, albo wybitnie niefotogeniczna. Mieszczę się w estetycznej normie. Po prostu, nie kręci mnie robienie sobie zdjęć i wrzucanie ich na Facebooka. Ani robienie zdjęć swojego tyłka, ponoć to teraz hit. Chyba każda szanująca się "gwiazda" Instagrama zrobiła już zdjęcie wypiętych, umięśnionych pośladków. Świat nie widział jeszcze twoich czterech liter? Błąd, najwyższy czas żeby to nadrobić. Może coś jest ze mną nie tak, może to z powodu Czarnobyla, w każdym razie autoportret w internecie to nie moja bajka.

I choć poprzedni akapit, jest podlany ironią i zawiera szczyptę kpiny, to teraz będę bardzo poważna. Zabijanie zwierząt niejako przy okazji selfie uważam za karygodny (dosłownie) czyn. Zostawcie dzikie zwierzęta w ich naturalnym środowisku.

Delfiny najlepiej czują się w naturze /fot. brownpau Flickr CCo Delfiny najlepiej czują się w naturze /fot. brownpau Flickr CCo

Najwyraźniej orły autopromocji doszły do wniosku, że skoro ludzie lubią zwierzęta, to selfie z uroczym ssakiem zagwarantuje im jeszcze większą popularność i jeszcze więcej tych superważnych lajków. Najlepiej wybrać ładne i miłe zwierzę. Koty są świetne, ale zbyt oklepane zarazem. Lepsze będzie dzikie zwierzę. O tu widzę małego delfina, który pływa sobie w oceanie.

Okropnie się zdenerwowałam, gdy przeczytałam o bandzie idiotów, którzy zabili delfina na plaży w Argentynie robiąc sobie z nim zdjęcia. Mało rzeczy wkurza mnie tak bardzo, jak bezmyślne okrucieństwo wobec słabszych, w tym zwierząt. Ludzka głupota wynikająca z potrzeby próżności doprowadza mnie do wściekłości. Niecały miesiąc później kobieta pozbawiona wyobraźni zabiła łabędzia, ponieważ chciała sobie zrobić z nim zdjęcie.

Ręce mi opadają. Słów mi nie brak, ale są niecenzuralne, więc się powstrzymam. Z trudem. Mogę mieć tylko nadzieję, że powszechne piętnowanie takich idiotycznych zachowań powstrzyma ludzi przed bezmyślnym okrucieństwem. Przed głupotą raczej nie. Cóż, przynajmniej niektórzy eliminują się sami.

Magda Acer

Więcej o: