Bicie piany o patriotyczne czyste powietrze

Bicie piany może podnieść ciśnienie. Naszej Czytelniczce podniosło. I po lekturze tekstu Dominiki, dzieli się z nami swoimi przemyśleniami - m.in. o czystym powietrzu.

Nie przyłączę się do ogólnej dyskusji o stereotypach, bo już nic mądrego nie mam do dodania. Pod artykułem podpisuję się wszystkimi kończynami.

Dodam coś trochę off-topic, a trochę nie. Szanowny Kościół Katolicki (podkreślam - mimo że sama nie jestem wierząca, nie jestem również skora do wypluwania z siebie jadowitych komentarzy pod każdym artykułem opisującym jakieś kościelne przewiny, błędy i patologie) mógłby się skupić na innych sprawach niż straszenie dżenderem.

Przecież niedzielne kazanie to doskonałe narzędzie do edukacji obywateli, którzy wielu spraw już nie są w stanie zrozumieć.

Wiem, że Kościół to nie to samo co posłowie z prawej, ale w końcu ci ostatni tak często się na "wiarę ojców", tradycję itd. powołują. I wszyscy oni jednakowo przesadzają w tropieniu wszędzie dżendera. I to mnie wkurza, dlatego piszę, bo temat konwencji i tytułowe bicie piany, znowu sprawiło, że skacze mi ciśnienie.

Do czego zmierzam? Sąsiedzi na mojej wiosce, stare dziadki, oczywiście do kościoła chodzą, palą właśnie jakiś plastik w piecu. Smród na całą okolicę. Ktoś powie - oj, to starzy ludzie, nie wiedzą, nie słyszeli... No to ja mówię - dlaczego o takich sprawach nie mówią ci wszyscy prawi i sprawiedliwi księża na niedzielnej mszy? Przecież niedzielne kazanie to doskonałe narzędzie do edukacji tych obywateli, którzy wielu spraw już nie są w stanie zrozumieć, nie korzystają z internetu, nie są świadomi, nie pamiętają...

Definicja lewaczki - gruba wegetarianka uprawiająca jogę i jeżdżąca na rowerze.

Ale nie, nie, oni wolą pieprzyć o dżenderze i jakimś mitycznym patriotyzmie (nie wiadomo jak pojmowanym w takim razie, chyba chodzi o to, by wyjść na ulice i rzucać kamieniami w "lewaków" - ostatnio na jednym z durniejszych facebookowych profili była definicja lewaczki - gruba wegetarianka uprawiająca jogę i jeżdżąca na rowerze, piękne, co?). Tak jakby prawdziwi patrioci mogli mieć w dupie dbanie o kawałek czystego powietrza na pięknej wsi w naszej kochanej ojczyźnie. Nie-amen.

Anna