W pomaganiu jestem dobra, ale chciałabym umieć odmawiać

Petronela zainspirowana naszym październikowym cyklem o pomaganiu napisała o tym, że nie umie odmówić pomocy - nawet, gdy wcale jej nie chce udzielać. Brak asertywności może utrudniać życie.

Czasem mam wrażenie, że na moim czole widnieje napis "Chętnie pomogę".

Już nie chodzi o to, że to, co ofiarowane, wraca do nas. Nie-e. Tu chodzi o wychowanie.

Nigdy nie musiałam bić się z rodzeństwem o jedzenie, ubranie, miłość rodzicielską. Każde z nas miało spokojne dzieciństwo w domu pełnym miłości. Banalne? Ale prawdziwe.

Nie musiałam ostrzyć sobie pazurów. Byłam spokojna o swój byt. Los był dla mnie bardzo łaskawy.

Teraz jestem łatwym łupem koleżanek i znajomych z podstawówki, które "podziwiają mój talent" i po cichu chciałyby z niego skorzystać. Bezpłatnie, bez większego dziękuję. Zupełnie jakby miały pewne deficyty, a ja musiałabym im je bezinteresownie uzupełnić. Aby w naturze był ład i równowaga.

Zatruwają mi więc życie swoimi bolączkami, pragnieniami o wymarzonych projektach. "Jakie to cudowne, że możemy współpracować!". Możemy, ale nie chcemy! Ja nie chcę. Ale jestem mało asertywna...

Dowiadujesz się nagle ile masz przyjaciółek, że ktoś cię pamięta i nawet twój kolor włosów mu się podobał w 2006 r. Kim jesteś człowieku? Siostra siostry kuzyna z gimnazjum? Ale ja nie uczęszczałam do gimnazjum.

Odmowa wiąże się z automatycznym fochem. Czasem wręcz nienawiścią, psuciem opinii.

Niektórzy potrafią z tym żyć. Jest im wszystko jedno. Ja nadal się uczę. Możliwe, że jestem gatunkiem na wymarciu.

Petronela

Więcej o: