O Matce, Rodzicielce, Karmicielce, Przyjaciółce, Heroinie i bolesnym przemijaniu w polskiej rzeczywistości

Cieszą nas Wasze listy i opisane w nich historie - nawet te, po których jest nam tak smutno, jak po tej od Izabeli. Cieszy nas, że nas czytacie i wierzycie, że tu znajdzie się wsparcie i rada. Smutno, że czasem czujemy się tak kompletnie bezradne.

Szanowna Redakcjo

Piszę do Was dlatego że jeszcze nie spotkałam się z takim problemem nigdzie, a ponieważ jesteście o kobietach dla kobiet, postanowiłam spróbować.

Moja Mama jest kobietą pięćdziesięciokilkuletnią. Rok temu zmarła jej Matka, a moja ukochana Babcia, nestorka rodu, kobieta pracująca, wspaniała gospodyni, dobra dusza...w słowach dwóch: piękny człowiek. Co tu dużo mówić, Mama doświadczyła jeszcze większego rozbicia. Dlaczego "jeszcze większego"? Dlaczego inteligentna, postępowa, zadbana, serdeczna kobieta w kwiecie wieku, o krok od emerytury, mieszkająca "na własnym" w przytulnej miejscowości kilka kilometrów od wielkiego miasta, która "pozbyła się" już utrapienia jakim są dorosłe dzieci zakotwiczone w domu, dlaczego taka kobieta nie może cieszyć się życiem jak taka choćby Judyta z "Nigdy w życiu"? Żeby zrozumieć tę wyjątkową sytuację - choć podejrzewam że kobiet takich jak moja Mama niemało - należy zapoznać się z jej historią. W wielkim skrócie.

Do trzydziestego piątego roku życia była skrzętną, wspaniale gotującą panią domu, Matką, zadbaną żoną i nie potrafiła prowadzić samochodu. Jej życie choć z pozoru monotonne i łatwe - odprawić dzieci do szkoły, ogarnąć dom - w cale takie nie było. Ciągłe użeranie się z mężem, Wielce Poważnym Panem Biznesmenem, o wydatki czy zwykłe zainteresowanie rodziną, musiało zakończyć się rozwodem. Jak się później okazało, częste delegacje Pana Biznesmena nie były tak do końca związane z pracą, no może tylko tak że od kilku lat pracował nad spłodzeniem dwójki dzieci z inną kobietą. Mama moja jak to bywa w takich telenowelach, o niczym nie wiedziała.

Po rozwodzie Mama dostała z łaski sądu mieszkanie i malutkie alimenty na trójke dzieci, tak TRÓJKĘ. Błyskawicznie musiała wziąć się w kupę, nie mając czasu na okres żałoby po niekonsekwentnym małżonku (tym samym od lat piętnastu), a wiadomo przecież że rozwód jak i śmierć kogoś bliskiego to dwa czynniki wywołujące stany od depresji po lęki i permanentny ciężki stres. Nie było tego po niej poznać. Zrobiła prawo jazdy, znalazła zatrudnienie w korporacji, zapomniała o sobie i jakoś trwaliśmy od pierwszego do pierwszego. Dodam że studia Mama przerwała i nie pracowała zawodowo przez kilkanaście lat zajmując się profesjonalnie domem i rodziną, warto też wspomnieć że alimenty od Wielce Poważnego Pana Biznesmena, jak i jego samego, widzieliśmy raz na ruski rok. I tak bylo nam do czasu aż wszyscy dojrzeliśmy na tyle aby opuścić wygodne siedlisko i dać Mamie odetchnąć.

Niestety, tak się nie stało, choć zmieniła wielką korporację na mniejszą z nadzieją że już nie będzie ganiać jak chomik na karuzeli bo już nie musi, bo dzieci na swoim, a jej niewiele potrzeba. Otóż okazało się że polskie realia zmusiły ją do ciągłej intensywnej pracy, pod groźbą że zostanie zastąpiona przez osobę młodszą i wykształconą, albo po prostu młodszą - standardowy korporacyjny straszak. I tak w ciągu tych intensywnych, nieodzyskiwalnych lat nieobce były Mamie terminy takie jak mobing, komornik, pozew, odwołanie, prozac, aż wreszcie to straszne, dzwoniące bezlitośnie w uszach, zwolnienie. A dziś? Dziś jest zastraszoną, smutną, podatną na wpływy mediów, bezrobotną, intensywnie szukającą zatrudnienia na umowę inną niż śmieciowa, której jedyną radością jest przebywanie w swoim pokoju, a rozrywką kot zabawnie wcinający się przed monitor starego laptopa i żółw do pogłaskania. Przestała wychodzić z domu w celach rozrywkowo-towarzyskich, a prawdziwych przyjaciół może policzyć na palcach jednej dłoni. Jest cieniem kobiety którą kiedyś była i nie ma dla niej nigdzie miejsca. Bardzo ją kocham i nie wiem jak pomóc.

Podejrzewam że podobnych historii jest wiele.

W związku z tym, problem kobiet w wieku niemalże emerytalnym które albo przestały być potrzebne albo wymieniono na nowszy model powinien zostać nagłośniony. Wiem że są sprawy większej wagi i bardziej priorytetowe niż kobiety bez sensu, tego w życiu oczywiście, ale to nie zmienia faktu że takie właśnie historie, kobiety, przypadki potrzebują reprezentacji a najlepiej wsparcia. Czy szczęście w tym wieku zarezerwowane jest tylko dla pań o wyglądzie i karierze Danuty Stenki czy Małgorzaty Foremniak? Bo zwyczajnych, uśmiechniętych i zadowolonych z życia nie-takich-znowu-starszych pań nie widzę. Ktoś kobietom o biografiach podobnych do tej napisanej przez życie dla mojej Mamy powinien wyjść naprzeciw, bo One nie wychodzą nigdzie. Mam nadzieję że pomożecie.

Z poważaniem i podziękowaniami za Focha.

Izabela