Romans może się przytrafić także tobie - 3 podstępne typy

Polski internet w tej kwestii jest wyjątkowo jednomyślny - nie ma nic gorszego niż zdrada. Ale ponieważ jedną z najmądrzejszych życiowych zasad jest - "nigdy nie mów nigdy" przygotowałam dla was krótki przewodnik, po tym, co kiedyś i wam może się przydarzyć.

rys. Magda Danaj rys. Magda Danaj

Nieszczęśnicy, którym przytrafiła się taka historia nie mogą liczyć na ulgowe traktowanie. Epitety są dosadne, a ocena surowa jakby co najmniej dokonali morderstwa.

Możecie zatykać uszy, tupać nogą z oburzenia albo przewracać oczami, ale takie są fakty. Zdrady się zdarzają, a osoby będące w stałych związkach, nawet tych udanych, potrafią mieć chwile słabości. Powodów jest wiele. Nie będę próbowała ich wszystkich wyłuszczać i zrozumieć.

Dla mnie jednak sprawa jest jasna - często rzeczywistość nie jest tak prosta, jak tylko nieumiejętność panowania nad swoimi popędami. Zanim z fochem i niedowierzaniem (w końcu twój związek jest idealny, twoja rzeczywistość usłana różami, a ty nigdy nie zdradziłabyś swojego misiaczka!) odsądzisz zbereźnicę Lindę od czci i wiary, przeczytaj, co może przytrafić się i tobie.

Odgrzewany kotlet

Twoja miłość z lat dawnych. Studiów albo nawet liceum. Nagle, mimo braku kontaktu przez lata, zaczyna odzywać się jak szalony i koniecznie chce się spotkać. Drugie dziecko nie pomogło widocznie na odratowanie jego małżeństwa albo rozwodzi się i ciebie pierwszą postanowił o tym poinformować, jednocześnie zadając dużo pytań na temat twojego związku.

Odzywa się z taką częstotliwością, że zastanawiasz się, jak udało mu się przetrwać ostatnią dekadę bez ciebie. Zrobi wszystko, żeby się zobaczyć - pojawi o absurdalnej porze w absurdalnej lokalizacji, zawiezie, gdzie tylko będziesz chciała swoim super nowym sportowym autem (tak jakbyś kiedykolwiek była blacharą), po to, żeby spędzić z tobą choć chwilkę. Kusi i mami. Snuje przed tobą wizję jak dobrze bawilibyście się na egzotycznych wakacjach, na które chętnie cię zabierze, z sentymentem wspomina stare, dobre czasy, a te słodkie opowieści podlewa jeszcze komplementami.

Wasza dawna relacja opierała się głównie na tym, że jako smarkacze nie wychodziliście z łóżka. Teraz dzieli was praktycznie wszystko. Z tej mąki chleba nie będzie - ani związku, ani ekscytującego romansu. Nawet jak na chwilę dasz się omamić tym zalewem słodkich słówek i atencją, jaką cię obdarza, to czeka was rozczarowanie. Nie wynaleziono jeszcze wehikułu, który przenosi do czasów, kiedy wszystko było prostsze i zabawniejsze. A na pewno nie jest to grzeszenie ze swoim dawnym chłopakiem.

Rozmowy kontrolowane

Poznajecie się na imprezie, wyjeździe służbowym czy w jakiejś innej sprzyjającej okoliczności. Nie możecie przestać ze sobą rozmawiać - dawno ktoś cię tak nie rozśmieszał, dawno też nie przegadałaś z kimś nowo poznanym tyle czasu.

Zauważasz i doceniasz fakt, że jest atrakcyjnym i szalenie szarmanckim mężczyzną, ale też nie mdlejesz na jego widok. Na wszelki wypadek, żeby trochę dopieścić swoje ego jego zainteresowaniem zaczynasz eliminować ze swoich wypowiedzi i mediów społecznościowych dowody na to, że jesteś w związku. Czujesz, że nie będzie z tego porywów serca i dzikiej namiętności, ale uśmiechasz się do komputera, za każdym razem, kiedy dostajesz od niego maila. Pozwalasz sobie też na fantazjowanie o alternatywnej rzeczywistości u jego boku, szczególnie w momentach, kiedy wyjątkowo doskwiera ci ta, w której się obecnie znajdujesz.

Gdy znika z horyzontu na kilka miesięcy - nie rozpaczasz. W końcu nie żywisz do niego nic ponad zdrową sympatię. Nawet gdy pewnego razu przekroczycie jednak granicę bezpiecznego koleżeństwa jesteś w stanie szybko i bezboleśnie wrócić na wyznaczony wcześniej tor i zachować tak, jakby nic się nie wydarzyło. Spokojnie odbywać spotkania służbowe albo śmiać się z memów z kotami, które podsyła ci mailowo. Ryzyko życiowej kolizji praktycznie zerowe, samopoczucie lepsze. Typ romansu bezpieczny, kontrolowany. I preferowany, jeżeli chcesz mieć wszystko pod kontrolą.

Grom z jasnego nieba

Najgorszy sort. Facet, w którym zakochałabyś się w trzy sekundy, gdyby okoliczności były inne. Przystojny, zabawny, inteligentny. Do tego - pewny siebie i idący przebojem przez życie. Dodatkowo będący w tym samym miejscu życiowym, co ty. Więc oprócz dzikiego pożądania jest między wami także dużo zrozumienia i wspólnych doświadczeń. Ty przechodzisz właśnie trudne chwile w związku, on jest cynikiem, który bardzo lubi swój wygodny konkubinat i swoje dziecko, ale lubi też ciebie.

Każda chwila spędzona razem jest wyjątkowa. Piszecie do siebie miliardy smsów, spotykacie się po kryjomu. Jest ekscytująco i najlepiej na świecie, ale jednocześnie jest to skazane na smutny (i znany od początku) koniec. Czyli sytuacja dramatyczna i przejmująca, co najmniej jak wielka miłość romantyczna.

Nie odzywa się przez chwilę - wpatrujesz się w swój telefon jak sroka w gnat, nie ma go przez chwilę - czujesz się jakby ktoś odebrał ci twój nowy, ulubiony narkotyk. Wpadłaś jak śliwka w kompot. Polecam ze względu na motyle w brzuchu i niezapomniane przeżycia. I nowo zdobytą, cenną świadomość, że nie ma czegoś takiego jak ten jeden jedyny. Nie polecam ze względu na trudny i żmudny proces odkochiwania się. Bo przecież od początku było jasne, że to skończy się źle.

LTN

Dałyśmy naszym piłkarzom fryzury słynnych Orłów Górskiego. Jak wyglądają? FANTASTYCZNIE!