Wyznania koalkoholiczki - smutna historia pisana w emocjach

Redakcja Focha zadumała się głęboko nad tym listem (z wielu powodów). Rezultatem dumania jest publikacja, byście i Wy mogli zastanowić się, czy istnieje jakaś alternatywa dla jedynej sensownej porady, która ciśnie nam się na usta...

Oto moja historia: od listopada 2012 r. zaczęłam się spotykać z mężczyzną, który jest o wiele starszy ode mnie (o 15 lat). Na samym początku sądziłam, że jemu wyłącznie chodzi o seks, ale to ja się pomyliłam, on chciał spędzać ze mną jak najwięcej czasu, faktycznie chciał to zrobić. Sam na początku naszej znajomości chciał się jedynie mną zabawić, jak sam powiedział, "Jesteś moim błędem, przygodą, pomyłką życiową", jednak to, co powiedział okazało się nieprawdą, niebawem okazało się, że ten sam mężczyzna zakochał się we mnie i na odwrót.

Wiadomo, że w każdym związku są kłótnie, ale tutaj były kłótnie, które kończyły się rozstaniem i powrotem lub nieodzywaniem się do siebie przez bardzo długi okres czasu. Aha, jeszcze bardzo istotna sprawa: zawsze mówiłam prawdę. Ale to zostawało nieraz uznane za kłamstwo i byłam nazywana kłamczuchą. A wiadomym jest, że jeżeli ktoś oskarża ciebie o kłamstwa sam kłamie.

W lecie, a dokładniej w lipcu 2013 r. mieliśmy spędzić razem mój urlop, niestety nie doszło do tego, gdyż mój partner stwierdził, że - jak to ujął: "wstydzi się mnie i woli podrywać lepszy towar". Jeżeli chodzi o mnie i mój wygląd, to jestem osobą bardzo ładną, niewysoką, zaokrągloną tu i tam, jemu to nie przeszkadza. Widocznie wówczas to mu przeszkadzało.

Moja rodzina (moja mama) nie akceptuje mojego wyboru partnera z tego powodu, iż jest trzeźwiejącym alkoholikiem, poza tym, jest to osoba niepełnosprawna.

Była również kłótnia między nami, w której mój partner powiedział do mnie bardzo ostre i nieprzyjemne słowa (słowa bardzo niecenzuralne): "S...... z mojego życia i mieszkania". Chyba od tamtego momentu wiedziałam, że mój partner nie chciał mnie w swoim życiu. Za te słowa, które wypowiedział bardzo mnie przepraszał (i dosyć długo).

Tak jak mieszkałam na północy Polski spotykałam się tam z nim tak jak mogłam, obecnie nie mieszkam na terenie północnej Polski i od ponad 50 dni nie widziałam się ze swoim wybrankiem, co dla niego jest niedopuszczalne, dla mnie również. On i ja tej sytuacji nie wytrzymujemy. Zaraz wyjaśnię dlaczego.

Otóż, gdy tylko moja rodzina się dowiedziała, że spotykam się z moim partnerem, moja mama stwierdziła, że albo mam zerwać całkowicie kontakty z moim wybrankiem serca i życia i jeżeli wyjadę na północ Polski, wówczas to nie mam wstępu do domu. Faktem jest, że prawo stoi po mojej stronie, ale mojej matki to nie obchodzi, gdyż uważa, że się "kurwiłam", co jest bzdurą.

Obecnie mój partner przyznał się, że jest o mnie bardzo zazdrosny, wręcz można powiedzieć o patologicznej zazdrości. Oświadczył mi się w dniu 13 grudnia 2013 r., oświadczyny zostały przyjęte, obecnie zaproponował mi wspólne zamieszkanie na terenie północnej Polski. Najchętniej to się bym spakowała i przeprowadziła, ale wiem, że gdy to zrobię, pozrywam wszelkie kontakty z rodziną. Wiem również, że jestem osobą współuzależnioną tzw: koalkoholiczką. Muszę podjąć terapię i ją podejmuję.

Co robić w takiej sytuacji - proszę o poradę.