Przepis na "depresję porzuconej kobiety"

Jak dorobić się depresji po rozstaniu? Nasza Czytelniczka twierdzi, że przepis jest prosty i dzieli się nim z wami. Skorzystacie?

Prosty przepis na depresję porzuconej kobiety

Składniki rozmaite dla jednej osoby:

- brak snu

- dużo łez

- smutne piosenki

- zdjęcia z przeszłości, najlepiej te, na których z nim byłaś szczęśliwa

- dramaty i prawdziwe historie biednych ludzi z telewizji

- umniejszające myśli

- lenistwo

- smutne myśli

- prokrastynacja

Wykonanie:

Nie wstawaj z łózka tak długo, jak możesz, a jak już wstaniesz nie myj się i łaź po domu w szlafroku czy piżamie. Nie myj naczyń i nie sprzątaj. Doprowadź mieszkanie do ruiny a zaraz potem przestań dbać o siebie. Zapomnij o makijażu. Płacz, co rusz parząc w okno i rozpamiętując to i owo z przeszłości. Patrz w lustro i płacz na swój widok, że tak źle wyglądasz i jesteś taka gruba i stara.

Jedz byle, co i byle jak. Nie wychodź z domu, nie gadaj z nikim, nie spotykaj się. Duś się we własnym sosie. Słuchaj smutnych, rzewnych piosenek i płacz przy nich. Rozpamiętuj wszystkie złe wydarzenia z całego swojego życia. Przypominaj sobie jak cudownie było z nim i myśl, że już nigdy z nikim tak nie będzie, że już nigdy nikogo nie spotkasz i że nikt ciebie nie pokocha ani ty nigdy nikogo nie pokochasz już tak mocno. Znajdź we wszystkim, co może wydawać się na pozór pozytywne, wszelkie wady. Zniszcz każdą pozytywną myśl o wszystkim, co ciebie dotyczy, szczególnie dobre myśli o sobie. Nic nie wiesz, nic nie umiesz, nic nie potrafisz, wszyscy robią wszystko lepiej od ciebie, żyją lepiej od ciebie i nie są tacy smutni i im się ciągle coś chce a tobie nic się nie chce.

Neguj wszystko, co jest pozytywne, a dotyczy ciebie. Odkładaj wszystko na potem, na później... aż minie czas i już nic nie będzie dało się z tym zrobić. A potem rozpaczaj nad swoją głupotą i miej do siebie żal oraz pretensje i złość się na samą siebie. Wypominaj sobie jak najczęściej to, co źle zrobiłaś.

Myśl o tym intensywnie, szczególnie o tym jak byłaś porzucana i zakładaj, że zawsze już tak będzie. Doszukuj się błędów w sobie, znajduj je i analizuj bez końca.

Nie podejmuj żadnej aktywności, rób tylko minimum. Wydaj ostatnią kasę impulsywnie na jakąś głupotę a potem długo babraj się w poczuciu winy i dysonansie.

Włączaj na YouTube same bardzo smutne piosenki, żeby łatwiej było płakać. Śpiewaj i płacz albo leż i płacz.

No pław się w tym.

Przepis sporządziła Desdemona