Gdy chcesz się dobić - najlepsze piosenki na złamane serce

Lista terapeutycznych utworów, przeznaczona do sklejania złamanego serca. A dokładniej - na totalne rozładowanie emocji. Dzieli się nią z Wami nasza Czytelniczka Magda. Chusteczki w dłoń!

Love

Są takie dni, że chce mi się wyć do księżyca. Każde wspomnienie powoduje skurcz w żołądku.Chciałabym rozdrapać sobie twarz jak Catelyn Stark po śmierci Roba. Znacie ten stan? Ja tak.

Kiedy ktoś łamie mi serce, kiedy rozsypuję się jak domek z kart, mam ochotę pogrążyć się w bólu, wytarzać się w nim jak zwierzę. Chcę posypać rany solą i cierpieć jeszcze mocniej. Może to zabrzmi paradoksalnie, ale kiedy jest mi źle, to potrzebuję zdołować się jeszcze bardziej. Lubię wtedy upaść na samo dno i leżeć tam w ciemnościach. W tym celu zapodaję sobie porcję smutnych piosenek, które podtrzymują mnie w tym stadium przetrwalnikowym.

Bezapelacyjnie numerem jeden jest dla mnie płyta Portishead "Dummy". To cudowne trio z Bristolu nagrało ją w 1994 r., ale usłyszałam ją dopiero jak byłam na studiach, czyli pewnie około 1997 r. i zakochałam się bez pamięci. Kawałek "Glory box" rozkłada mnie kompletnie na łopatki.

No i oczywiście "Wandering star", gdzie Beth Gibbons swoim aksamitnym głosem śpiewa:

"Wandering stars, for whom it is reserved

The blackness of darkness forever

Wandering stars, for whom it is reserved

The blackness of darkness forever"

Łzy same płyną mi do oczu, kiedy słucham The Cure "Lovesong". Zawsze darzyłam Roberta Smith'a nieodwzajemnioną miłością. Dzielił nas Kanał la Manche i duża różnica wieku. Za tę piosenkę wielbię go jeszcze bardziej. W liceum (gdy moje uczucia były podzielone między Roberta a Anthony'ego z Red Hotów) byłabym w stanie froterować mu podłogi.

W moim rankingu dołujących piosenek wysoko stoi kawałek Morphine - "The saddest song", gdzie Mark Sandman, który zmarł na zawał serca podczas koncertu we Włoszech w 1999 r. śpiewa tak: "My biggest fear is if I let you go You'll come and get me in my sleep".

A tak swoją drogą, czy może być piękniejsza śmierć dla muzyka niż w trakcie koncertu?

A teraz coś innej parafii, czyli Einstürzende Neubauten z utworem "Sabrina". Nie jest to jeden z tych kawałków, gdzie grają wibratorami na gitarach (np. podczas koncertu w Stodole). Już na płycie "Ende Neu" poszli w bardziej stonowane brzmienia, "Silence is Sexy" ewoluuje w kierunku melodii i melanholii. Nie umiem wyjaśnić, co mnie urzeka w tej mrocznej piosence, ale od tej pory malowanie ust na czerwono kojarzy mi się właśnie z tym obrazkiem:

Ze mną jest trochę tak jak z bohaterką piosenki Karin Stanek: "chłopiec z gitarą byłby dla mnie parą". Zawsze pociągały mnie artystyczne dusze. Może to mało logiczne, ale mężczyzna grający na instrumencie (tak, wiem jakie to budzi skojarzenia ; ) lub taki malujący obrazy jest bardziej przystojny, od mężczyzny, który takiej umiejętności nie posiada. Lenny Kravitz jest już w ogóle mega ciachem i z łóżka bym go nie wygoniła, w dodatku nagrał kilka ekstra kawałków, z których najbardziej lubię "I'll be waiting". Jest idealny na spotęgowanie doła. W dodatku przywołuje pewne wspomnienia i jak słyszę tę piosenkę, to wciąż myślę: "co by było gdyby ".

Przepiękna Alicia Keys śpiewająca "If I Ain't Got You" - nic dodać nic ująć. Porusza serce.

I jeszcze jeden kawałek z pięknego filmu "City of angels". Są dziewczyny, które oglądały po 50 razy "Dirty dancing", ja miałam to z tym filmem. Fantastyczny Nicolas Cage i Meg Ryan przed modernizacją twarzy nigdy mi się nie znudzą.

Lubię sobie czasem popłakać z żalu, z bezsilności, z powodu złamanego serca. To niezmiernie oczyszcza.