Czy Polacy dają kasę na szlachetne cele, czy mają dobroczynność w poważaniu?

Nasz Czytelnik uważa, że "przeciętny Kowalski ma w głębokim poważaniu organizacje pożytku publicznego, jeden procent i wszystko co z tym związanie". Ale docenia porywy serca, jak ten w miniony weekend.

Jak co roku w tym okresie, każdy z nas zastanawia się nad jednym. Oddać, czy nie oddać swojego procentu jakieś organizacji pożytku publicznego (opp, przyp. autora)? Część z nas dochodzi do wniosku, że jasne, czemu nie. Inni myślą, nie warto, bo to i tak nic nikomu nie pomoże. I ta niewielka pozostała grupka oddałaby, ale mnóstwo z tym roboty, a kto w tym zabieganym świecie ma na to czas? Jeszcze inni myślą w taki sposób: „to moje nie/uczciwie zarobione pieniądze i nie muszę się z nikim dzielić”.

Rzecz w tym, że współczucie współczuciem, ale przeciętny Kowalski ma w głębokim poważaniu jeden procent.

I tak naprawdę wszystkie osoby mają, na swój sposób, rację i nie ma ich co nakłaniać do robienia tego czy tamtego. Reklamy, może i owszem trochę pomagają społeczeństwu przypomnieć o co w tym tak naprawdę chodzi, ale z drugiej strony widok niepełnosprawnego dziecka, czy starej niedołężnej osoby chyba najbardziej budzi naszą litość. Wiem, takie jest założenie, ale to inna litość. Nie aż taka żeby dać na daną opp pieniądze, to chyba bardziej w ten deseń: "po co pokazują mi takie smutne rzeczy w telewizji, która de facto ma być rozrywką". A jak ktoś tego nie "czuje" to nie pomogą prośby, groźby i błagania, reklamy i kampanie inkwizycja i Boży gniew.

Rzecz w tym, że współczucie współczuciem, ale przeciętny Kowalski ma w głębokim poważaniu opp, jeden procent i wszystko co z tym związanie. Tym bardziej, że te smutne reklamy tylko przerywają jego czy jej ulubiony program. Nie pomogą ani reklamy, ludzie ani siły nadludzkie. To trzeba po prostu czuć. I proszę mnie źle nie zrozumieć, ten tekst nie ma na celu oskarżać, czy wytykać kogoś palcami, ale dlaczego nie zrobić czegoś co sprawi, że innej osobie będzie lżej?

Zobaczyłem jak nasz naród potrafi współpracować i to mnie to naprawdę szczerze ucieszyło.

Oczywiście nie mówię, że wszyscy myślą w taki sposób, bo prawdopodobnie zaraz polecą we mnie gromy i każdy powie, że on czy ona to zawsze daje. Ten tekst nie ma na celu osądzać ani piętnować. Ani tym bardziej promować jakąś organizację. No tak, facet pisze i stara się wzbudzić poczucie winy, a na koniec między wierszami dorzuci nazwę jakiejś fundacji. To też nie tak.

Tekst ten powstał dlatego, że jestem leniem i zamiast pracować, czytałem internetowe wydanie pewnej gazety. I akurat w tej gazecie był artykuł o fundacji, która zebrała mnóstwo pieniędzy na sprzęt i inne rzeczy, które były potrzebne. A meritum jest takie, że gdy zobaczyłem jak nasz naród potrafi współpracować i może osiągać piękne rzeczy, to mnie to naprawdę szczerze ucieszyło.

P.S. Jeśli przypadkowo „skomponowałem” tutaj jakąś kryptoreklamę to zaznaczam, że nie był to zabieg niezamierzony. A tzw. „hejterzy” mogą sobie na mnie gromić, a ja i tak wszystkich pozdrawiam, tych co dają i tych co nie. O!

Łuki

Więcej o: