Faceci to chamy, bo tak ich wychowują kobiety?

Nasza Czytelniczka wkurzona na źle wychowanych facetów wystosowała interesujący apel. Podpisujemy się pod nim, choć my akurat stosunkowo rzadko trafiamy na takie chamskie przypadki.

Burzy się we mnie krew i mam ochotę używać brzydkich słów, choć wiem, jako osoba dobrze wychowana, że nie wypada. Więc czasem tylko sobie w głowie zaklnę, a na zewnątrz staram się zachować zimną krew i nie dać po sobie poznać, że mam ochotę kogoś uderzyć. O co chodzi? A o nasze polskie chamy. O mężczyzn, którym się wydaje chyba, że dobre maniery są niemęskie i w ogóle pedalskie. To są słowa mojego 11-letniego syna, który wiele mi rozjaśnił ostatnio w kwestii dobrego wychowania wśród przedstawicieli płci brzydkiej.

Staram się od lat wychowywać go na dżentelmena, by miał szacunek dla kobiet, nie wstydził się być grzecznym. Co z tego, skoro jego szkolni koledzy robią wszystko, by było odwrotnie. Ostatnio mój syn wrócił do domu przybity i wyjawił, że został przez nich zwyzywany od ciot, pedałów i cip, bo pomógł koleżance nosić ciężkie albumy do biblioteki. Tzn sam się zaoferował z pomocą, bo widział, że sobie nie radzi. Gdyby pani nauczycielka mu kazała, mógłby zrobić minę cierpiętnika, upokorzyć jakoś gestem czy słowem koleżankę i to by było ok. Ale zaoferowanie pomocy to coś poniżającego, okazuje się. Syn dość szczegółowo mi wyjaśnił, jak to wygląda.

Kobiety są dużo bardziej życzliwie. Potrafią być uczynne i miłe dla innych. Faceci mają z tym problem.

Zastanawia mnie, jakimi ludźmi są rodzice tych chłopców. Bo wśród tych, których widuję na wywiadówkach - sami porządnie wyglądający ludzie. Ale to też mylące. Mój sąsiad z bloku, pan poważny pracownik naukowy, zawsze pachnący i dobrze ubrany też nie miewa przebłysków kultury i ludzkich odruchów. Owszem, przywita się w windzie, ale stanie do mnie plecami, a widząc, że zmierzam w stronę klatki z rękami pełnymi zakupów, nie poczeka trzech sekund, by przytrzymać drzwi, bo mu chyba ten elegancki kapelusz z głowy spadnie...

Kobiety są dużo bardziej życzliwie. Nie wiem co to za gender czy inne cholerstwo, ale z moich obserwacji wynika, że potrafią być uczynne i miłe dla innych. Faceci mają z tym problem. I to wszyscy - duzi, mali, grubi, chudzi, łysi i brodaci. Czy oni też na pewnym etapie chcieli, ale im to męski kolektyw wybił z głowy - jak to się dzieje w przypadku mojego syna? Jak mam wytłumaczyć chłopcu, który przejmuje się opinią kolegów, jakkolwiek by oni durni z mojej perspektywy nie byli, że to on ma racje, a oni wyrosną na społeczne kaleki? Przecież to on się czuje inny, a takich jak tamci widzi wszędzie sporo.

Apeluję do wszystkich matek, sióstr, koleżanek - zwracajcie uwagę chłopcom, mężczyznom!

Nie twierdzę, że faceci są źli i na odstrzał. Może są po prostu mniej spostrzegawczy, albo jak kiedyś ładnie powiedziała moja ulubiona redaktorka Focha - Dominika: są akurat czymś zajęci, np. trawią. Kobiety jakoś widzą, kiedy trzeba pomóc, drzwi przytrzymać, podać, co upadło. Może dlatego właśnie, że same miewają te momenty, gdy chciałyby pomocy, a nie nadchodzi.

Apeluję do wszystkich matek, sióstr, koleżanek - zwracajcie uwagę chłopcom, mężczyznom, jeśli zaniedbują tę sferę życia społecznego. Może taką zmasowaną akcją uda nam się sprawić, że dobre maniery nie będą pedalskie...

Matka