Mężczyzna - prosta istota? Więc czemu tak trudno się porozumieć?

Jolka - zachęcona naszym cyklem listów od Czytelniczek do dzielenia się historiami lub przemyśleniami - uderzyła w babsko-męski temat. I podesłała nam tę znakomitą, ucieszną i wzruszającą anegdotkę. Z morałem: zrozumieć może trudno, ale kochać się da!

Meżczyźni, których znam (w tym mój wybranek) z upodobaniem określają siebie samych jako istoty proste i nieskomplikowane. Mówią to z niekłamaną dumą. Zapewniaja też, że baby (tu pogardliwe prychnięcie, lub lekceważący ton głosu) za cel stawiają sobie komplikowanie wszystkiego. Facet (nie zapomnieć nadać głosowi tonu zwycięskich fanfar) bowiem nie bedzie tracił czasu na odgadywanie naszych intencji, czy poruszania się w meandrach aluzji. Jest na to zwyczajnie zbyt prosty. Za mądry na dziecinne podchody.

Wziąwszy panów za słowo ustaliłam z wybrankiem, że nie będziemy robić sobie niespodzianek na Gwiazdkę czy urodziny. Proste pytanie: co chcesz dostać i o ile jest to w granicach rozsądku - dostajesz (tu się w nawiasach przyznam, że wyszłam z tą inicjatywą po tym jak kupiłam mu wyczekiwaną książkę i na dwa dni przed urodzinami kupił ją sobie sam). Nadchodzi więc ten wspaniały dzień, w którym równie nagle co magicznie starzeję się o rok. Misiek podchodzi i pyta co chcę dostać.

- Filiżankę - odpowiadam po króciutkim namyśle - taką ze spodeczkiem, ładną, z jasnym wnętrzem, bo lubię podziwiać też kolor napoju.

On gapi sie na mnie ciężko.

- Ale po jaki ch**j ci filiżanka? - pyta z wdziękiem.

Tłumaczyć mu po jaki, czy lepiej coś innego wymyślić? Szykbi rzut oka na miśka i już wiem, że lepiej coś wymyślić. Najlepiej nieznacznie droższego, niech się nauczy nie krytykować prostych pragnień.

- To komplet bielizny mi kup. Taki seksowny z koronki.

Ciężkie spojrzenie doprawione nutką pobłażliwej ironii zmienia się wyraz ustępując irytacji i skrajnemu braku zrozumienia.

- Ale po ci to? - On się nie kłoci. On naprawdę nie ogarnia.

Z pełna powagą wytłumaczyć, że w starym t-shircie wstydze się obierac ziemniaki i wynosić śmieci, czy zdradzić, że akurat weszłam na nowy level tworzenia biżuterii hand-made i zradzić, że marzy mi sie też mały palnik acetylenowy? Nadto gdzie ta osławiona męska prostota? Mówie jasno czego chcę i kiedy sprawdzałam ostatnio nie miałam wady wymowy. Co z szumnie reklamowaną powszechną ponoć prawdą, że wystarczy swoje oczekiwania wyrazić zwięźle i prostymi słowami?

- Nowy monitor by mi się przydał - wymyśliłam w desperacji. Już widzę jak mój niezbyt bogaty facet wydaje kilka stówek bym miała nowy monitor na urodziny.

Wydał.

I mam.