Ptaszek to nie wszystko, czasami mam ochotę na seks z kobietą

Są takie dni, kiedy mam ogromną ochotę na seks, ale nie na seks z mężczyzną, ale na miłosne tete-a-tete z kobietą. Nie chcę kłującego zarostu wokół ust, nie chcę ptaszka - pragnę miękkości, cipki oraz empatii.

rys. Magda Danaj Problemy techniczne można pokonać... rys. Magda Danaj

Kiedyś już wyznałam, że mam biseksualne ciągoty. Zresztą całkowity heteroseksualizm dotyczy naprawdę niewielu z nas - według Alfreda Kinseya zaledwie kilku procent społeczeństwa. Cała reszta to fascynująca skala odcieni: gustów, apetytów, pragnień. Przeprowadzone prawie 70 lat temu badania amerykańskiego seksuologa dobitnie udowodniły, że 25% kobiet miewa ochotę na homoseksualny seks, a 19% miało przynajmniej raz w życiu kontakt seksualny z przedstawicielką własnej płci - uwaga - zakończony orgazmem!

Jestem biseksualna i jest mi z tym bardzo dobrze. Lubię kobiety. Nie tylko towarzysko. Lubię kobiece ciało, uwielbiam dotyk miękkich ust, kocham piersi i cipki. Tyle do dotykania, tyle co całowania. Całkowicie rozumiem męską fascynację babskimi krągłościami - sama często łapię się na bezczelnym zagapieniu w cudzy dekolt.

Szaleję ze seksem z facetami. Moje ciało zostało do niego stworzone, seksualna damsko-męska kompatybilność nie przestaje mnie zaskakiwać i podniecać. Uwielbiam fiutki, męskie feromony i siłę. Ech, wiecie, czasami jednak miło poczuć ten cholerny zarost ocierający się o uda, być przypartą do ściany lub po prostu z satysfakcją patrzeć na napinające się w kroku spodnie. Tak, kocham seks hetero, szczególnie, że męski kochanek to zawsze pewna niewiadoma i wyzwanie.

Ptaszek to nie wszystko, czasami mam ochotę na seks z kobietą Bzykanko z kobietą to nie tylko seks (fot. Marco Gomes/Flickr)

Seks z kobietą to zupełnie inna bajka. Już samo całowanie jest zupełnie inne. Pamiętam mój pierwszy całuśny raz z dziewczyną (koleżanka ze studiów). Obie rozstałyśmy się niedawno z chłopakami i pogrążałyśmy się w dramatycznych opowieściach o tych palantach (no wiadomo) oraz o tym, jak jest nam obezwładniająco źle. Od słowa do słowa, od współczującego dotknięcia ramienia do odgarnięcia włosów z zapłakanego policzka i zaczęłyśmy się całować. Niewiele przeżyłam w życiu bardziej czułych i wzruszających na poziomie erotycznym momentów.

Nie doszło wtedy do niczego więcej. Ale na te parę chwil połączyło nas coś szalenie podniecającego. To nie było coś, co jarało tylko seksualnie, to było coś więcej, a mianowicie pełne zrozumienie i akceptacja. I to jest coś, czego czasami mi brakuje w kontakcie z mężczyznami. Może być uczuciowy szał, miłość stulecia, symbioza dusz, ciał i czego tam jeszcze, ale to nigdy nie będzie to. To nigdy nie będzie pełna empatia.

W te dni, kiedy pragnę seksu z kobietą potrzebuję właśnie empatii. Nie chcę tłumaczyć czego chcę i dlaczego akurat tak. Owszem, dobry kochanek też bywa niezły w zgadywankach albo po prostu w rezultacie wielu przyjemnych prób dowiedział się jak skutecznie zrobić ci dobrze. To jest jednak takie miłe mieć czasami u boku kogoś, kto intuicyjnie wie co, jak i kiedy dotknąć, bo sam czuje dokładnie to samo. Facet, nie mając waginy, mimo najlepszych chęci, nie jest w stanie ogarnąć, co odczuwa kobieta podczas gdy ktoś dotyka jej cipki. Podobnie jak my nigdy nie poczujemy, co czuje facet gdy ktoś kładzie mu rękę na penisie (wielka szkoda).

Lubię mężczyzn, lubię kobiety. Seks z każdą z płci to osobna historia, inne oczekiwania, inne doznania, inna satysfakcja. A wy? Zerkacie na koleżanki i macie ochotę na coś więcej?

Więcej o: