Jak wyglądają zajęcia z edukacji seksualnej w szkole? Opowiada Izabela Jąderek

Wiele się mówi o edukacji seksualnej, ale mało osób wie, jak takie zajęcia wyglądają. Jakie tematy są poruszane? Co dzieci robią w trakcie? Czy są jakieś "ciemne strony" zdobywanej przez nie wiedzy? Zapytałam więc osobę, która takie zajęcia prowadzi - seksuologa Izę Jąderek.

foch.pl/ fot. archiwum prywatne foch.pl/ fot. archiwum prywatne

Przeciwnicy edukacji seksualnej mówią o "seksualizacji" dzieci, do której dochodzi podczas zajęć z edukacji seksualnej. Czy można kogoś "zseksualizować" podczas wykładu? Czy trzeba do tego raczej czynów?

IZABELA JĄDEREK: Przeciwnicy edukacji seksualnej mówią, że na zajęciach uczy się dzieci, jak uprawiać seks lub masturbacji, co miałoby rozbudzić je seksualnie. Żadne zajęcia z edukacji seksualnej prowadzone przez odpowiednio przygotowane do tego osoby nie będą poruszać tematów nieodpowiednich do wieku i rozwoju dziecka. Mało tego, żadne zajęcia nie będą również podkreślały wartości nastolatków poprzez ich wartość seksualną, związaną z atrakcyjnością fizyczną lub szeroko rozumianą "seksownością", bo to zakłada seksualizacja, że nie będą uprzedmiotowiane. Wprost przeciwnie - edukacja seksualna zakłada podmiotowość w mówieniu o emocjach, zachowaniach, np. "nie to znaczy nie" i to, że trzeba je uszanować, że atrakcyjność to nie jest zgadzanie się na danie tzw. dowodu miłości lub wczesne rozpoczęcie życia seksualnego.

Gdyby ktoś z prowadzących przesycał zajęcia erotyką, prowokował nastolatków, uwodził, siedmiolatkom mówił o seksie, podkreślał wyłącznie atrakcyjność seksualną, to rozumiem, że można by było mówić o seksualizacji, ale takie zachowania nie mają miejsca, te informacje są wyssane z palca i służą wyłącznie zastraszeniu dorosłych, wzbudzenie w nich lęku i niepokoju, co będzie skutkowało w rezultacie odmową przekazywania dzieciom jakiejkolwiek wiedzy.

Seksualność jest niezbywalną cechą każdego z nas i trudno jest mi zrozumieć motywację i fanatyczne przekonania niektórych dorosłych o rzekomej seksualizacji. Dzieci chcą i potrzebują wiedzy o płciowości i seksualności i co najważniejsze, mają do niej prawo, tak jak mają prawo do nauki każdego innego przedmiotu. Wychowanie "zdrowego dorosłego" to nie tylko wychowanie osoby, która nie będzie chorować, ale także, która będzie umiała wyrażać otwarcie swoje potrzeby, budować relacje, dbać o siebie i partnera. Będzie szanować i akceptować różnorodność, będzie wspierała tych, którzy pomocy potrzebują, będzie czuła się bezpiecznie i będzie umiała o to bezpieczeństwo zadbać.

Dla dzieci w jakich wieku przeprowadzasz w szkołach zajęcia z edukacji seksualnej?

- Zajęcia z edukacji seksualnej można przeprowadzać już od pierwszych klas szkół podstawowych. Można uczyć dzieciaki np. elementów asertywności, czyli rozpoznawania granic fizycznych, mówienia o swoich potrzebach, rozpoznawania, jaki dotyk jest akceptowany, a jaki nie. Nie każda jednak szkoła sama z siebie zdecyduje się na zajęcia dla tak młodych uczniów. Z reguły więc prowadzę zajęcia dla dzieci od 10 roku życia, to jest 4 klasa szkoły podstawowej do ostatniej klasy ponadgimnazjalnej.

Czy to tylko wykład, czy też jakieś ćwiczenia, dyskusja z uczestnikami? Jak wygląda scenariusz przykładowych zajęć?

- Zajęcia to zawsze mieszanka różnych narzędzi dydaktycznych. Są elementy wykładu, kiedy mówię np. o rodzajach antykoncepcji, to zwykle trwa kilkanaście minut, a później dyskutujemy, dzielę uczniów na grupy i robimy ćwiczenia potem je omawiając. Daję również wydrukowane materiały.

Zaczynam zawsze od przedstawienia się, nawiązuję kontakt z grupą, mówię o czym będziemy dzisiaj rozmawiać, ustalam minikontrakt - tzn. mówię, że chciałabym i zależy mi na tym, żeby każdy czuł się bezpiecznie, żeby się z siebie nie śmiać, bo mamy prawo mylić się lub czegoś nie wiedzieć, że jest dobrowolność uczestnictwa, przedstawiam temat zajęć. Potem zwykle, w zależności od tematu zajęć, jest burza mózgów - np. zadaję pytanie, jak rozumieją słowo asertywność lub przemoc. I tu padają różne słowa. Omawiamy każde, młodzież ma bardzo dużo własnych doświadczeń, często związanych z agresją lub przemocą i potrafi szalenie dojrzale odpowiadać i niejeden raz mnie zaskoczyć.

Jak omówimy to, co się pojawia, zwykle ja przedstawiam miniwykład, taki interaktywny, a potem uczniowie ćwiczą - mogą być to np. scenki z asertywnej komunikacji, mówienia o swoich potrzebach albo przygotowanie własnego regulaminu antyprzemocowego, albo układamy zachowania seksualne od najmniej ryzykownych w kontekście zakażeń do najbardziej ryzykownych. Mogą też przygotować własną grę antydyskryminacyjną albo na karteczkach dostają zdania, elementy dojrzewania psychoseksualnego i mają określić w grupach, co jest prawdą a co mitem (tu są zdania o miesiączce, polucjach, pobudzeniu seksualnym) albo układają metody antykoncepcji w podziale na mechaniczne, chemiczne, hormonalne.

Jakie tematy są na takich lekcjach najczęściej poruszane?

- Myślę, że warto powiedzieć, że zajęcia z edukacji seksualnej, to nie uczenie dzieci seksu. Bo niestety, kiedy mówimy seks lub seksualność, to traktujemy to słowo wyłącznie z jego najwęższym rozumieniem, czyli z uprawianiem seksu. Tymczasem seksualność to całość funkcjonowania człowieka, związana z emocjami, zdrowiem, fizjologią, normami. Zdarza się, że szkoła lub ośrodek, który mnie zaprasza ma swoją wizję na takie zajęcia i zgłasza się z określonymi potrzebami (np. wyjaśnić dzieciom istotę dojrzewania psychoseksualnego), ale są też takie miejsca, i ich jest zdecydowana większość, które mówią, w jakim wieku jest grupa, która miałaby zostać zajęciami objęta i wtedy proponuję tematy, które warto byłoby omówić.

Te szkoły zwykle mówią, że młodzież nie miała do tej pory żadnych zajęć z edukacji seksualnej, które byłyby odłączone od przedmiotu wychowanie do życia w rodzinie i są otwarte na sugestie z mojej strony. Nie zawsze udaje się przeprowadzić cały program zajęć z edukacji seksualnej, ale cztery lub pięć tematów, tak. Te zajęcia obejmują elementy dojrzewania psychoseksualnego, czyli istotę zmian zarówno biologicznych, jak i emocjonalnych; zachowania erotyczne młodzieży i tu rozmawiamy o pierwszych kontaktach erotycznych i seksualnych, flircie, całowaniu, pettingu, inicjacji seksualnej. Robimy ćwiczenia i dyskusje o tym, jak powinna wyglądać inicjacja seksualna, kiedy jest, co to znaczy, żeby była ona świadoma i bez żadnej presji.

Zajęcia obejmują również omawianie norm seksualnych, w tym norm społecznych, medycznych, poruszamy również aspekty norm religijnych i wskazujemy na różnice pomiędzy tym, co wskazuje religia a np. normy medyczne. Tu młodzież ma dużo pytań o homoseksualność. Zajęcia z edukacji seksualnej to również wspomniana przeze mnie wcześniej asertywność seksualna, która jest, wg mnie, bardzo niedocenianym obszarem wiedzy, ale także przemoc na tle seksualnym, zagrożenia cyberprzestrzeni, antykoncepcja.

Czy mówisz o rzeczach, które mogą być dla dzieci "nieodpowiednie"? Np. porno?

- Pytanie, co to znaczy i wg kogo "nieodpowiednie". Tak naprawdę, w zależności od światopoglądu, własnej seksualności, każda treść, którą przekazuje się dziecku, może być oceniona jako nieodpowiednia. To zwykle w nas dorosłych pojawia się takie przekonanie, że jakaś treść może być dla dziecka nieodpowiednia, bo np. rozbudzi to dziecko seksualnie. Tymczasem dziecko traktuje tę wiedzę jako zaspokojenie ciekawości, bo zwyczajnie jest ciekawe. W mediach, w codziennych rozmowach, cały czas mówi się o seksie, pornografii, teraz aborcji, antykoncepcji - nastolatek nie jest odrębnym bytem, który nie słyszy takich treści. Do niego one też docierają, więc będzie się tym interesował. I będzie zadawał pytania. Jeśli nie w domu, bo może rodzice już raz go zbyli, to na zajęciach.

Badania wskazują, że już dziewięcioletnie dzieci oglądają pornografię. Te same badania, na zlecenie Komisji Europejskiej, wskazały, że ponad 60% nastolatków miało kontakt z tymi treściami, a ponad 30% codziennie. Zatem, tak, mówię. Nastolatek uczący się relacji interpersonalnych i seksualnych wyłącznie na podstawie oglądania porno, będzie tę wiedzę miał nieprawidłową. Wykształci sobie wizję seksualności opartą na uprzedmiotowieniu, przemocy, agresji, a potem będzie w taki sposób budował swoje relacje. Powiedzenie nastolatkowi, że nie stosuje się przemocy na bliskiej osobie, że ciała ludzkie nie wyglądają tak jak na filmach pornograficznych, jest elementem mogącym uchronić niejedno dziecko przed przemocą lub wykształceniem kompleksów dotyczących ciała.

Czy mówisz też o rzeczach, które są sprzeczne z katolickim światopoglądem - mam na myśli np. aborcję, in vitro czy antykoncepcję?

- Tak, mówię. Młodzież często sama zadaje te pytania, np. o antykoncepcję po stosunku. I wtedy wszystko im wyjaśniam, czym ona jest, jak i kiedy można ją stosować, dlaczego nazywamy ją awaryjną. O in vitro i aborcję pytają dość rzadko, nie jest to też tematem zajęć, jednak jeśli pytanie padnie, to nie unikam odpowiedzi.

Natomiast tematem zajęć są zawsze heteroseksualność, homoseksualność i biseksualność. Młodzież pyta, czy to normalne, czy tak można. I wtedy rozmawiamy. Podaję wtedy też inne kwestie, z którymi kościół się nie zgadza, jak np. seks przed ślubem lub właśnie antykoncepcja vs. naturalne metody sterowania płodnością (które wg rozumienia nauki antykoncepcją nazwać nie można). Mało tego, młodzież często pyta o transseksualność - chcą wiedzieć, co to znaczy, czy często tak się dzieje, że ktoś "się zmienia".

A czy pokazujesz jak zakładać prezerwatywę na banana?

- Na banana nie. Ale na zajęciach, w zależności od akceptacji szkoły, często mam ze sobą fantom i oczywiście prezerwatywy, aby każdy nastolatek i nastolatka mogli nauczyć się, jak ją założyć. Bardzo wiele szkół, począwszy od starszych klas gimnazjum, skończywszy na najstarszych ponadgimnazjalnych, prywatnych i państwowych, nawet z obecnością pani pedagog na lekcji, wręcz o to prosi. Bo ci nauczyciele często nie wiedzą, jak o antykoncepcji rozmawiać i czują się skrępowani wyjęciem prezerwatywy na lekcji. Na takich zajęciach, każda chętna osoba, ma możliwość założenia prezerwatywy.

Młodzież ma mnóstwo pytań: "czy dwie założone chronią lepiej niż jedna?", czy jak wleję wodę do środka, to znaczy że prezerwatywa jest szczelna i mogę ją założyć?". Zatem uczymy się, jak prawidłowo użyć prezerwatywy, jak ją otworzyć, którą stroną nakładać. Jeśli szkoła nie wyraża zgody na fantom, to zwyczajnie każdy nastolatek ma możliwość otworzenia prezerwatywy, sprawdzenia, którą stroną należy ją nałożyć, ale także jak sprawdzić i nauczyć się, czy prezerwatywa jest atestowana, w jaki sposób nie można jej przetrzymywać (np. na słońcu, nie otwierać nożyczkami lub zębami).

Czy są jakieś badania na temat wpływu wiedzy na temat seksualności człowieka na zachowanie dzieci/nastolatków? Czy są jakieś negatywne konsekwencje wiedzy o seksualności, fizjologii itd?

- Badań na temat edukacji seksualnej jest bardzo dużo. Wiele z nich przeprowadza prof. Zbigniew Izdebski, a także nieoceniona w tym obszarze prof. Barbara Woynarowska, dr Alicja Długołęcka. Badania wskazują, że przekazywanie dziecku wiedzy o seksualności chroni je przed ryzykownymi, pochopnymi zachowaniami seksualnymi, podwyższa wiek inicjacji seksualnej, młodzież umie rozpoznawać swoje granice, umie powiedzieć "nie", jeśli nie chce jakiegoś zachowania, umie budować relacje oparte na szacunku.

Dodatkowo przekazywanie wiedzy o fizjologii, jest elementem, który dotyczy każdego z nas, niezależnie od wieku, płci, niepełnosprawności. Odmawianie tej wiedzy jest pozbawianiem edukacji dotyczącej własnego ciała, jego zmian, powoduje wstyd i zaniepokojenie u młodzieży, która czasem nie wie, co się z ich ciałem dzieje i na co jeszcze powinni być przygotowani. Komunikacja w relacjach to element bezpiecznych, odpowiedzialnych więzi międzyludzkich, szacunek i partnerstwo, edukacja o przemocy to m.in. element profilaktyki, kształcenie antydyskryminacyjne. Młodzież tej wiedzy potrzebuje.

* Izabela Jąderek - psycholog i seksuolog, wykładowca Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej. Właśnie ukazała się jej książka "Seksolatki" , w której podpowiada, jak rozmawiać z nastolatkami o seksie.

Wydawnictwo PWN Wydawnictwo PWN

Więcej o: