Najgorsze bzdury o seksie, w które niektórzy nadal święcie wierzą

Nie będę teraz - choć korci - wnikliwie analizować wiedzy Polaków o seksie. Jest podobna do tej o polityce i medycynie. Wokół sami eksperci. Nic zatem dziwnego, że najbzdurniejsze nawet mity o seksie mają się doskonale. Oto garść przykładów.

1. Utrata dziewictwa wiąże się z bólem i hektolitrami krwi. Ha, oczywiście, że tak może być. Zwłaszcza gdy w szale namiętności rozetniemy sobie łuk brwiowy a przynajmniej uderzymy defloratora kolanem w nos. W innym przypadku jest wielce prawdopodobne, że przekroczenie granicznego wejścia do erotycznej Narnii będzie nieco mniej spektakularne. Nie dość, że obejdzie się bez anielskiej poświaty na kształt traconego właśnie wianka, to też nie będzie towarzyszył mu głośny trzask błony dziewiczej.

Rys. Magda Danaj Rys. Magda Danaj

Jaki zatem będzie ten pierwszy raz? W "Prawie wszystkich pierwszych razach" opisałam to nad wyraz szczegółowo. Był zatem pierwszy raz niezachwycający, był śmieszny, był kolonijny a nawet oburzony oraz po pijaku. Każdy inny i trudny do wyrzucenia z pamięci, nawet jeśli bardzo się chciało.

2. Udany seks? Zawsze kończący się obopólnym orgazmem? Nic prostszego. Owszem, ale w kinie. Nieprzypadkowo napisałam "10 kłamstw o seksie, którymi karmi nas kino". Któż bowiem nigdy nie spotkał się ze stwierdzeniem, że dopasowane pary mają zawsze orgazm w tym samym momencie - tak jak w romantycznych filmach. Komu nigdy nie wpadły w oko piękne sceny miłosne, kiedy on jedną ręką podnosi ją i jej spódnicę, a następnie celnym ruchem lokuje prącie dokładnie tam, gdzie jest jego miejsce. I wszyscy żyją długo i szczęśliwie. W prawdziwym świecie "bączki miłości" oraz inne nieco zawstydzające sytuacje nie należą do rzadkości. W przeciwieństwie do orgazmu, który wcale nie jest tak częstym gościem w naszej alkowie jakby sobie życzyli. Może jeszcze nie wszyscy zaznajomili się z najlepszą instrukcją pieszczenia łechtaczki, jaką kiedykolwiek widziałam - "Palcówki godne laureata Konkursu Chopinowskiego". Polecam, bo jest bezpretensjonalna i słodka. Pomogłaby też może w zwalczaniu mitu najgorszego z możliwych, czyli - prawdziwy orgazm to tylko ten pochwowy.

To nie zawody. A bywa, że to zawód... To nie zawody. A bywa, że to zawód...

3. Łechtaczka to taki mały różowy guziczek, któremu można, ale nie trzeba poświęcać zbyt wiele uwagi. Aha. Oczywiście. Ci, którzy tak myślicie, skończycie w samotności przed telewizorem. Co najwyżej z kotem lub papużką.

Łechtaczka ma aż osiem tysięcy zakończeń nerwowych, czyli dwa razy więcej niż penis. I choć jest krótsza, bo zazwyczaj jej trzon mierzy około 2 cm, to jest od penisa znacznie bardziej wrażliwa. W stanie podniecenia się kurczy. To może niektórych mężczyzn tłumaczyć. Krótkowidzów. (przepraszam z góry mężczyzn noszących okulary, jeśli zauważą malejącą popularność na rynku damsko-męskim).

Melon w roli waginy - godne Oscara! (for. screen YouTube) Melon w roli waginy - godne Oscara! (for. screen YouTube)

4. Smak spermy łatwo zmienić odpowiednią dietą. Jasne. Wystarczy, że ukochany będzie zjadał dziennie dwa kontenery dojrzałych ananasów i popijał basenem olimpijskim soku z mandarynek. Wtedy - kto wie - może i pojawi się lekko cytrusowa nuta. Kto o tym słyszał prącie ręka w górę! Las rąk. Kto znalazł naukowe (nie, nie chodzi mi tutaj o amerykańskich naukowców) potwierdzenie tej tezy? No właśnie, tak myślałam. Bo choć dieta może mieć wpływ na zapach i smak wydzielin naszego ciała, to nie aż taki jak zwykło się sądzić. Głupsze od tego może być...

5. Seks uprawiany tuż po porodzie, w czasie gdy świeżo upieczona mama karmi piersią, jest bezpieczny. Tak, w pewnym sensie. Bo nie grozi za to turnus w gułagu, ani ostracyzm społeczny. Zazwyczaj nie wypomina się również tego z ambony. Jeśli jednak wziąć pod uwagę kwestię prokreacji, to owszem - to jest całkiem dobry czas na powołanie do życia kolejnego beneficjenta 500+.

"Pokolenie wyjmij - włóż" lubujące się w ryzyku, a brzydzące się antykoncepcją hormonalną o prezerwatywach nie wspominając - nad wyraz często należy do wyznawców teorii, że czas po porodzie daje zielone światło na niegrożące rozmnożeniem figle. Brawo. Im nas więcej będzie, tym weselej. Chyba.

***

Przykładów niczym nieuzasadnionej wiary w erotyczne mity jest znacznie więcej. Chociażby wróżenie wielkości penisa z rozmiaru nosa czy stopy czy porównywanie ust do warg sromowych. Drodzy Foszanie, a Wy jakie banialuki o seksie słyszeliście?

Więcej o: