"Mnie jakoś nikt nie przepuszczał" - jak reagować na chamstwo?

Czytelniczka zastanawia się, jak żyć i rodzić dzieci w kraju powszechnego chamstwa. A może wyciąga zbyt daleko idące wnioski z pojedynczego epizodu?

Mam 25 lat i myślę o tym, żebym wkrótce założyć rodzinę. Oczywiście boję się porodu, szpitala i tego, czy wystarczy nam na wszystko pieniędzy. Ale obawiam się też wszechogarniającego chamstwa. Jak wychowywać dziecko w kraju, gdzie człowiek człowiekowi wilkiem? Gdzie Polaki - cebulaki - buraki uprzykrzają życie nam - normalnym ludziom (do których w mojej ocenie się zaliczam)?

Uwaga, będzie dowód. Kilka dni temu byłam w aptece. Kolejka nieduża, przede mną były tylko dwie osoby. Do pierwszej z nich podeszła młoda kobieta w zaawansowanej ciąży i powiedziała: "Przepraszam, jestem w dziewiątym miesiącu, czy mogłaby mnie pani przepuścić?" Zagadnięta kobieta przytaknęła głową, ciężarna szybko podeszła do okienka, które akurat się zwolniło. I OK - myślałam - na tym sprawa zamknięta. Niestety w tym momencie usłyszałam kobietę, która przepuściła ciężarną: "Mnie jakoś nikt nie przepuszczał". Powiedziała to na tyle cicho, by przepuszczona tego nie usłyszała, natomiast cała reszta kolejki tak. Zagotowało się we mnie, poczułam ścisk w żołądku i przypływ ogromnej złości. Miałam ochotę nawymyślać tej kobiecie od bezdusznych pind, ale... nic nie zrobiłam. Po prostu zatkało kakao.

Mamy obowiązek reagować na chamskie zachowania i odzywki. Ale bardzo często nie wiem jak?

Nie wiem czy to skutek bólu głowy, który rozsadzał mi głowę (po mocne dragi wybrałam się do apteki) czy przez jakąś dziwną aurę pogodową nie byłam w stanie wypowiedzieć z siebie ani słowa. Zwykle jestem odważna i chętnie dzielę się swoim zdaniem na forum publicznym, ale tego dnia po prostu mnie zatkało. Ogrom głupoty, bezduszności i ludzkiej złośliwości, który był zamknięty w tonie, w jakim kobieta wypowiedziała to jedno zdanie po prostu rozłożyły mnie na łopatki.

Źle mi z tym. Uważam, że mamy obowiązek reagować na chamskie zachowania i odzywki. Ale bardzo często nie wiem - jak? Czy powinnam grzecznie zwrócić jej uwagę, że to co powiedziała jest po prostu głupie? Że sama jest matką (obok niej stała mała dziewczynka) i powinna rozumieć jakim wyzwaniem jest bycie w zaawansowanej ciąży? Czy może powinnam wykrzyczeć jej, że jest wieśniarą i taki komentarz świadczy tylko o jej intelektualnych ograniczeniach? Jak mówić do takich ludzi? Czy jest sens w ogóle z nimi dyskutować? Bardzo chętnie poznam opinię czytelniczek Focha.

Ta z fochem na samą siebie

Ps: "Ciężarówka" stała przy okienku dosłownie jedną minutę.

Więcej o: