Ludzie, dbajcie o siebie!

Nasza Czytelniczka po powrocie z urlopu ma szereg przemyśleń, związanych z cielesnym zaniedbaniem kobiet i mężczyzn. Nie chodzi o wpasowanie się w kanony medialnego piękna, ale o zwykłą dbałość o siebie.

Przeczytałam na Fochu artykuł o kanonach piękna - cieszę się, tak jak jego autorka, że - powoli, jak żółw ociężale, ale jednak - wychodzimy poza sztywne ramy rozmiaru 34 i idealnego, gładkiego ciała, bez żadnej skazy fizycznej. Wszystko super i jestem za.

Gdy wskazówka wagi przesuwa się o 2-3 kg za daleko, biorę się za siebie.

Ale jestem właśnie po urlopie i mam garść przemyśleń, które trochę stawiają pod znakiem zapytania mój hurraoptymizm związany z przyzwoleniem na po-sze-rza-nie kanonów piękna. Widziałam nawet pełen oburzenia wątek na gazetowym forum. Mam dokładnie takie same przemyślenia, jak autorka wątku. Na plaży pięknie jest. Wszyscy w kostiumach, opalają się, pluskają w wodzie. Wiele pięknych ciał, ponętnych szczupłych (nie chudych!) dziewcząt. I znacznie więcej otyłych, zaniedbanych osób obojga płci...

Ja jestem całym sercem za tym, by nie wmawiać nam, że mamy być wszyscy idealnie wpasowani w rozmiar XS. Ja rozumiem, że czasem choroba sprawia, że człowiek nie może utrzymać zdrowej, normalnej wagi - czyli w stosunku do kanonów piękna lansowanych przez media jakichś 10-15 kg nadwagi. Ja rozumiem, że po ciąży czasem ciężko wrócić do rozmiaru (sama potrzebowałam ponad roku, by wrócić do moich ubrań "sprzed dziecka"). Ja wszystko rozumiem. Sama nie jestem chudzielcem, ale dbam o siebie. Gdy wskazówka wagi przesuwa się o 2-3 kg za daleko, biorę się za siebie i po dwóch trzech tygodniach pozbywam się zbędnego balastu. Ćwiczę, czasem jem pizzę, czasem zjem czekoladę. Ale uważam! Łatwiej zrzucić 3 kilo niż 13, nie mówiąc już o 30!

Ludzie, dbajcie o siebie, bo naprawdę oczy bolą od takich widoków.

Te otyłe młode kobiety i ci brzuchaci faceci przed czterdziestką - oni w większości po prostu zwyczajnie o siebie nie dbają. Gdy widzę trzydziestolatkę ze sporą nadwagą i pięcioletnim synkiem obok (też raczej cherubinkiem niż szczupakiem) - mogę pomyśleć, że jest biedna, że to geny, że pewnie nie może odzyskać wagi po ciąży. Ale gdy widzę, że w czasie kilkugodzinnego pobytu na plaży pochłania lody i chipsy, a potem to wszystko zapija gazowanym napojem, nie mam złudzeń.

Ludzie, dbajcie o siebie, bo naprawdę oczy bolą od takich widoków. Krótkie szorciki, sexy bikini, a z tego wszystkiego wylewa się masa zaniedbanego ciała. Można? Można. Kto zabroni. Może rozsądek? I chwila zadumy nad swoim zdrowiem?

Iga

Więcej o: