O mutancie, który zmienił się w tak-jakby-królewnę, czyli jak dobry biustonosz odmienił moje życie

Cyc powraca - tym razem za sprawą naszej wiernej Czytelniczki Madam Zuzu, która podejmuje istotny temat odpowiedniego dopasowania biustonosza. Niby banał, ale jak potrafi odmienić życie?

Pamiętam wyraźnie chwilę, w której wzięła mnie cholera. Właśnie kupiłam sobie nowy stanik w moim standardowym rozmiarze. Był śliczny, w przymierzalni leżał doskonale i już go kochałam. Przyodziana w nowe cudo poszłam wieczorem na piwo z koleżankami, nieświadoma, iż oto właśnie nadciąga klęska urodzaju. W którymś momencie zauważyłam bowiem niezwykłe zjawisko w okolicy własnego dekoltu - mym oczom zamiast dwóch piersi ukazały się cztery. Szok, zgroza, niedowierzanie!

Przecież miałam dobrany: jedyny dostępny w moim ulubionym sklepie rozmiar, w którym byłam w stanie się dopiąć, magiczne 90D.

Jakoś nigdy nie dziwiło mnie to, że kiedy się pochylałam, mój biust postanawiał zaświecić sutkiem znad krawędzi biustonosza. Że po truchcie do autobusu należało liczyć się z kilkoma sekundami gorączkowego poprawiania bielizny górnej. Sięganie ręką za plecy w celu ściągnięcia obwodu stanika w dół miałam opanowane do perfekcji, tak samo jak regulację rozciągających się zawsze ramiączek. W końcu wszystkie panny, które znałam, miały podobnie. Coś tam czytałam, w "Wysokich Obcasach", że jakaś pani w Warszawie dobiera biustonosze - ale przecież miałam dobrany: jedyny dostępny w moim ulubionym sklepie rozmiar, w którym byłam w stanie się dopiąć, magiczne 90D.

Staniki podtrzymujące (na duchu)Staniki podtrzymujące (na duchu) - www.gemma-correll.blogspot.com

Po wielkim i wstydliwym (bożebożeboże, na pewno ktoś zauważył i wszyscy się śmieją z mutanta) ataku czteropierśnej buły coś we mnie pękło. A jak we mnie coś pęka, to robię research, trafiłam więc dość szybko na forum Lobby Biuściastych. Poczytałam, zmierzyłam się według wskazówek i uzbrojona w cyferki oraz (ograniczony) budżet pojechałam szukać szczęścia w najbliższym "uświadomionym" sklepie ("najbliższy sklep" to był Poznań, ponad 200km od domu).

Koszulki zaczęły się na mnie układać jak na fajnej lasce, a nie grubo ciosanym pieńku. Ubyło mi szerokości w talii. Wyprostowałam się.

Przymierzyłam wtedy co najmniej kilkanaście modeli w różnych rozmiarach. Myślałam, że się załamię, że jestem do końca swoich dni skazana na los mutanta o za wielkich cyckach, ale jednak wytrwale mierzyłam kolejne biustonosze. W jednym się nie dopinałam, inny łopotał fałdami miseczki w górnej części, jeszcze inny wbijał się w pierś krawędziami przypominając mi tamten koszmarny wieczór z czteropiersią. I już, już miałam powiedzieć przecierpliwej pani, która mnie obsługiwała, że to nie ma sensu, dziękuję i przepraszam, gdy pomogła mi dopiąć trzecią haftkę w moim Wspaniałym Wybawcy. Było cudownie. Jakby ktoś użył czaru i zamienił mnie w seksowną, szczupłą królewnę o pięknych piersiach. Do dzisiaj czuję te emocje, chociaż minęło ładnych parę lat. Odcięłyśmy tylko metki i już nigdy nie wróciłam do koszmaru w 90D.

Przez cały dzień patrzyłam w dół i w lustra z niedowierzaniem. Wzrosły mi statystyki postaci. +100 do wyglądu, +500 do komofortu, +1000 do samopoczucia. -1000 000 do współczynnika kompleksów. Koszulki zaczęły się na mnie układać jak na fajnej lasce, a nie grubo ciosanym pieńku. Ubyło mi szerokości w talii. Wyprostowałam się. Piersi poszły do przodu, zamiast na boki. Po tygodniu zaczęłam widzieć różnicę w ich wyglądzie również bez stanika (przedtem nie-na-wi-dził-am swoich nagich piersi, nie były ani trochę takie, jak na obrazkach, były smutne i nie chciały się układać w seksowną dolinkę - bezczelne). Zrobiło się jakoś tak jędrniej, okrąglej, i bliżej środka. Bajka! I ona trwa - do dzisiaj!

