"Bombardowana obrazami pięknych kobiet, straciłam pewność siebie" [LIST]

Czytelniczka dzieli się refleksją: czy w zalewie retuszowanych obrazów niedoścignionych piękności da się zachować pewność siebie i wysokie poczucie własnej wartości?

Zasiadając z kubkiem gorącej herbaty przed telewizorem, oglądając filmy, teledyski i reklamy nachodzi mnie tylko jedna myśl: ładni ludzie mają łatwiej. Wpisujące się w kanon piękna kobiety nie mają problemu z, na przykład, znalezieniem pracy czy chłopaka. Może nie wszyscy kandydaci im odpowiadają, ale swoim wyglądem przyciągają ich tylu, że mają z kogo wybierać. Zasypywana ideałami piękna staram się znać swoją wartość. Wierzyć, że wygląd to nie wszystko. Jednak muszę przyznać, że jest to coraz trudniejsze.

Nie mówię, że moja wartość zależy tylko od tego ile chłopaków się za mną obejrzy, ilu mnie poderwie, ilu postawi drinka w klubie. Ale kiedy spacerując po mieście z przyjaciółkami mężczyźni oglądają się za nami, to miło się robi, gdy pomyślę, że chociaż jedno z ich spojrzeń skierowane jest tylko dla mnie. Kobieta lubi się podobać. Czy tego chcemy czy nie, ma to dla nas znaczenie. Możemy się zapierać, ale to jest niezależne od nas.

To, że każda kolejna znajomość z mężczyzną nie kończy się dla mnie złamanym sercem, to wytrenowana umiejętność.

Kiedyś nie zwracałam na to uwagi. Myślałam, że moja osobowość pozwoli zwojować mi świat. Niestety okazało się, że nie jest to takie łatwe, żeby nie powiedzieć - niemożliwe. Płeć męska budziła we mnie skrajne emocje. W podstawówce ich nienawidziłam, w gimnazjum nimi gardziłam, w liceum się zakochałam i dostrzegłam, że nie wszyscy są tacy źli. A teraz? Teraz po prostu żyje obok nich. Obojętnie. Szybko angażuję się we wszelakie znajomości, więc to, że każda kolejna znajomość z mężczyzną nie kończy się dla mnie złamanym sercem, to wytrenowana umiejętność.

Nie jestem zadowolona z tego jak wyglądam. Daleko mi do pięknych kobiet.

Czasem zastanawiam się jak to jest być ładnym? Mieć zgrabne długie nogi, lśniące, zdrowo wyglądające włosy, regularne rysy twarzy, zabójcze spojrzenie, onieśmielający zarówno kobiety jak i mężczyzn uśmiech, szczupłą talię, płaski brzuch, idealnie wymiarowe biodra, być postrzeganą jako atrakcyjna, pewna siebie kobieta. Staram się tego nie pokazywać w kontaktach z innymi, ale nie jestem zbyt pewna siebie. Ci, którzy mnie znają, wiedzą. Nie jestem zadowolona z tego jak wyglądam. A powód moim zdaniem jest aż zbyt banalny. Zewsząd jestem bombardowana obrazami przepięknych kobiet, do których mi daleko, tak jak Ziemi do chociażby Neptuna.

Choć wiem, że kobiety na okładkach magazynów są wyretuszowane, nie mogę przestać się porównywać.

Jestem fajna. Znaczy - tak myślę. Nie mam problemu z nawiązywaniem kontaktów. Jestem towarzyska, wygadana, czasem nawet zabawna. Więc dlaczego niepewna siebie? To wszystko tak przytłacza, że choć wiem, że te na okładkach magazynów są wyretuszowane, to nie mogę przestać porównywać się z nimi. W sumie to nawet nie musi być kobieta z okładki. Wystarczą piękne kobiety, które mijam na ulicy albo spotkanie z którąkolwiek z moich przyjaciółek. I już widzę, że ona ma ładniejsze i zdrowiej wyglądające włosy, inna hipnotyzuje spojrzeniem, to ma lepszy tyłek, a kolejna onieśmiela wszystkich dookoła swoim uśmiechem. I co ja mam zrobić w sytuacji, gdy jestem z góry przegrana?

Magda