Czy naprawdę musimy świecić cyckiem przy karmieniu dziecka?

Nasza Czytelniczka sama była matką karmiącą i wojującą o to, by kobiety mogły swobodnie karmić swoje dzieci w miejscach publicznych. Tym bardziej jej apel, by nie robić tego ostentacyjnie ma uzasadnienie.

Taka sytuacja: wesele znajomych, sporo par z pociechami. Niektóre dzieci małe, wymagające karmienia. Niektóre matki zabierają takie niemowlę ze sobą do pokoju dla matek czy do łazienki (wesele zorganizowane w miejscu przyjaznym matkom, państwo młodzi o to zadbali, mając na względzie dzietność gości). Ale jest i jedna młoda matka, która bez skrępowania odpina ramiączko koktajlowej kiecki, wywala na wierzch nabrzmiałą mlekiem pierś i tuląc synka do niej - karmi.

Jesteśmy tu w gronie przyjaciół, znamy się od wielu lat. A mimo to jakoś mnie to uderzyło. Bez przesady! Rozumiem, że dziecko chce jeść, a matka dziecka jest w trakcie dyskusji przy weselnym stole, ale czy naprawdę nie może na te kilka minut iść do pokoju obok, specjalnie przygotowanego z myślą między innymi o niej? Albo przynajmniej lekko się przykryć szalem (pod kolor koktajlowej sukienki - zwisa z oparcia krzesła) tak, by nie świecić biustem po oczach? Śledziki, sałatka, tartinki i obok tego wszystkiego - cycek...

Świat jest dla ludzi, a kobiety karmiące należą do ludzkiego gatunku!

Sama jestem matką, co prawda etap karmienia już za mną, ale pamiętam doskonale, że oburzało mnie oburzenie innych, że kobiety karmiące powinny się chować głęboko pod ziemię ze swym procederem. Nie powinny karmić w restauracjach czy na ulicy. Czyli co? Powinny się zamknąć w czterech ścianach swego mieszkania na cały okres karmienia? No bez przesady! Świat jest dla ludzi, a kobiety karmiące należą do ludzkiego gatunku!

Wciąż jestem zdania że nie można matkom karmiącym zabronić wychodzenia z domu, ale lepiej umożliwić im karmienie w intymnej atmosferze. To w moim odczuciu dobre też dla dziecka. No i mniej stresujące dla samej matki, bo ja na przykład niezbyt lubiłam karmienie w miejscach publicznych, gdy czułam spojrzenia przechodzących facetów. Bynajmniej nie podziwiali maluszka, po prostu gapili się na cycek. Ale od czego jest chusta czy luźna koszula? Naprawdę nie trzeba świecić gołym biustem przy karmieniu.

Uszanujmy to, że może nie każdy chce oglądać nasze cycki.

Nie wiem czemu ma służyć taka nonszalancja. Czy to jest jakiś komunikat wysyłany przez matki karmiące światu: hej, jestem matką, nie obiektem seksualnym! Naga pierś jest nagą piersią, nie żyjemy w plemieniu, w którym strojem oficjalnym jest chodzenie z nagim biustem. Nawet, gdy jesteśmy w gronie przyjaciół i znajomych, uszanujmy to, że może nie każdy chce oglądać nasze cycki (a są i tacy, co właśnie może chcieliby za bardzo).

Ewa