Wiem, że w eterze krąży przekonanie, że całe te biuściaste, to jest sekta opętanych panien, którym cycki padły na mózg, a brafitting to tylko kolejny chwyt marketingowy. Ale poczekaj, daj mi wytłumaczyć, to wszystko ma sens i proste, naukowe podstawy - w dodatku działa! Cały trik polega na tym, że stanik składa się z obwodu o pewnej długości i miseczek o pewnej pojemności. Obwód ma pasować pod biust. Miseczka ma mieścić piersi. Jedna miseczka, na jedną pierś (wbrew pozorom - to nie takie oczywiste). Dziewczynie o obwodzie pod biustem mierzącym 78cm nie potrzebny jest biustonosz, który oferuje na tę partię ciała 90cm rozciągliwego materiału (tak, te cyferki w rozmiarach to są centymetry). O ile nie planujesz wiązania stanika na uroczą kokardkę na plecach - to nie ma sensu.

Ciasnota z serii "nie mogę oddychać/nie mogę się dopiąć" zazwyczaj wynika z prostego faktu, że miseczka jest za płytka. Fizyka, głupcze - cała ta objętość piersi musi się gdzieś podziać. Nie wlejesz pół litra budyniu do ćwierćlitrowej szklanki. Tkanka piersi wbijana w zbyt małą miseczkę stanika również się rozleje. Na przykład pod pachy, pod fiszbinę i na plecy. A jak się pojawia ciało pod pachami i na plecach, to trzeba więcej materiału do jego objęcia i stąd desperacka tendencja do dobieranie biustonoszy o coraz większych obwodach. Tak, oczywiście, w pewnym stopniu to skuteczna metoda - pierś się zmieści. Tylko co z tego, kiedy przy pierwszym energicznym ruchu cała ta konstrukcja zacznie się przemieszczać wertykalnie i horyzontalnie?

Kiedy zrozumiałam podstawy dobrego dobierania rozmiaru, strasznie się zdziwiłam. Bo to jest tak oczywiście logiczne, że powinnam była wpaść na to sama już dawno. Trzeba sobie uświadomić dwie rzeczy:

1. jeśli obwód jest luźny, to obowiązek podtrzymania biustu spada na ramiączka. Podciągając ramiączka, będziemy podciągać też obwód i miseczkę. Tym sposobem możemy sobie co najwyżej zafundować fiszbiny przecinające pierś od dołu, a nie dobrze podtrzymany biust. To proste - znaczna większość podtrzymania zależy od przylegającego do ciała obwodu, dlatego nie powinien on być luźny.

2. miseczka stanika musi mieć odpowiednią pojemność. Patrz - metafora budyniowa powyżej.

Nie jestem specjalistką w kwestii brafittingu (specjalistki mieszkają tu: stanikomania.blox.pl i tu: maheda.eu). Jestem konsumentką, która przestała sobie wmawiać niedoskonałość, tylko dlatego, że nie mogła znaleźć odpowiadającego jej produktu. I jasne, mam w szufladzie kilka staników, które nie leżą idealnie, tak samo jak mam kilka par butów, które po godzinie noszenia zaczynają cisnąć i obcierać - zdarza się. Ale dążę do tego, żeby bublowatej bielizny i morderczych butów było jak najmniej.

Jeżeli kisisz w sobie choć odrobinę mutanta i coś ci nie gra w okolicach odzieży na klatce piersiowej, od serca polecam - zajrzyj na poniższe strony, poczytaj, a później przynajmniej spróbuj przymierzyć coś w rozmiarze proponowanym przez sekciarskich profesjonalistów.

1. Jak powinien zachowywać się stanik - wiedza w pigułce.

2. Grupy wsparcia, czyli forum Lobby Biuściastych i Lobby Małobiuściastych.

3. Oazy wygody, czyli Stanikowa Mapa Świata.

4. Szok, niedowierzanie - jak to działa i dlaczego jest takie fajne, czyli Biust na żywo.

5. Nie ma czegoś takiego jak "biust w rozmiarze C", czyli jak się mają oznaczenia rozmiarów do realnej wielkości biustonosza.

6. Entuzjazm księżniczek po metamorfozie.

I nie daj się przytłoczyć wiedzą. Bez żartów, to nie fizyka jądrowa. To ciuchy dla piersi. Jesteś kobietą - masz to we krwi.